Bieg myśli
Krytycznie myślimy i zachęcamy do tego innych. Analizy, polemiki i dyskusje o tym, co najważniejsze. @Bieg_mysli_bot
Show more📈 Analytical overview of Telegram channel Bieg myśli
Channel Bieg myśli (@bieg_mysli) in the Polish language segment is an active participant. Currently, the community unites 18 960 subscribers, ranking 3 004 in the Politics category and 85 in the Poland region.
📊 Audience metrics and dynamics
Since its creation on невідомо, the project has demonstrated rapid growth, gathering an audience of 18 960 subscribers.
According to the latest data from 07 September, 2026, the channel demonstrates stable activity. Although there has been a change in the number of participants by -457 over the last 30 days and by -91 over the last 24 hours, overall reach remains high.
- Verification status: Not verified
- Engagement rate (ER): The average audience engagement rate is 19.91%. Within the first 24 hours after publication, content typically collects 11.50% reactions from the total number of subscribers.
- Post reach: On average, each post receives 3 774 views. Within the first day, a publication typically gains 2 181 views.
- Reactions and interaction: The audience actively supports content: the average number of reactions per post is 182.
📝 Description and content policy
The author describes the resource as a platform for expressing subjective opinions:
“Krytycznie myślimy i zachęcamy do tego innych. Analizy, polemiki i dyskusje o tym, co najważniejsze.
@Bieg_mysli_bot”
Thanks to the high frequency of updates (latest data received on 08 September, 2026), the channel maintains relevance and a high level of publication reach. Analytics show that the audience actively interacts with content, making it an important point of influence in the Politics category.
„Papież Franciszek polegał bardziej na swoich osobistych wrażeniach i wewnętrznej charyzmie. W przeciwieństwie do niego, papież Leon XIV prezentuje podejście bardziej konwencjonalne i instytucjonalne, przywiązując wagę do szczegółów oraz tego, że pokoju nie da się osiągnąć bez przejrzystości”- pisze komentujący sprawy Watykanu włoski dziennikarz Andrea Gagliarducci. Kontakty z Moskwą zostały zatem niejako uporządkowane. Co ciekawe, dotyczą nie tylko Ukrainy. Pojawia się w nich również wątek bliskowschodni (Palestyna), a także dialog na temat sztucznej inteligencji oraz ram jej zastosowania (w tej kwestii stanowiska Watykanu i Moskwy mają wyraźne cechy wspólne i wynikają z tradycjonalistycznego dystansu wobec wszelkich prób zbyt pośpiesznego wdrażania technologii wiodących ku transhumanizmowi, a nawet posthumanizmowi). „Stolica Apostolska uznaje Rosję za globalnego gracza, którego nie można pomijać w dyskusjach, i dlatego wyciąga dłoń do Moskwy, która czuje się coraz bardziej izolowana” - pisze Gagliarducci. Może warto, żeby również w polskim Kościele pojawił się w końcu duch dialogu z naszym wschodnim sąsiadem? Przecież jeszcze kilkanaście lat temu rozmowy naszych hierarchów z Cerkwią Patriarchatu Moskiewskiego były czymś naturalnym. Mamy w pamięci pojednawcze przesłanie obu tych Kościołów z 2012 roku. #Kościół #Watykan #Rosja #dyplomacja #wojna 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
„Stary ład jednobiegunowy wciąż mówi coś o dobrych intencjach, argumentach prawnych czy opinii publicznej, która miałaby doprowadzić do zakończenia konfliktów. Wojny na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie pokazują coś przeciwnego. Walka trwa, choć dyplomaci powtarzają formułki, których żadna armia nawet nie słucha. Amerykańscy wysłannicy dyskutują o pokoju z Kijowem, ale sami nadal pozostawiają obowiązujące sankcje, starcia rosyjsko-ukraińskie trwają, zaś obie strony przygotowują się nie na kompromisy, lecz na kolejne uderzenia. Gaza funkcjonuje w warunkach rozejmu, który nie zakończył zabijania, wysiedleń czy zbrojnych rajdów. W darwinowskiej wielobiegunowości władza oceniana jest przez pryzmat efektów. Państwo, które jest w stanie położyć kres chaosowi, udowadnia, że ma prawo decydowania. Państwo, które mówi wciąż o współczuciu, jednocześnie utrzymując trwanie nieustannej wojny udowadnia jedynie, że jest słabe i niewiarygodne. Świat nie pyta już kto używa najdelikatniejszych słówek. Liczy się ten, kto przywrócił ład, obronił swój naród i wcielił w życie trwałe decyzje”- pisze niemiecki autor. Każdy musi w tym bezwzględnym świecie wykorzystywać swoje własne przewagi i redukować słabości. W przeciwnym razie w tej nowej, darwinistycznej rzeczywistości międzynarodowej po prostu nie będzie się liczył. Dotyczy to również Europy, która chyba jako ostatnia nie zrozumiała jeszcze, do jakiego etapu dziejowego dochodzimy. Mimo całego sztafażu z słów o „autonomii”, „europejskiej podmiotowości”, Bruksela i klasa polityczna na naszym kontynencie godzi się z rolą wasalną wobec USA.
