ch
Feedback
Bieg myśli

Bieg myśli

前往频道在 Telegram

Krytycznie myślimy i zachęcamy do tego innych. Analizy, polemiki i dyskusje o tym, co najważniejsze. @Bieg_mysli_bot

显示更多

📈 Telegram 频道 Bieg myśli 的分析概览

频道 Bieg myśli (@bieg_mysli) 波兰语 语言赛道中的 是活跃参与者。目前社区聚集了 19 571 名订阅者,在 政治 类别中位列第 2 948,并在 波兰 地区排名第 82

📊 受众指标与增长动态

невідомо 创建以来,项目保持高速增长,吸引了 19 571 名订阅者。

根据 05 七月, 2026 的最新数据,频道保持稳定运转。过去 30 天订阅人数变化为 1 106,过去 24 小时变化为 -36,整体触达仍然可观。

  • 认证状态: 未认证
  • 互动率 (ER): 平均受众互动率为 18.25%。内容发布后 24 小时内通常能获得 19.36% 的反应,占订阅者总量。
  • 帖子覆盖: 每篇帖子平均可获得 3 573 次浏览,首日通常累积 3 791 次浏览。
  • 互动与反馈: 受众积极参与,单帖平均反应数为 190

📝 描述与内容策略

作者将该频道定位为表达主观观点的平台:
Krytycznie myślimy i zachęcamy do tego innych. Analizy, polemiki i dyskusje o tym, co najważniejsze. @Bieg_mysli_bot

凭借高频更新(最新数据采集于 06 七月, 2026),频道始终保持新鲜度与高覆盖。分析显示受众积极互动,使其成为 政治 类别中的关键影响点。

19 571
订阅者
-3624 小时
-1087
+1 10630
帖子存档
Znów straszeni jesteśmy ryzykiem rosyjskich prowokacji. Tym razem kotlet ten, niepierwszej już świeżości, odgrzewa niezastąpi
Znów straszeni jesteśmy ryzykiem rosyjskich prowokacji. Tym razem kotlet ten, niepierwszej już świeżości, odgrzewa niezastąpiony w takich sytuacjach Witold Jurasz, obecnie publicysta Onetu. Poza anonimowymi rozmówcami ze służb i świata polityki, powołuje się na nakręcające spiralę lęków wcześniejsze wypowiedzi Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego. Według Jurasza, Rosja i / lub Białoruś mogą przeprowadzić trzy różne typy prowokacji nie będącej jednak otwarta wojną: 1) atak dronów na obiekty infrastruktury krytycznej, np. energetyczne; 2) symulacja ataku lotniczego; 3) opanowanie regionu przygranicznego pod pretekstem na przykład ewakuacji załogi uszkodzonego śmigłowca, którego załoga zbłądziła nad nasze terytorium. Żaden ze wspomniany scenariusz nie ma większego sensu. Bo niby co Moskwa miałaby za ich pomocą osiągnąć? Sens natomiast może mieć każdy z nich w przypadku podjęcia decyzji, że Polska ma uczestniczyć w dalszej eskalacji konfliktu Zachodu z Moskwą - przekonywanie nas, że do któregoś z tych scenariuszy doszło. I tak przecież przeciętny obywatel nie bardzo jak miałby sprawdzić wiarygodność doniesień na ten temat. Najtrudniej byłoby pewnie z „atakiem hybrydowym w rejonie przygranicznym”, choć i w takim przypadku wojsko może wyłączyć część głuchej puszczy gdzieś na wschodniej granicy i przekonywać nas, że w leśnej głuszy znajdują się jednostki przeciwnika. Jurasz puszcza tymczasem wodze wyobraźni naprawdę bardzo mocno, bo w pewnym momencie zaczyna utrzymywać, że Moskwa mogłaby postawić całemu NATO ultimatum: wycofa swoich żołnierzy ze skrawka naszego terytorium pod warunkiem wstrzymania przez Zachód wszelkiego wsparcia dla Ukrainy. Jakie są poszlaki istnienia prawdopodobieństwa takiej wersji wydarzeń?
„Za prowokacją wobec naszego kraju przemawia jeszcze jeden czynnik. To u nas udało się Rosjanom w największym stopniu stworzyć prorosyjskie środowiska, które w razie konfrontacji z Rosją argumentowałyby, że nie należy użyć siły i ’dać się wciągnąć do wojny’”
- pisze były dyplomata. Czyli krótko mówiąc, Rosjanie mieliby nas zaatakować, bo są w Polsce siły polityczne (zapewne chodzi o Konfederację Korony Polskiej Grzegorza Brauna), które nie chcą z Rosją konfrontacji. Zaiste majstersztyk logiki nietradycyjnej! Straszenie nas tego rodzaju scenariuszami uznać jednak trzeba za skrajnie niebezpieczne i nieodpowiedzialne. Niestety zapewne część ludzi w takie fantazje uwierzy. A skoro tak, to będą również gotowi uwierzyć, że do rosyjskiego ataku doszło. Mogą z tego skorzystać w Kijowie, organizując kolejną operację fałszywej flagi z zamiarem wciągnięcia nas do wojny. #wojna #prowokacja #Rosja #Polska #Jurasz 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

2️⃣ Patruszew mówi o przygotowaniach Europy do wojny. Cz. 2. Zdaniem doradcy Władimira Putina i szefa rosyjskiego Kolegium Mo
2️⃣ Patruszew mówi o przygotowaniach Europy do wojny. Cz. 2. Zdaniem doradcy Władimira Putina i szefa rosyjskiego Kolegium Morskiego, Nikołaja Patruszewa, znajdujemy się na progu wybuchu wojny. Obecny konflikt ma dla strony rosyjskiej wymiar egzystencjalny i dlatego jakiekolwiek ustępstwa nie są możliwe (w przeciwieństwie do Zachodu, który w stanie konfliktu zagrażającego jego egzystencji się nie znajduje). Rosja już była na krawędzi unicestwienia i rozpadu. To kolejny element w biografiach obecnych przywódców w Moskwie, który odciska piętno na ich rozumieniu świata i podejmowanych przez nich decyzjach. Ludzie ci należą do pokolenia, które doskonale pamięta lata 1990., tuż po rozpadzie Związku Radzieckiego. Część z nich, jak właśnie Patruszew, już wówczas należała do elit państwowych. Doradca Putina wspomina w wywiadzie swoje doświadczenie w walce z czeczeńskim terroryzmem wspieranym przez ośrodki zewnętrzne. Ciekawostka: gdy wspomina tragedię z wzięciem zakładników przez terrorystów w moskiewskim teatrze na Dubrowce, nie szczędzi słów krytyki wobec ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych jego szefa. Był nim wówczas sprawujący ten urząd jeszcze od 1994 roku Siergiej Szojgu, późniejszy minister obrony, a obecnie sekretarz Rady Bezpieczeństwa, polityk uznawany za liberała i zwolennika kompromisów z Zachodem. Zapewne krytyka tej postaci ze strony wpływowego Patruszewa nie była przypadkowa. Wróćmy jednak do lat rozpadu ZSRR i groźby rozpadu Rosji:
„zachodnie służby totalnie bezpardonowo ingerowały we wszystkie sfery życia Rosji. Finansowały tysiące organizacji pozarządowych, media, podżegaczy i ewidentnych zdrajców, fałszowały historię, próbowały skłócić bratnie - przede wszystkim słowiańskie - narody, podzielić i zniszczyć nie tylko nasz kraj, ale cały rosyjski świat. Musieliśmy rzeczywiście zdobywać się na tytaniczne wysiłki, aby uratować Rosję. Nie przesadzę, jeśli powiem, że w latach 1990. Rosja faktycznie stała na krawędzi rozpadu”
- mówi. A teraz? Teraz jest podobnie, tylko Rosja jest już inna, silniejsza, więc zmieniły się też metody jej przeciwników. Patruszew zwraca uwagę na konieczność zachowania przez nią pozycji na morzach i oceanach, podkreślając, że wielkie mocarstwo lądowe musi kontrolować szlaki morskie do niego wiodące.
„Mocarstwo, które nie kontroluje w sposób wystarczający przestrzeni morskich, w decydującym momencie ryzykuje znalezienie się w trudnej sytuacji, niezależnie od potencjału swoich wojsk lądowych. W przypadku naszego kraju pokazuje to doświadczenie dwóch wojen światowych”
- stwierdza Patruszew. Doradca Putina opowiada także o mających już obecnie miejsce prowokacjach dokonywanych przez Zachód. Ujawnia:
„Nie jest tajemnicą, że do naszych portów regularnie zawijają statki handlowe z przymocowanymi do ich kadłubów magnesem minami i bombami pływającymi. My te miny wykrywamy, rozbrajamy, ale sam fakt wiele mówi. Są podejrzenia, że miny te instaluje się w portach europejskich”.
Nikołaj Patruszew ostrzega przed wojną. I niestety chyba ma w dużym stopniu rację, sądząc po kolejnych działaniach szeroko rozumianego Zachodu. Wchodzimy coraz wyżej po drabinie eskalacji. #Rosja #Patruszew #wojna #Europa #morze 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

1️⃣ Patruszew mówi o przygotowaniach Europy do wojny. Cz. 1. Rośnie poziom eskalacji potencjalnego konfliktu Europy z Rosją.
1️⃣ Patruszew mówi o przygotowaniach Europy do wojny. Cz. 1. Rośnie poziom eskalacji potencjalnego konfliktu Europy z Rosją. Wygląda na to, że Stany Zjednoczone wycofały się ze starcia, pozostawiając pole najbardziej wojowniczym państwom Starego Kontynentu, które faktycznie przygotowują się do konfliktu zbrojnego ze stroną rosyjską. Mówi o tym raczej mało skłonny do przesady jeden z najbliższych współpracowników Władimira Putina, Nikołaj Patruszew. Z uwagi na rangę tej postaci z pewnością warto przeanalizować jego słowa: Patruszew to członek rosyjskiej elity od wielu lat, niegdyś (w latach 1999-2008) dyrektor Federalnej Służby Bezpieczeństwa, odpowiedzialny m. in. za operację w Czeczenii, następnie sekretarz Rady Bezpieczeństwa, a od 2024 roku doradca prezydenta i przewodniczący Kolegium Morskiego, odpowiadającego za przygotowanie i koordynowanie strategii rozwoju morskiego Rosji (Patruszew jest absolwentem szkoły budowy okrętów). W rozmowie z „Rossijską Gazietą” współpracownik Władimira Putina opowiada sporo na temat swojej rodziny - podobnie jak prezydent, ma on tragiczne wspomnienia z okresu II wojny światowej (podczas blokady Leningradu zmarła jego starsza siostra). Rodzice późniejszego szefa FSB walczyli w szeregach Armii Czerwonej (matka była sanitariuszką, a ojciec służył w marynarce wojennej). Pokazuje to czynnik osobisty powodujący zwiększoną wrażliwość rosyjskiej elity na nawiązania do III Rzeszy i tamtego okresu. Patruszew wymienia zresztą liczne narodowości, których jednostki brały udział w blokadzie Leningradu. Jak wiemy, wśród kolaborantów nie ma Polaków, choć pewnie niektórym dziś marzyłoby się, żeby było inaczej. Analogii do II wojny światowej przy analizie obecnej sytuacji jest całkiem sporo. „Europa znów świadomie bierze udział w unicestwieniu ludności słowiańskiej, tym razem rękoma ukraińskich neonazistów. Właściwie dziś europejscy neonaziści dokładają wszelkich starań, by przekształcić Unię Europejską w IV Rzeszę” - ostro ocenia Patruszew. Szef Kolegium Morskiego ocenia, że mamy do czynienia z przygotowaniami do wojny napastniczej ze strony zachodniej.
„W ramach specjalnej operacji wojskowej prowadzimy również walkę o przyszłość narodu ukraińskiego. Znajduje się on dziś na krawędzi zaniku. Kraj stał się w połowie koszarami, a w połowie - obozem koncentracyjnym. Właściwie na Ukrainie realizujemy dziś misję uratowania naszych braci, którzy znaleźli się pod okupacją neonazistowską
” - twierdzi. Patruszew nie ma wątpliwości co do istnienia historycznej ciągłości między obecnymi działaniam przeciwko Rosji a czasami historycznymi ostatniej wojny światowej. Świadomość znaczenia tej ostatniej zakorzeniona jest w nim bardzo głęboko. To może wiele wyjaśniać, gdy po raz kolejny mamy do czynienia z niszczeniem pomników i miejsc pamięci, również w Polsce. Ludzie, tacy jak Patruszew, traktują to wszystko z uwagi na swoje historie rodzinne bardzo osobiście. Cdn. #Patruszew #Rosja #wojna #historia #Ukraina 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

W niektórych regionach Ukrainy nie ma możliwości zatankowania. Rosja zdecydowała się na wdrożenie taktyki odwetowej, czyli uz
W niektórych regionach Ukrainy nie ma możliwości zatankowania. Rosja zdecydowała się na wdrożenie taktyki odwetowej, czyli uznała, że czas już, by również na Ukrainie zaczęły występować braki zaopatrzenia w paliwa. Tym samym można mówić o odpowiedzi na podobne działania ze strony Kijowa, które wywołały kryzys na rynku paliwowym nie tylko na Krymie (stamtąd nadchodziły najbardziej alarmujące wieści), ale również w innych regionach rosyjskich. Według danych władz Ukrainy, w ciągu ostatniego miesiąca w kraju spłonęło w wyniku ataków dronów około 150 stacji benzynowych, a także zbiorniki i magazyny paliwowe oraz składy budowlane, na których przechowywano oleje. Na wielu trasach, na przykład między Dniepropietrowskiem (obecnie nazywano Dnipro) a Charkowem nie ma ani jednej działającej stacji benzynowej. Szef administracji wojskowej obwodu nikołajewskiego, który również boryka się z tego rodzaju kryzysem, Witalij Kim, twierdzi, że wszystko to ma na celu wywołanie efektu propagandowego i paniki wśród ludności ukraińskiej. Według niego niszczenie obiektów z paliwem w promieniu około 100 km od linii frontu to element nowej taktyki Rosjan. Podkreśla, że nie ma ona wpływu na sytuację na froncie, bo przecież sprzęt wojskowy nie jest tankowany na stacjach benzynowych. Ma rację, tyle że rosyjskie uderzenia docierają również do celów wojskowych lub zbiorników podwójnego przeznaczenia. Choć Siły Zbrojne Ukrainy nie skarżą się na razie na szczególne braki w dostawach, niewykluczone, że już teraz pewne deficyty odczuwają. Poza tym wiadomości o tego rodzaju atakach ewidentnie satysfakcjonują część opinii społecznej w Rosji, której mieszkańcy sami niedawno odczuwali dotkliwe braki na rynku paliwowym. W przypadku konfliktów zbrojnych stosowanie tego rodzaju działań trzeba brać pod uwagę, choć jest ono rzeczywiście uciążliwe dla ludności cywilnej. Odbudowa stacji benzynowej po eksplozji właściwie nie jest możliwa - konieczne jest wybudowanie nowego obiektu, a to trwa i wiąże się ze sporymi kosztami. Dlatego liczyć się trzeba z tym, że obie strony stosować będą w tym zakresie podobne działania, licząc przy tym na złamanie morale przeciwnika. #Ukraina #Rosja #paliwa #wojna #drony 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