„Waszyngton wprowadza cła na produkty europejskie, wygraża swoim sojusznikom w strategicznych sporach z nimi i używa jako broni swojej kontroli nad finansami. UE zgodziła się na niesprawiedliwe porozumienie handlowe: większość towarów europejskich sprzedawanych do Stanów Zjednoczonych obłożono 15-procentowym cłem, podczas gdy większość artykułów przemysłowych z USA zwolniona jest z jakichkolwiek opłat celnych, zaś niektóre produkty amerykańskiego rolnictwa w ogóle mają preferencyjne warunki. Europa może to sobie określać mianem partnerstwa, lecz Miachiavelli uznałby to za podległość wymuszoną strachem”- pisze Hoffmeister. Na koniec, przy całej ponurej diagnozie, daje jednak promyk nadziei dla naszego kontynentu:
„Europa wciąż ma zasoby, wiedzę i ludzi zdolnych do odrodzenia. Brakuje jej jednak klasy rządzącej gotowej do wskazania przeciwnika, określenia priorytetów oraz zaakceptowania kosztów niezależności. Dopóki to się nie zmieni, jej miękkość nie przyniesie pokoju. Będzie jedynie zaproszeniem dla silniejszych potęg, by to one decydowały o przyszłości Europy ponad europejskimi głowami”.Zgadzamy się z diagnozą, ale nadziei mamy jakby mniej. Ubiegłoroczny szczyt w Szkocji, na którym Ursula von der Leyen w imieniu Unii Europejskiej zgodziła się na upokarzające dla nas warunki handlu z USA, dowiódł, że nie ma o czym mówić, dopóki radykalnie nie zmieni się obecna kompradorska elita w Brukseli. #Europa #geopolityka #Machiavelli #USA #dominacja 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
„’100 konkretów’ to dzisiaj jeden z największych problemów Koalicji Obywatelskiej”- słusznie zauważa Łukasz Warzecha. To problem, bo nie zostały one po prostu zrealizowane i nawet nie ma widoków na ich częściową realizację. Do tego wszystkiego dochodzi nam zjawisko tzw. zimnej progresji podatkowej. Polega ona na braku waloryzacji progów dochodowych kwalifikujących do płacenia poszczególnych stawek. Inflacja rośnie i nawet wspomniane 60 tys. złotych to już nie to samo, co trzy lata temu. Przykład: wcześniej przez dłuższy czas stawki dochodowe pozostawały niezmienne. W 2010 roku w najwyższy próg podatkowy wchodziło 460 tys. Polaków, zaś w 2021 roku na ten sam próg łapało się już 1,7 mln obywateli. Żeby to zmienić, trzeba by wprowadzić do ustawy podatkowej automatyczną waloryzację progów dochodowych o poziom inflacji. Tego jednak nikt nie proponuje, nawet obecna opozycja. Podwyższenia poziomu dochodu wolnego od opodatkowania już - jak potwierdził premier - nie będzie. Jednoznacznie wycofał się z obietnicy wyborczej, powołując się na nieprzewidziane trudności finansowe państwa. Po co zatem cała ta gra wokół podatków, przypominająca mieszanie herbaty z nadzieją, że stanie się od tego słodsza?