Wczoraj miała miejsce kolejna rozmowa telefoniczna Putina i Trumpa. Jak zawsze w takich sytuacjach, informacjami na temat kon
Wczoraj miała miejsce kolejna rozmowa telefoniczna Putina i Trumpa. Jak zawsze w takich sytuacjach, informacjami na temat konwersacji obu prezydentów podzielił się ze strony rosyjskiej doradca Władimira Putina ds. zagranicznych Jurij Uszakow. Stąd wiemy, że rozmowa trwała półtorej godziny, zaś inicjatorem kontaktu była strona amerykańska, choć rozmowa przypadła w dniu święta niepodległości USA i rozpoczęła się od gratulacji oraz życzeń Putina. Tematów historycznych w dialogu nie zabrakło. Rosyjski prezydent przypomniał swojemu amerykańskiemu rozmówcy, że oba mocarstwa były sojusznikami w II wojnie światowej. Zresztą, warto zauważyć, że strona amerykańska nie ma szczególnego problemu z uznawaniem tego oczywistego historycznego faktu (w przeciwieństwie do niektórych w Europie Środkowej). Istotą rozmowy prezydentów były jednak kwestie jak najbardziej bieżące. Na pierwszy plan powrócić miała Ukraina. Biały Dom wyraził zainteresowanie poszukiwaniami pokojowego rozstrzygnięcia konfliktu, co oznacza, że administracja Trumpa przystąpi w najbliższym czasie do kolejnych rund rozmów z Rosjanami. Wkrótce w Moskwie mają pojawić się wysłannicy prezydenta USA - Steve Witkoff i Jared Kushner. Rosyjski prezydent przedstawił swojemu amerykańskiemu odpowiednikowi sytuację na linii frontu, która wciąż zmienia się na korzyść strony rosyjskiej; rozmowa miała miejsce po prawdopodobnie całkowitym opanowaniu Konstantinowki. Trump mówił o wielkich perspektywach amerykańsko-rosyjskiej współpracy ekonomicznej. To może oznaczać powrót do retoryki stosowanej przez niego podczas spotkania w Anchorage na Alasce, niemal rok temu, gdy omawiał ze stroną rosyjską rozmaite projekty gospodarcze, przede wszystkim związane z realizacją wspólnych przedsięwzięć w Arktyce. Władimir Putin z kolei zaproponował Trumpowi swoje wsparcie w rozmowach na temat trwałego porozumienia z Iranem, z którym Moskwa zachowuje bardzo bliskie relacje. Prezydenci będą się kontaktować telefonicznie dość regularnie, podobnie jak to robią do tej pory. Putin ponowił też zaproszenie Trumpa do Moskwy. Co to wszystko oznacza? Standardowy dialog międzymocarstwowy. Rozmawiają jednak wyłącznie mocarstwa, a nie ich wasale. Zapatrzona w Waszyngton polska klasa polityczna nie ma zamiaru podejmować bezpośredniego dialogu ze swoim sąsiadem - Rosją, a w razie konieczności załatwienia z Rosjanami jakichkolwiek spraw, prosić będzie o wsparcie niczym ubogi petent w Waszyngtonie. #Putin #Trump #Rosja #USA #dialog 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

🚨 Strefa buforowa na Ukrainie będzie rozszerzona. Władimir Putin poinformował, że tworzenie strefy bezpieczeństwa w obwodzie
🚨 Strefa buforowa na Ukrainie będzie rozszerzona. Władimir Putin poinformował, że tworzenie strefy bezpieczeństwa w obwodzie sumskim, dniepropietrowskim i charkowskim przebiega zgodnie z planem. Chodzi o zabezpieczenie rosyjskiego terytorium przed atakami z terenów kontrolowanych przez Kijów. W ten sposób rosyjski prezydent przyznał, że nie ma planów przyłączenia do Federacji Rosyjskiej ziem tych regionów. Scenariusz w ich przypadku ma być całkowicie inny i - przynajmniej na obecnym etapie - sprowadzać się do utworzenia tzw. pasów bezpieczeństwa, czyli terenów umożliwiających zwiększenie dystansu dronów i rakiet ukraińskich do celów położonych w głębi terytorium Rosji. Jednocześnie prezydent Putin zwrócił uwagę, że im więcej tego rodzaju uderzeń ze strony Kijowa, tym bardziej niezbędna okazuje się strefa buforowa, która będzie musiała ulegać rozszerzeniu. Jednym słowem, mamy do czynienia z sytuacją asymetryczną. Z jednej strony Kijów jest w stanie przeprowadzać ataki na cele strategicznie istotnej infrastruktury krytycznej w głębi Rosji, często tysiące kilometrów od linii frontu. Z drugiej jednak wojska rosyjskie zachowały zdolność przejmowania kontroli nad kolejnymi obszarami Ukrainy, likwidując lub co najmniej ograniczając jej możliwości przeprowadzania tego rodzaju ataków. Jeżeli Kijów ze swoich działań zrezygnuje, Rosjanie prezentować będą zapewne mniejszą determinację w atakach lądowych. Jeśli nadal będzie przeprowadzał uderzenia dronowe i rakietowe - operacja lądowa armii rosyjskiej przyspieszy, a koniec końców obszary traktowane dziś przez rosyjskie władze jako buforowe mogą przekształcić się w cel stałej kontroli ze strony Moskwy. Możemy zatem wyobrazić sobie sytuację, w której w perspektywie kilkunastu miesięcy lub kilku lat ktoś w Moskwie stwierdzi, że Charków, Sumy czy nawet Dniepropietrowsk to rdzennie rosyjskie miasta, i - przynajmniej w sensie historycznym oraz tożsamościowo-językowym będzie miał rację. Warto pamiętać, że nadrzędnym celem Rosjan jest likwidacja zagrożenia ukraińskiego dla ich bezpieczeństwa, w związku z tym mogą oni uzasadnić wszelkie decyzje dotyczące w istocie drugorzędnych kwestii terytorialnych w tym konflikcie. Może się okazać, że Ukraina źle wyjdzie na dalszym wykorzystywaniu obszarów noworosyjskich do ataków na regiony rosyjskie. Miejscowa ludność raczej nie będzie jakoś szczególnie sceptyczna wobec zajęcia tych regionów. #Putin #Ukraina #wojna #Rosja #bufor 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

🚨 W Stanach Zjednoczonych biegają jeszcze dinozaury. Chodzi o dinozaury polityczne, biegające po budynkach Kongresu. Wśród n
🚨 W Stanach Zjednoczonych biegają jeszcze dinozaury. Chodzi o dinozaury polityczne, biegające po budynkach Kongresu. Wśród nich niewątpliwie mamy również Joe Wilsona, człowieka, który od 25 lat zasiada w Izbie Reprezentantów, reprezentując tam Karolinę Południową. Ulubionym zajęciem Wilsona jest tropienie śladów działalności antyamerykańskiej na przestrzeniach Eurazji. Za takową uznał on tym razem politykę Gruzji, a dokładniej fakt, że prezydent tego kraju postanowił wziąć udział osobiście w ceremoniach pogrzebowych Aliego Chameneiego
„Pogrzeb dyktatora Chameneiego przyciąga z całego świata ludzi najbardziej nienawidzących Ameryki, jak na przykład fałszywy prezydent wybrany z poparciem Gruzińskiego Marzenia, Miheil Kalewaszwili, który zamierza pogłębić gwałtownie antyamerykański pakt między Iranem a partią Gruzińskie Marzenie”
- oburzył się Wilson. Wilson jest nosicielem kijowskich odznaczeń, i to aż dwóch - ma order Jarosława Mądrego, a niedawno do kompletu otrzymał też order Iwana Mazepy od Zełenskiego. Zajmuje się też na polecenie swoich sponsorów - „jastrzębi” Kaukazem, na którym energicznie zwalcza wpływy Rosji - te realne, i te urojone. Wilson uznał, że może sobie pozwolić na twierdzenie, iż Gruzja ma uzurpatora, a nie prezydenta, powołując się na wątłe oskarżenia opozycji o rzekome fałszerstwa wyborcze. Nie wiemy do końca jak gruzińskie wybory głowy państwa wyglądały, ale mimo to chcieliśmy zauważyć, że warto byłoby zwrócić uwagę na kwestie wyborów, a właściwie ich braku w Kijowie. Przypomnijmy, że - wbrew ukraińskiej konstytucji - Zełenski uznał, że nie widzi potrzeby jakichkolwiek wyborów, bo przecież jest wojna. Tym sposobem władzę sprawuje już siedem lat i zanosi się na jeszcze więcej. W jakim trybie? Bez żadnego trybu. Wilson jest jednak jednym z wiekowych już kongresmenów, których całkiem sporo nadal jest w Partii Republikańskiej, żyjących klimatem zimnowojennym. Większość z nich pozyskuje środki z kompleksu militarno-przemysłowego, jak choćby Lindsey Graham. Nigdy nie byli trumpistami, a tym bardziej zwolennikami MAGA. Ostatnie działania administracji Donalda Trumpa nawet im się podobają, ale na ich lojalność Biały Dom nie ma co liczyć. Podejście Trumpa i jego ludzi do Gruzji jest dość pragmatyczne. Ludzie pokroju Wilsona mogą politykę amerykańską w regionie podważać i utrudniać. Prezydent USA nie ma jednak wystarczającej siły przebicia, by kongresmenów tego typu dyscyplinować. Ale to już wynika z amerykańskiego systemu politycznego, niezwykle utrudniającego jakąkolwiek koordynację. W Tbilisi tymczasem zapewne klasa polityczna coraz wyraźniej zdaje sobie sprawę, że Stany Zjednoczone Trumpa nie są wobec Gruzinów bardziej przyjazne od poprzedników z epoki Joe Bidena. #Wilson #Gruzja #Kaukaz #USA #Kongres 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

🚨 Rząd ograniczył wsparcie dla imigrantów z Ukrainy. Pierwsze ograniczenia dotychczasowej hojnej wobec obywateli Ukrainy pol
🚨 Rząd ograniczył wsparcie dla imigrantów z Ukrainy. Pierwsze ograniczenia dotychczasowej hojnej wobec obywateli Ukrainy polityki socjalnej miały miejsce już w marcu tego roku. To właśnie wtedy niepracujący Ukraińcy zostali pozbawieni prawa do bezpłatnej opieki zdrowotnej (w tym procedury przedłużania recept na leki refundowane, które dotychczas otrzymywali), świadczenia 800+, zasiłków pogrzebowych, wreszcie bezpłatnego pobytu w Ośrodkach Zbiorowego Zakwaterowania (OZZ). Teraz mamy kolejne ograniczenia, związane właśnie z OZZ oraz możliwościami korzystania z nich. Grono obywateli Ukrainy, którzy uprawnieni są do korzystania z owych ośrodków ograniczone zostało do kobiet w ciąży, osób niepełnosprawnych oraz emerytów nie otrzymujących polskich uposażeń emerytalnych i nie posiadających rodziny w naszym kraju. W praktyce zatem zlikwidowano niemal całkowicie taką formę wsparcie dla Ukraińców. Niektórzy uskarżają się, że jest to uderzenie w osoby najsłabsze. Warto jednak pamiętać o trzech czynnikach: 1) Ukraińcy mają możliwość podejmowania pracy (rynek dziś umożliwia jej znalezienie), o czym zresztą świadczy obiektywnie duży odsetek zatrudnienia wsród nich; 2) wsród Polaków rośnie niechęć wobec imigrantów oraz przywilejów im przyznanych w 2022 roku, przez co możemy przypuszczać, że władze nie chcą narażać się dłużej swoim wyborcom i wolą skończyć z wszelkimi świadczeniami, które można uznać za owe przywileje; 3) Ukraińcy mieli kilka lat do zasymilowania się w Polsce i przyzwyczajenia się również do warunków życia u nas panujących. Nie ma zatem najmniejszych przyczyn, by obywatele Ukrainy korzystać mieli z większych praw od ludności polskiej. Ale trzeba powiedzieć więcej: nie istnieją też racjonalne, obiektywne przyczyny, by osobom nie będącym obywatelami Polski przyznawać prawa takie same, jakimi cieszą się jej obywatele. W innym przypadku samo obywatelstwo jako pewna wartość może się szybko zdewaluować. A przecież nie o to chodzi. #Ukraińcy #imigracja #społeczeństwo #zasiłki #polityka 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

🚨 Zełenski brnie w coraz większe absurdy. Najnowszy z nich: ukraiński przywódca twierdzi, że wojnę trzeba jak najszybciej za
🚨 Zełenski brnie w coraz większe absurdy. Najnowszy z nich: ukraiński przywódca twierdzi, że wojnę trzeba jak najszybciej zakończyć, bo Ukraina jest w niej bliska zwycięstwa. Leszek Miller zasadnie pyta publicznie: „Czy ten komik tak sam czy ktoś mu to pisze?”. Trudno odpowiedzieć na jego pytanie. Narracja Kijowa opiera się bowiem nią immanentnych sprzecznościach. Z jednej strony mamy zatem nieustanną propagandę sukcesu oraz zapowiedzi kolejnych druzgocących uderzeń w cele położone w głębi terytorium rosyjskiego. Zełenski i jego ekipa ogłasza, że Kijów przygotowuje kolejne operacje mające rzekomo postawić w szachu Rosjan, którzy - mając dość trudności z paliwem czy zaopatrzeniem - wymusić mają na Kremlu zgodę na zawieszenie broni. Tyle że do końca nie wiadomo po co stronie „zwycięskiej” tak uporczywe naleganie na zawieszenie broni? Skoro zwycięża mogłaby przecież pójść znacznie dalej i wynegocjować dzięki swoim „sukcesom” znacznie lepsze warunki zawarcia przyszłego pokoju. Na tą sprzeczność mało kto zwraca uwagę na Zachodzie. Tymczasem Wołodymyr Zełenski zamierza najwyraźniej uzyskać jakiś częściowy rozejm, by móc przeprowadzić dodatkowe zbrojenia i wznowić konflikt ze zwiększonym impetem. To dlatego strona rosyjska konsekwentnie odrzuca kolejne propozycje rozwiązań cząstkowych i tymczasowych, uznając - zgodnie z logiką - że byłyby one przejściowe, a po nich nastąpiłby wybuch konfliktu z nową siłą. Zełenski - i to jest równie istotny aspekt wewnętrzny problemu - gra o najwyższą stawkę. Ewentualne realne zakończenie działań wojennych przyniosłoby bowiem nie tylko kres jego kariery politycznej, ale również prawdopodobnie problemy prawne, a być może także kwestię jego fizycznego przetrwania w związku z kolejnymi oskarżeniami korupcyjnymi i coraz bardziej powszechną nienawiścią, jaką darzą go Ukraińcy. Dlatego ukraińska klasa polityczna brnie w sprzeczności. Sama bowiem nie wierzy w głoszoną przez siebie propagandę sukcesu. Doskonale rozumie też, że kolejne ataki na cele położone w głębi terytorium rosyjskiego prowadzą nie do rezygnacji społeczeństwa rosyjskiego i chęci zakończenia wojny, lecz wręcz odwrotnie - do radykalizacji rosyjskiej opinii publicznej, która domaga się bardziej zdecydowanych reakcji wymierzonych w Kijów od swoich władz. Być może to jedyny logiczny element działań ukraińskich: dążenie do sprowokowania reakcji rosyjskiej na poziomie powodującym dalsze umiędzynarodowienie konfliktu zbrojnego oraz jego terytorialną eskalację. #Ukraina #wojna #Rosja #Zełenski #Miller 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