„Szef rządu musiał zatem stworzyć pozór obniżenia podatków, aby móc swoim wyborcom pokazać cokolwiek i choćby częściowo wytrącić przeciwnikom oręż z rąk. Przy tej okazji zamierza – to druga z motywacji – uderzyć w Karola Nawrockiego, którego traktuje dzisiaj, przy radykalnie słabnącym PiS, jako swojego najważniejszego politycznego oponenta. Plan jest prosty jak konstrukcja cepa: wsadzić do planowanej ustawy obniżki i jednocześnie podwyżki podatków, licząc na to, że prezydent zgłosi weto, a wtedy będzie można oskarżyć go o to, że nie pozwolił Polakom płacić niższych danin”- pisze Warzecha. Najprawdopodobniej ma rację. To jedynie spektakl, który zwiększy i tak już wysoki poziom niepewności i niestabilności, ale nikomu nic realnie nie przyniesie. #podatki #Tusk #finanse #reforma #budżet 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
„Chociaż Trump zachowuje popularność wsród podobnych do siebie polityków (głównie w Ameryce Łacińskiej), generalnie Stany Zjednoczone bardzo mocno wizerunkowo ucierpiały na świecie. Ich zepsuty system demokratyczny nie stanowi już przedmiotu podziwu, ich zdegradowana infrastruktura niepokoi zagranicznych gości zamiast ich do nas zachęcać, zaś drapieżna polityka Trumpa doprowadziła do wyizolowania krajów, które były niedawno najbardziej proamerykańskie na świecie (takich jak Kanada czy Dania)”- pisze amerykański politolog. Walt konkluduje dość sarkastycznie:
„jest, jak sądzę, jedno całkiem spore osiągnięcie, które być może jest najważniejszą przyczyną, z powodu której zajął się on polityką. Po zakończeniu kadencji jego rodzina będzie znacznie bogatsza, choć kraj będzie słabszy, bardziej schorowany i wściekły”.Mamy jeszcze dwa lata kadencji Trumpa przed nami. Ale Walt już definitywnie spisał go na straty, podobnie jak wielu innych Amerykanów. #Trump #USA #softpower #demokracja #Walt 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
„Po co Rosja miałaby napadać na NATO, w jakim celu? Niepodległość krajów bałtyckich została uznana jeszcze przez Związek Radziecki. Po co mielibyśmy teraz je atakować?”- pytał. Ma rację - republiki bałtyckie jako pierwsze zerwały z projektem radzieckim, a Moskwa się z tym pogodziła.