🚨 Litwa zmieni konstytucję, bo chce stacjonowania broni atomowej? Artykuł 137 obowiązującej ustawy zasadniczej Litwy wyklucz
🚨 Litwa zmieni konstytucję, bo chce stacjonowania broni atomowej? Artykuł 137 obowiązującej ustawy zasadniczej Litwy wyklucza rozmieszczenie broni atomowej na terytorium tej republiki bałtyckiej, a także zakazuje stacjonowania obcych wojsk na stałe na jej terenie (zakaz ten obchodzony jest przez rotacyjną, tymczasową obecność, na przykład oddziałów niemieckich). Litewska klasa polityczna ostrzegająca nieustannie przez potencjalną agresją rosyjską zamierza jednak zmienić konstytucję poprzez wykreślenie z niej wspomnianego artykułu. Litwini mają nadzieję, że na ulokowanie instalacji z bronią atomową w ich kraju zdecydują się Amerykanie („jastrzębie” w Waszyngtonie od czasu do czasu występują z takim pomysłem) lub Francuzi (Emmanuel Macron wystąpił z propozycją tarczy nuklearnej w postaci tymczasowego stacjonowania nośników tej broni w różnych krajach Europy). Właściwie wśród litewskich sił parlamentarnych mamy konsensus co do potrzeby takiej militaryzacji. Różnicę polegają jedynie na sposobie uchwalenia zmiany konstytucji. Prezydent Gitanas Nausėda proponuje, aby stosowną nowelizację uchwalił parlament większością 2/3 głosów w podwójnym głosowaniu. Nacjonalistyczno-suwerenistyczny Świt Niemna (PPNA) jako jedyna partia obecna w litewskim Sejmie proponuje, aby w tej sprawie przeprowadzono referendum. Nausėda i politycy partii głównego nurtu podkreślają, że parlament stanowi reprezentację litewskiego społeczeństwa i nie ma sensu komplikować procedury - jego członkowie mogą sami zadecydować o konstytucyjnych poprawkach. Wygląda to na kolejny krok w kierunku militaryzacji republik bałtyckich, a szerzej - całego regionu Morza Bałtyckiego. Wcześniej ustawowe ograniczenia dotyczące posiadania broni masowego rażenia zniosła Finlandia, która zerwała ze swoja neutralnością i przystąpiła do NATO. Za maksymalną obecnością obcych wojsk opowiadają się konsekwentnie przedstawiciele ugrupowań rządzących na Łotwie i w Estonii. Pojawienie się broni atomowej na Litwie zwiększy poziom konfrontacji i tempo wyścigu zbrojeń w naszym regionie. W obecnej sytuacji najkorzystniejsze dla mieszkańców naszego regionu Europy byłoby powrócenie do refleksji naszego ministra spraw zagranicznych z lat 1950-tych i 1960-tych, Adama Rapackiego, który proponował powstanie strefy bezatomowej w naszej części Europy jeszcze w czasach zimnej wojny. Militaryzacja Litwy wzmacnia zagrożenia dla Polski, gdyż ewentualne wciągnięcie jej do wojny z Rosją oznaczałoby przybliżenie się frontu konfrontacji do naszych granic. #Litwa #Nausėda #atom #broń #militaryzacja 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

🚨 Niemcy zamierzają wysyłać na Ukrainę broń i… Ukraińców. Ukraiński ambasador w Berlinie Aleksiej Makiejew oznajmił, że part
🚨 Niemcy zamierzają wysyłać na Ukrainę broń i… Ukraińców. Ukraiński ambasador w Berlinie Aleksiej Makiejew oznajmił, że partnerstwo Kijowa ` Berlinem w sferze obronnej nabiera charakteru strategicznego. Już wcześniej było oczywiste, że mamy do czynienia z decyzją strony niemieckiej (popieraną przez Amerykanów) o rozwijaniu systemów broni z myślą o wojnie na Ukrainie. Nie jest to zatem żadna nowość, chociaż Makiejew zapewne wyolbrzymia realne efekty owej współpracy. Mamy jednak inny nowy wątek w relacjach niemiecko-ukraińskich. Ambasador Ukrainy informuje, że powstała specjalna międzyrządowa grupa robocza, której zadaniem jest opracowanie modelu powrotu obywateli ukraińskich z Niemiec na Ukrainę. Motywuje to potrzebą rąk do pracy, szczególnie w okresie odbudowy kraju. Tyle że owa odbudowa stoi pod ogromnym znakiem zapytania, bo - po pierwsze - nie wiadomo skąd będą pochodzić środki na nią; zaś - po drugie - działania zbrojne trwają i trudno spodziewać się ich zakończenia a nawet zawieszenia w najbliższym czasie. Wychodzi zatem na to, że chodzi o coś zupełnie innego: deportację z republiki federalnej mężczyzn w wieku poborowym, których obecnie w Niemczech przebywa ponad 350 tys. Zresztą Makiejew właściwie wprost mówi, że problem ten będzie w najbliższym czasie przez Ukraińców z Niemcami podejmowany. Mamy do czynienia z kolejnymi podejściami do tego wątku w różnych krajach Europy. Niedawno Dania ogłosiła, że zaprzestaje udzielania schronienia nowo przybyłym potencjalnym poborowym. Inne kraje Unii Europejskiej zastanawiają się nad podobnymi rozwiązaniami. Najdalej idącym krokiem byłoby jednak uznanie znajdujących się już na terenie UE Ukraińców za nie posiadających prawa do ochrony oraz anulowanie im prawa pobytu. Siły Zbrojne Ukrainy zyskałyby w ten sposób kilkaset tysięcy nowych żołnierzy, z których większość zapewne nie przeżyłaby po znalezieniu się na froncie. Głosy na temat konieczności ich wysłania na Ukrainę pojawiają się również w Polsce. Tyle że należałoby naruszyć zasadę lex retro non agit, czyli anulować prawa i przywileje już przyznane. Jest jednak jeszcze metoda połowiczna, polegająca na deportacji coraz liczniejszych Ukrainców pod pretekstem popełnianych przez nich nie tylko przestępstw, ale i drobnych wykroczeń. Dzieje się to przy aplauzie miejscowej ludności, która często imigrantów z Ukrainy ma już dość. A zatem mamy dwie pieczenie na jednym ogniu: przypodobanie się społeczeństwom europejskim i jednoczesne wzmocnienie SZU. Czekamy na podobne grupy robocze w innych krajach. W Polsce Ukraińcom się poszczęściło, bo w wyniku obecnych sporów trudno mówić o nowych wspólnych inicjatywach Kijowa z Warszawą. #Ukraina #Niemcy #Ukraińcy #mobilizacja #deportacja 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

🚨 Rheinmetall wyprodukował zbrojeniowy bubel? Niemiecka jakość to pewien aksjomat, przynajmniej jeśli chodzi o zaawansowane
🚨 Rheinmetall wyprodukował zbrojeniowy bubel? Niemiecka jakość to pewien aksjomat, przynajmniej jeśli chodzi o zaawansowane produkty przemysłowe, również przemysłu zbrojeniowego. Tymczasem wizerunek tej korporacji (nie do końca niemieckiej, bo jej ważnymi akcjonariuszami są ogromne fundusze inwestycyjne z siedzibą na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych) ucierpiał wskutek porażki jej systemu obrony przeciwlotniczej Skynex. Po prostu nie sprawdził się na polu bojów na Ukrainie. A miał być systemem o przełomowym znaczeniu dla obrony przeciwko dronom, będącym dziś najistotniejszym rodzajem broni stosowanym w wojnie na Ukrainie. Wojsko ukraińskie miało skierować do niemieckiego producenta raport z działania systemu 1 kwietnia tego roju, gdy jego zadaniem było ochranianie jednego z obiektów przemysłowych na zachodniej Ukrainie. Obiektu tego strzegły dwa systemy Skynex rzekomo przeznaczone do zwalczania dronów przeciwnika. Każdy z zestawów wyposażony był w osiem działek szybkostrzelnych, kaliber 35 mm (bardzo chwalone Oerlikon Revolver Gun Mk3, mające zasięg 4 km i szybkostrzelność na poziomie 1000 strzałów na minutę), a także radar i stanowisko dowodzenia. Tymczasem okazało się, że gdy nad chronionym obiektem pojawiły się rosyjskie drony Gerań, niemieckie systemy zawiodły na całej linii. Po pierwsze, nie zadziałały wspomniane działka. Uszkodzony okazał się też radar. Niesprawny był również system hydrauliczny. Rosyjskie drony bez przeszkód dokonały zatem uderzenia w chroniony przez rozreklamowane niemieckie systemy obiekt. Rheinmetall nie może pozwolić sobie na wpadki wizerunkowe na taką skalę. Zareagował zatem od razu. Gdy tylko pojawiły się informacje o ukraińskim raporcie, Niemcy momentalnie zapewniać zaczęli, że ich system jest bezawaryjny i bezkonkurencyjny; przytaczać zaczęli przykłady jego skutecznego działania na Ukrainie. Sugerowano przy tym, że ewentualne niepowodzenia złożyć można na karb nieumiejętności obsługi tego zestawu. A my tylko przypominamy, że ten, komu uda się opracować faktycznie skuteczne metody i technologie do walki z dronami, ma duże szanse na militarną dominację, przynajmniej do czasu wynalezienia przez kogoś innego jeszcze lepszych i skuteczniejszych dronów. To dziś główny obszar wyścigu zbrojeń. Niemcy najwyraźniej słabo sobie na nim radzą. #Rheinmetall #Skynex #drony #broń #Niemcy 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

🚨 Szef Agencji Wywiadu przyznaje, że prowadzimy działania konfrontacyjne na Wschodzie. Płk Paweł Szota stoi na czele AW od 2
🚨 Szef Agencji Wywiadu przyznaje, że prowadzimy działania konfrontacyjne na Wschodzie. Płk Paweł Szota stoi na czele AW od 2024 roku. Wcześniej jednak pracował przez ponad dwie dekady w służbach specjalnych (zaczynał jeszcze w Urzędzie Ochrony Państwa). To jeden z tych oficerów, których obecny rząd odziedziczył w pewnym stopniu po poprzednikach z PiS (w latach rządów partii Kaczyńskiego piastował odpowiedzialne stanowiska wywiadowcze w ambasadach w Londynie i Waszyngtonie). Dlatego Szota ma kontakty, a zapewne i wsparcie służb amerykańskich oraz brytyjskich. Otwarcie o tym z oczywistych względów nie mówi, ale w naszym przekonaniu jest aktywem Anglosasów w Polsce. Świadczyć mogą o tym jego przechwałki w sprawie kierunku białoruskiego. Szota chwali się tym, że to starania AW doprowadziły do uwolnienia i przekazania do Polski Andrzeja Poczobuta. Narzeka jednak, że do tej pory nie udało się przekonać Mińska do wydania nam Marokańczyka podejrzanego o zabójstwo polskiego żołnierza ja granicy polsko-białoruskiej. Jego wypowiedzi stoją w sprzeczności z deklaracjami Amerykanów, iż to właśnie oni negocjowali wypuszczenie na wolność więźniów. Ktoś tu kłamie. Obstawiamy, że robi to Szota. Szota stara się najwyraźniej wykorzystać wywiad prasowy do siania niepewności w służbach rosyjskich wobec ich białoruskich partnerów.
„Na chwilę obecną mamy drożne kanały komunikacji ze służbami strony białoruskiej”
- deklaruje, chwaląc sobie współpracę z Mińskiem i jednocześnie nawołując Białoruś do zmniejszenia swych więzi sojuszniczych z Rosją. Bo to właśnie Rosja jest w opinii Szoty głównym źródłem zagrożeń dla państwa, w tym przetrwania naszej państwowości.
„Stopień agresji po stronie rosyjskiej jest na bardzo wysokim poziomie, a ryzyko konfrontacji militarnej jest rzeczywiste”
- deklaruje Szota. Wcześniej szef Agencji Wywiadu z zasady nie udzielał żadnych wywiadów i wypowiedzi publicznych. Jeżeli to robi, oczywistym jest, że pod okiem osłony kontrwywiadowczej, zapewne również innych krajów i ich „partnerskich” służb. Teraz rzucony został wyraźnie na odcinek propagandy straszenia rosyjskim zagrożeniem. Szota wywiązuje się z tego zadania celująco: straszy i opowiada o wrogości rosyjskich służb, podejmujących działania przeciwko Polsce. Twierdzi, że w najbliższych latach czekać nas może realna wojna z Rosją, która rozpocząć się może od sąsiadujących z nami krajów bałtyckich. Nie bardzo można zrozumieć w jaki sposób na czele AW stoi ktoś, kto daje wiarę medialnym bajkom i spekulacjom. Skądinąd wiemy, że Polska po prostu nie posiada rozbudowanych sieci wywiadowczych na Wschodzie, a to oznacza, że Szota po prostu uprawia autoreklamę, pytany o rzeczy konkretne zasłania się tajemnicą. My to doskonale rozumiemy, szczególnie w świetle obecnie obowiązujących przepisów prawa. Warto byłoby jednak chyba, żeby w takiej sytuacji w ogóle zrezygnował z wypowiedzi niż opowiadał kompletne fantazmaty o możliwej agresji rosyjskiej. #wywiad #AW #Szota #Rosja #Ukraina 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