„Jedną z najbardziej rozpowszechnionych tez, której nikt nie ma prawa podważać, jest twierdzenie, że Rosja w 2030 roku napadnie na kraje bałtyckie. Zadaję sobie czasem pytanie: co się stanie, jeżeli dożyjemy do tego 2030 roku i Rosja na Zachód nie napadnie? Co się wtedy stanie? Znam już odpowiedź - wtedy powiedzą, że Rosja nie napadła wyłącznie dlatego, że zdążyli się uzbroić i trzeba te zbrojenia kontynuować”- stwierdził rosyjski wiceminister. Nie ma żadnego logicznego wytłumaczenia dla twierdzenia o agresywnych planach i zamiarach strony rosyjskiej. Problem polega raczej na tym, że niektórzy anglosascy planiści uznają, że konflikt taki byłby wygodny dla Zachodu i stanowiłby otwarcie dodatkowego frontu północnego przeciwko Moskwie, skoro sypie się front południowy leżący na Ukrainie. Zapewne dlatego właśnie władze krajów bałtyckich robią konsekwentnie niemal wszystko, by Rosjan do interwencji sprowokować. Ta jednak z kamienną twarzą pokerzysty nie reaguje na zaczepki, choć wielu domaga się od niej stanowczych reakcji. Problemem polskiej klasy politycznej jest jej nieustanne uczestnictwo w tej prowokacyjnej grze, która może sprawić, że znajdziemy się w sytuacji podpalacza, który sam spłonie w pożarze. #Rosja #NATO #agresja #Bałtyk #Gruszko 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
„Seksualizujące teksty – wiele piosenek Skolima zawiera erotyczne aluzje i przedstawia relacje w sposób nieodpowiedni dla dzieci w wieku 7–14 lat. Dzieci śpiewają słowa, których znaczenia mogą nie rozumieć – powtarzają treści dotyczące seksu, ciała i relacji dorosłych, nie mając dojrzałości potrzebnej do ich właściwej interpretacji. Publiczne wykonanie może utrwalać seksualizujący wizerunek dziecka – szczególnie gdy jest nagrywane i publikowane w Internecie. Materiał może być komentowany, rozpowszechniany i pozostać on-line przez wiele lat”– komentowała niedawno psychiatra Maja Herman. Ma rację: to spustoszenie psychiki. Ciekawe jest skądinąd stosowanie wątków patriarchalnych, uprzedmiotowienia kobiety w tekstowym przekazie Skolima. Paradoks: jakoś specjalnie nie przeszkadza to deklaratywnie wyemancypowanym mieszkankom polskiej prowincji. 29-letni piosenkarz zaczyna ostatnio wypowiadać się na każdy niemal temat nurtujący polskie społeczeństwo. Ostatnio dzielił się na przykład swoimi „mądrościami” na temat Ukrainy.
„Ludzie z Ukrainy bardzo ciężko pracują. Na magazynach czy w sklepach zapierdalają bardzo ciężko. Rząd ukraiński jest na pewno bardzo antypolski. Napierdala na nas, kiedy tylko się da. Takie to są moje skromne obserwacje”- perorował. Najwyraźniej stara się wpisywać w nastroje społeczne, nie idąc raczej pod prąd. Wyczuł też falę sceptycyzmu wobec Ukrainy. Ciekawe będzie jego zaangażowanie polityczne. Przy obecnej fali popularności mógłby przysporzyć nieco punktów poszczególnym środowiskom politycznym. Ostatnio pojawił się w Juracie na imprezie organizowanej przez prezydenta Karola Nawrockiego dla młodzieży. Zaryzykował, narażając na szwank wierność części swoich fanów? Nie - to wynik kalkulacji. Skolim chce być reprezentantem muzycznym (na razie) Polski powiatowej i uznał, że ta wpatrzona jest właśnie w Nawrockiego. Niezależnie od wszystkiego, ta postać, styl, estetyka i przekaz pogłębiają polskie podziały socjokulturowe, a polityka jest tu rzeczą wtórną. #Skolim #kultura #Nawrocki #Polska #prowincja 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
„Mamy nadzieję, że wraz z głosami AfD będziemy mieli w nowym Landtagu odpowiednią większość, by to przeprowadzić”- mówiła. Sprzeciw wobec wojny i krytyka polityki kanclerza Friedricha Merza w sprawie konfliktu na Ukrainie stanowią jeden z najważniejszych punktów zbieżnych w programach obu partii. Wagenknecht, rezygnując de facto z udziału swojej partii we wspomnianym Brandmauer, dokonała pewnego przełomu, którego domagali się od dawna nie tylko niektórzy działacze, ale przede wszystkim wyborcy jej ugrupowania, szczególnie w landach wschodnich. Równolegle z wyborami w Saksonii-Anhalt BSW decydować będzie w sprawie praktycznych wniosków z nowego stanowiska tej formacji. Ważyć będą się losy koalicji rządowej ugrupowania w Turyngii, gdzie w rządzie krajowym kierowanym przez Mario Voigta z Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) obok polityków Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) zasiadają również przedstawiciele BSW z Katją Wolf na czele. Programowo z Altparteien (mianem „starych partii” w BSW i AfD określa się formacje głównego nurtu) Sahry Wagenknecht nie łączy w zasadzie nic. W szeregach BSW są jednak nadal ludzie uznający, że najważniejsza jest „walka ze skrajną prawicą”. Najbliższe tygodnie zadecydują jaki będzie kierunek ewolucji BSW, ale także całego niemieckiego systemu partyjnego. #AfD #BSW #Niemcy #Wagenknecht #wybory 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
„W Złotym Wieku, gdy Bogowie żyli wśród ludzi i świat był sprawiedliwy, nie było patriarchatu. Istniał wówczas androginat. Była to równość mężczyzn i kobiet. Później wszakże upadła moralność. Mężczyźni przestali wypełniać swoje obowiązki. Dlatego władzę przejęły kobiety. W ten sposób powstał matriarchat. Trwał on dość długo. W Wieku Żelaza pojawił się patriarchat. Powstał on wskutek tego, że pozbawieni czci mężczyźni odebrali władzę kobietom (władzę, która służyć powinna zaprowadzaniu porządku). Świat pogrążył się w mroku. Zaczęła się Kali-yuga. Żyjemy w tej epoce od wieków”.Zwraca uwagę, że Evola w zasadzie nie wartościuje płci, lecz wskazuje, że w pradawnym stanie idealnym istniała ich równowaga. Władzę sprawowali mężczyźni wspólnie z kobietami, nie dyskryminując się nawzajem i godząc własne interesy. Był to jednak świat harmonii. Kali-yuga to epoka upadku i mroku. Dlatego mamy do czynienia z walką wszystkich przeciwko wszystkim, w tym również z rywalizacją płci. Przekroczeniem owej walki mogą się wydawać eksperymenty genderyzmu, czyli założenie, że może dojść do zaniku płci. Płeć jest jednak elementem porządku natury swoistego dla człowieczeństwa. Zanik tożsamości płciowych musi więc niechybnie doprowadzić do upadku ludzkości, samego pojęcia człowieka w dotychczasowym rozumieniu. Warto jednak wspomnieć o tym, że tradycjonalizm (Julius Evola uznawany jest za jego najważniejszego reprezentanta, przynajmniej jeśli chodzi o wiek XX) nie jest z natury mizoginistyczny ani androginiczny. Jest stanowiskiem sławiącym harmonijne współrządzenie. Przekładając to na kategorie współczesne: zakładać należy, że wśród przedstawicielek i przedstawicieli obu płci zdarzają się osoby zdolne do kierowania sprawami publicznymi, choć jest ich zdecydowanie coraz mniej. Dlatego apelujemy o porzucenie stereotypów kobiet i spoglądania na nie przez pryzmat postaci, takich jak Kaja Kallas. #tradycja #matriarchat #patriarchat #Evola #płeć 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
„Wmawiana Polakom wielkość Rydza-Śmigłego wpłynęła na świadomość społeczeństwa. Wierzyło ono zapewnieniom wodza, że ’nie oddamy ani guzika’”- pisze Paweł Dybicz. 13 lipca 1936 roku premier Felicjan Sławoj Składkowski wydał kuriozalny, niekonstytucyjny dekret, w którym postanawiał: „Zgodnie z wolą Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego zarządzam, co następuje: Generał Śmigły-Rydz, wyznaczony przez Pana Marszałka Józefa Piłsudskiego, jako Pierwszy Obrońca Ojczyzny i pierwszy współpracownik Pana Prezydenta Rzeczypospolitej w rządzeniu państwem, ma być uważany i szanowany, jako pierwsza w Polsce osoba po Panu Prezydencie Rzeczypospolitej. Wszyscy funkcjonariusze państwowi z prezesem Rady Ministrów na czele okazywać Mu winni objawy honoru i posłuszeństwa”. W latach II wojny światowej, szczególnie po jego ucieczce do Rumunii 17 września, Śmigły-Rydz uznawany był za tchórza i zdrajcę. Podobnie myślano i pisano o nim po wojnie, szczególnie w środowiskach emigracyjnych. Nie wiedzieć czemu, rehabilitowany został w czasach po 1989 roku, a w kilku miastach mamy place i ulice jego imienia.