🚨 Administracja Trumpa walczy z ius solis. Zasada ius solis obowiązuje w Stanach Zjednoczonych zgodnie z 14 poprawką do kons
🚨 Administracja Trumpa walczy z ius solis. Zasada ius solis obowiązuje w Stanach Zjednoczonych zgodnie z 14 poprawką do konstytucji. Stanowi ona, że dzieci urodzone na terytorium USA automatycznie uzyskują obywatelstwo tego kraju, niezależnie od obywatelstwa ich rodziców. Przepisy te w praktyce umożliwiają tzw. turystykę urodzinową, czyli do Stanów Zjednoczonych kobiet w ostatnich tygodniach ciąży tylko po to, by urodzone przez nie dzieci od razu uzyskiwały amerykańskie paszporty. Władze amerykańskie nie posiadają dokładnych statystyk liczby tego rodzaju przypadków, ale szacuje się, że waha się ona od 20 tys. do 26 tys. rocznie. Znane są przypadki osób publicznych, w tym gwiazd sportu i kultury, które przyszły na świat w ten właśnie sposób. Donald Trump od samego początku swej drugiej kadencji dążył do zmiany przepisów w tym zakresie. Jego głównym doradcą w tej sprawie był i pozostaje Stephen Miller, obecnie wiceszef administracji prezydenckiej. To właśnie on przygotował jeden z pierwszych dekretów Trumpa w tej sprawie. W poniedziałek został on jednak uznany przez Sąd Najwyższy za sprzeczny z konstytucją stosunkiem głosów sędziowskich 6 do 3. Trump i jego ludzie nie dają jednak za wygraną. Zapowiedzieli właśnie, że przekazują sprawę do departamentu sprawiedliwości, by ten znalazł jakieś niemożliwe do podważenia lub przynajmniej trudne do zakwestionowania rozwiązanie.
„Jeśli jakaś osoba przybywa tu w dziewiątym miesiącu ciąży na wycieczkę, by zobaczyć parę miejsc, następnie zostaje matką dożywotniego obywatela Stanów Zjednoczonych i jej dziecko uzyskuje dostęp do amerykańskich pieniędzy oraz systemu wsparcia na resztę życia”
- utyskuje Miller. Markwayne Mullin, sekretarz ds. bezpieczeństwa wewnętrznego, argumentuje, że mogą to być na przykład Chińczycy, którzy następnie wracają do chińskich szkół, by po latach powrócić do USA już jako studenci, ukształtowani przez Komunistyczną Partię Chin i gotowi na przykład do zbierania oraz przekazywania do Chin informacji o patentach czy technologiach amerykańskich. Zwraca się zatem uwagę na aspekt bezpieczeństwa obowiązujacych aktualnie przepisów. Trump w obecnym układzie w Sądzie Najwyższym raczej nie zdoła jednak spełnić swej wyborczej obietnicy w tym zakresie, a Stephen Miller nadal narzekać będzie na ryzyka płynące ze stosowania ius solis. #imigracja #obywatelstwo #USA #Trump #Miller 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

🚨 Iran nie zamierza ustępować w sprawie Cieśniny Ormuz. Podobno wciąż trwają negocjacje amerykańsko-irańskie, choć zupełnie
🚨 Iran nie zamierza ustępować w sprawie Cieśniny Ormuz. Podobno wciąż trwają negocjacje amerykańsko-irańskie, choć zupełnie odbiegają one od pierwotnie zaplanowanego grafiku. Otóż zaostrzenie sytuacji z ostatnich kilku dni, które doprowadziło do wymiany ognia między stronami, sprawiło, że konieczny stał się powrót do zagadnienia nie do końca ustalonego wcześniej - kwestii kontroli nad strategicznym korytarzem transportu morskiego o znaczeniu globalnym, czyli Cieśniną Ormuz. Amerykanie naciskają na całkowita rezygnację Irańczyków z pobierania jakichkolwiek opłat za przekroczenie cieśniny. Podobno starają się przeciągnąć na swoją stronę w tej sprawie Oman, któremu Teheran proponował wcześniej współpracę i wspólne pobieranie opłat od statków płynących do i z Zatoki Perskiej. Amerykanie mogą mieć w dalszym ciągu środki nacisku wystarczające do wpływania na decyzje Maskatu. Waszyngton ponadto oferuje Teheranowi rozmrożenie zamrożonych wcześniej należących do Iranu aktywów o wartości około 100 mld dolarów. To jednak nie wystarczy. Strona amerykańska rozumuje w kategoriach doraźnych targów i korzyści, a nie długofalowych interesów. Kwestia kontroli nad Cieśniną Ormuz ma dla Iranu wymiar w sferze bezpieczeństwa (udowodniły to ostatnie wydarzenia, przede wszystkim związane ze zdolnością szantażu zachowywaną przez republikę islamską właśnie dzięki umiejętności zamknięcia przez nią żeglugi na tym kanale). Poza tym mamy do czynienia ze zrozumieniem przez wszystkie strony ogólnych prawił rządzących geopolityką. Mocarstwo lądowe średniej wielkości rzuciło w tym przypadku otwarte wyzwanie morskiemu mocarstwu globalnemu. Sytuacja istotnie porównywalna jest z momentem symbolicznego zawalenia się Imperium Brytyjskiego, po tym jak Londynowi nie udało się zachować kontroli nad Kanałem Sueskim. Irańczycy mają szansę złamania potęgi morskiej, która zastąpiła po II wojnie światowej Zjednoczone Królestwo. Czy ktokolwiek mógłby oprzeć się takiej pokusie, stając przed coraz bardziej realną szansą jej realizacji? Szczerze wątpimy. I dlatego przewidujemy, że dojdzie jeszcze do wielu ataków i wzajemnych ostrzałów, zanim kwestia Cieśniny Ormuz zostanie ostatecznie uregulowana (o ile w ogóle to nastąpi). Oferowane przez USA Iranowi 100 mld dolarów to nic wielkiego w porównaniu z realną stawką toczącego się sporu. #Iran #Ormuz #USA #Oman #żegluga 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