„Odradza się kult Rydza-Śmigłego. Będzie on nabierał znaczenia z wielu powodów, jednak głównie za sprawą Karola Nawrockiego, zafascynowanego postaciami, które miały symbolizować siłę i które stale o niej mówiły, do tego, jak Rydz, z zaciśniętymi pięściami. A także z racji zagrożenia wojennego wynikającego z konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Pojawi się argument, że w trudnych chwilach musimy się skupić przy prezydencie, który jest zwierzchnikiem sił zbrojnych. Nie zważając na pozakonstytucyjne posunięcia nie tylko lokatora Pałacu Prezydenckiego. Czym to się skończyło, dobrze wiemy”- przestrzega Dybicz. I ma rację. Poziom wystąpień Nawrockiego jest coraz częściej podobnie żenujący, jak niegdysiejszych przemówień Rydza-Śmigłego. #Rydz-Śmigły #wojna #sanacja #Piłsudski #Nawrocki 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
„Nasza przewaga konwencjonalna prowadzi do pojawienia się pewnej rywalizacyjnej logiki u niektórych aktorów państwowych i niepaństwowych, którzy wychodzą poza ramy tradycyjnego modelu wojny, poszukując pewnych możliwości niszowych lub określonych niespodziewanych zestawień technologii i taktyki pozwalających na uzyskanie przewagi”- pisali. Hegemonia militarna Stanów Zjednoczonych była wówczas bezsprzeczna. Słabsi rywale Amerykanów musieli więc faktycznie poszukiwać środków innych niż tradycyjna, bezpośrednia konfrontacja. Mattis i Hoffman dostrzegli, że w Iraku i Afganistanie
„metody nieregularne - terroryzm, rebelie, nieregularne działania zbrojne, wojna partyzancka czy przemoc stosowana przez zorganizowaną przestępczość narkotykową - stają się coraz ważniejsze, zarówno jeśli chodzi o ich skalę, jak i poziom zaawansowania”.Te metody stawiania oporu hegemonowi przez słabszych amerykańscy oficerowie określili wówczas mianem działań hybrydowych.
„Na wojnie hybrydowej możemy spodziewać się jednoczesnego starcia ze strukturami upadłego państwa, które utraciło kontrolę nad arsenałami broni biologicznej czy rakietami, walki z motywowanymi etnicznie grupami paramilitarnymi oraz szeregiem radykalnych terrorystów przemieszczających się do nowych lokalizacji. Możemy też natknąć się na resztki armii lądowej państwa zbójeckiego, które mogą używać broni konwencjonalnej, ale na nowe, nietradycyjne sposoby. Możemy również spodziewać się nietradycyjnych ataków i przypadkowych aktów przemocy dokonywanych przez grupy sympatyzujące z aktorami niepaństwowymi przeciwko naszej infrastrukturze krytycznej i sieciom komunikacyjnym. Możemy również mierzyć się z innymi formami wojny ekonomicznej lub z groźnymi atakami na naszą sieć komputerową, szczególnie jej elementy militarne i finansowe”- dodawali. I proponowali panaceum przeciwko rzucającym im wyzwanie ruchom oporu: „powstania zbrojne to wojny idei, więc nasze idee muszą konkurować z ideami wroga”. Mamy zatem wprost sformułowane zalecenie walki na płaszczyźnie ideologicznej, która - jak dziś już wiemy - w Afganistanie i Iraku Amerykanom się nie powiodła.
„Operacje informacyjne stanowią czynnik pozwalający na zwiększenie naszych wpływów i mogą one wpłynąć na ludność, która odrzuci przez to błędną ideologię i nienawiść proponowaną im przez powstańców. Skuteczne operacje informacyjne pomagają ludności cywilnej zrozumieć nasze dążenie do lepszej przyszłości, którą chcemy z nimi budować”- przekonywali. Wypisz, wymaluj - USA stosują nadal koncepcję wojny hybrydowej przeciwko całemu światu zewnętrznemu. Nie widać jednak, by takie metody stosowała Rosja, o których używanie tak często się dziś ją oskarża. #wojnahybrydowa #Pentagon #USA #wojna #konflikt 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
„można jasno stwierdzić, że europejskie służby nie dostrzegają ryzyka ataku na kraje europejskie”.Najwyraźniej Waszyngton poprosił europejskie gorące głowy o ochłonięcie. Skoro nie mamy więc groźby wojny, to trzeba wykoncypować inny termin opisujący stan ni to pokoju, ni to wojny. Tu przydatne okazuje się określenie „wojna hybrydowa”. To właśnie wokół niego toczą się obecnie dyskusje wśród osób zaangażowanych w zwalczanie i stawianie czoła zagrożeniu rosyjskiemu. Na czym polegać ma owa hybrydowość? Przede wszystkim na operacjach specjalnych rzekomo autorstwa rosyjskiej agentury bądź tamtejszych służb specjalnych. Przykłady? Na lipskim lotnisku transporty broni na Ukrainę miały być zaatakowane przez drony znalezione nieopodal pasa startowego. Na zamiarach się skończyło, nikt ani nic nie ucierpiało. Kanclerz Friedrich Merz uznał jednak to zdarzenie za wystarczające uzasadnienie, by po raz kolejny uderzyć w dzwony alarmowe. Inne przejawy to na przykład rzekome plany zamachów na prezesów dużych europejskich spółek zbrojeniowych, takich jak Rheinmetall czy Saab. Znów mamy tu do czynienia z niezrealizowanymi groźbami, które jednak wywołały panikę i spowodowały wzmocnienie ochrony tych osób. Te konkretne przypadki pokazują, że firmy wspierające Kijów w jego atakach na terytorium rosyjskie muszą się liczyć z określonym ryzykiem, choć do tej pory rosyjskie działania wyglądają niezbyt imponująco - żadna z planowanych podobno operacji nie została uwieńczona sukcesem. Każe to poważnie powątpiewać w prawdziwość informacji na ten temat. Najdalej w swoich fantazjach, jak często bywa, idą nasi rodacy. Spółka DataWalk oferuje swoje usługi stronie ukraińskiej w obecnym konflikcie. I to jej prezes, Paweł Wieczyński, wypowiedział w zagranicznych mediach następujące frazy:
„Powinnismy po prostu mówić o konflikcie. W grudniu ubiegłego roku Rosja niemal doprowadziła do zamknięcia niemal wszystkich sieci przesyłu energii w naszym kraju. Od wyłączenia w całym kraju dostaw prądu elektrycznego dzieliły nas minuty. Teraz próbują wysadzać w powietrze tory kolejowe - co najmniej jeden raz z powodzeniem. Wysyłają paczki z materiałami wybuchowymi. Mamy ogromną liczbę cyberataków: Polska jest najbardziej atakowanym cybernetycznie krajem Europy”. Wieczyński woli zatem mówić o wojnie niż o wojnie hybrydowej, co przecież miałoby określone skutki prawne i polityczne. Komisja Europejska pozostaje jednak przy słowie-wytrychu. Jak definiuje „hybrydowość”? To „mieszanina środków z użyciem przemocy ze środkami wywrotowymi, metodami konwencjonalnymi i niekonwencjonalnymi (na przykład dyplomatycznymi, militarnymi, ekonomicznymi, technologicznymi, które mogą być wykorzystywane w sposób skoordynowany przez państwa lub podmioty niepaństwowe do osiągnięcia założonych celów, przy czym w sposób znajdujący się poniżej progu formalnie wypowiedzianej wojny”. A zatem to wszystko i nic, w zależności od subiektywnej interpretacji. #Rosja #UE #wojna #agresja #hybryda 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