🚨 Pogrzeb Alego Chamaneiego będzie ceremonią międzynarodową. Nie tylko dlatego, że pojawią się na nim zagraniczni goście (sw
🚨 Pogrzeb Alego Chamaneiego będzie ceremonią międzynarodową. Nie tylko dlatego, że pojawią się na nim zagraniczni goście (swój udział zapowiedział już były rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew), ale także z innego powodu. Ceremonie religijne związane z pożegnaniem zamordowanego przez Amerykanów najwyższego przywódcy Iranu będą miały miejsce również w sąsiednim Iraku. Całość ma kilka wymiarów. Pierwszy z nich wynika z politycznego układu sił w samym Iraku. Otóż władzę sprawuje tam koalicja sił złożonych głownie z ugrupowań szyickich, w różnym stopniu zbliżonych do Teheranu. Niektóre z nich uznały, że po zmniejszeniu poziomu eskalacji w wojnie amerykańsko-irańskiej warto znów pokazać solidarność z Iranem, który przez lata je wspierał. W efekcie z inicjatywą zorganizowania części uroczystości pogrzebowych Chameneiego w Iraku wystąpiły właśnie one, choć może to sprawiać pewien dyskomfort obecnemu irackiemu premierowi Alemu al-Zaidiemu, który wkrótce wybiera się z wizytą do Stanów Zjednoczonych. Będzie tam rozmawiał m. in. o przyszłości baz amerykańskich w regionie oraz wcieleniu do armii milicji i formacji zbrojnych szyitów. Wymiaru politycznego dopełniają aspekty geopolityczne. Dla Teheranu organizacja uroczystości w kraju sąsiednim jest okazją do zademonstrowania, że nie jest w regionie osamotniony, a Bagdad wchodzi w skład kierowanej przez niego osi oporu przeciwko syjonistom i imperialistom. W wymiarze religijnym autorytet Chameneiego był wśród irackich szyitów całkiem spory, choć ich duchowy przywódca Ali al-Sistani podkreślał odrębność szyickiego ośrodka arabskiego w Nadżafie od centrum duchowego szyizmu irańskiego w Kom. Można wręcz stwierdzić, iż bywały pewne okresy, gdy ośrodki te ze sobą konkurowały. Wreszcie warto też odnotować, że ciało zamordowanego byłego najwyższego przywódcy Iranu ma zostać przewiezione nie tylko do Nadżafu, ale również do świętego celu pielgrzymek szyitów w Karbali, miejscu kojarzonym z imamem Husajnem. Iracki politolog Mustafa al-Naji z Uniwersytetu Bagdadzkiego twierdzi, że wspólne, ponadgraniczne ceremonie pogrzebowe są „naturalną konsekwencją geografii, więzi religijnych oraz wspólnych interesów. Za naturalne i zupełnie bezsporne dla irackich szyitów uważane są też uroczystości pogrzebowe przywódcy religijnego i autorytetu, który postrzegany był przez wielu jako symbol oporu przeciwko wpływom izraelskim i amerykańskim”. Część uroczystości pogrzebowych Chameneiego na terenie Iraku to spore wyzwanie dla tego kraju, nie tylko pod względem zapewnienia bezpieczeństwa uczestnikom ceremonii. #Irak #Iran #Chamenei #pogrzeb #szyici 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

🚨Sierakowski sięga dna. „Kogo Kreml dziś oklaskuje? Po pierwsze Nawrockiego, po pierwsze Polaków. Z kim jesteśmy w konflikci
🚨Sierakowski sięga dna.
„Kogo Kreml dziś oklaskuje? Po pierwsze Nawrockiego, po pierwsze Polaków. Z kim jesteśmy w konflikcie? Po pierwsze z Ukraińcami, po pierwsze z Ukrainą”
- pyta na kanwie obecnego sporu polsko-ukraińskiego. Dalej nazywa działania UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej „czystką etniczną”, w zasadzie uzasadnioną z uwagi na wcześniejsze traktowanie Ukraińców przez Polaków w latach międzywojnia. Nie chodzi tu o usprawiedliwianie faktycznych nadużyć władz II Rzeczypospolitej wobec Cerkwi i społeczności ukraińskiej. To są akurat bezsporne fakty. Tyle że nie miały one charakteru ludobójstwa, lecz po prostu naruszania praw mniejszości, które zresztą w tamtym okresie nie były w jakiś szczególny sposób skodyfikowane i uregulowane. Do tego dochodziła pewna prawidłowość: ukraińscy nacjonaliści na naszym terytorium szczególnie zajadle tępili względnie wobec nich przychylnych polityków, takich jak Tadeusz Hołówko czy Bronisław Pieracki. Sławomir Sierakowski na wszystko jednak patrzy przez pryzmat rosyjskiego zagrożenia. Jego istnienie to dogmat u człowieka, który jeszcze kilkanaście lat temu uznawany był za intelektualistę skłonnego do krytycznego myślenia. Później sformatowało go związanie z najbardziej wojowniczo nastawionymi mediami i ośrodkami amerykańskimi. Sierakowski już dawno na krytycznie myślącej lewicy nie jest. Jest za to w awangardzie partii wojny, wzywającej do rozprawienia się ze śmiertelnym wrogiem, czyli Rosją. Atakuje, podobnie jak inni poprawnościowi liberałowie, prezydenta Karola Nawrockiego za jego decyzję w sprawie odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Okłada go poprawną politycznie pałką. Zarzuca mu wręcz, że realizuje scenariusz neoendecki, a nawet kremlowski (w tym kontekście przypomina, że Nawrocki jako szef Instytutu Pamięci Narodowej w 2018 roku odwiedził Moskwę). Nie ma zatem dla niego znaczenia, że w sferze symbolicznej Ukraina odwołuje się dziś do najgorszych z możliwych tradycji. Nie ma znaczenia, że tradycje te odrzucane były najmocniej przez tradycyjną lewicę. Liczy się tylko to, że walczy z Rosją, choć rzeczywiście nie we własnym, ale też nie w naszym interesie, lecz na polecenie i z inspiracji anglosaskiego globalizmu, bynajmniej nie lewicowego i nie wrażliwego społecznie. Nawrocki podjął decyzję spóźnioną i czysto symboliczną, zastrzegając, że w dalszym ciągu pozostaje na stanowisku skrajnie antyrosyjskim. Jednocześnie jednak otworzył pole do szerokiej debaty publicznej. Być może nie taki mając pierwotnie zamiar, doprowadził do zakwestionowania po raz pierwszy od wielu dekad rdzenia obowiązującej polskiej polityki wschodniej, opartej na niczym niepohamowanej, irracjonalnej rusofobii. Już samo to każe brać go w obronę, gdy ludzie o bardzo wątpliwych kręgosłupach ideowych pokroju Sierakowskiego atakują obecnego polskiego prezydenta językiem przystającym do neobanderowskiej budy z piwem, a nie cywilizowanej polemiki. #Ukraina #Sierakowski #Nawrocki #nacjonalizm #lewica 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

🚨 Ukraina coraz bardziej sparaliżowana przez nasiloną mobilizację. W szeregach Sił Zbrojnych Ukrainy w związku z ogromną śmi
🚨 Ukraina coraz bardziej sparaliżowana przez nasiloną mobilizację. W szeregach Sił Zbrojnych Ukrainy w związku z ogromną śmiertelnością na froncie wciąż istnieją ogromne braki. W związku z nimi władze w Kijowie starają się nieustannie zwiększać naciski na dodatkową mobilizację mężczyzn w wieku poborowym. Istnieją odpowiednie przepisy pozwalające na wyłączenie spod mobilizacji osób pracujących w krytycznie ważnych dla gospodarki i społeczeństwa przedsiębiorstwach. Dotyczą one głownie sektora przemysłu zbrojeniowego, energetycznego, ale także infrastruktury publicznej. Wsród tej ostatniej branży figurują również zakłady transportu publicznego, w tym miejskiego. Mają one jednak prawo do objęcia zastrzeżeniem od mobilizacji jedynie 50% swoich pracowników. I problemy z obsadzeniem miejsc pracy kierowców oraz personelu technicznego już dają się we znaki. Weźmy przykład zakładów komunikacyjnych w zachodnioukraińskim Iwano-Frankowsku. Okazuje się, że tamtejsza komunikacja miejska już teraz zmuszona jest do daleko idących cięć i likwidacji części połączeń. Z rozkładów zniknęło 15% połączeń autobusowych i 12% trolejbusowych. Jeszcze gorzej może być jesienią, wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego i zwiększonym zapotrzebowaniem na transport. Problem w tym, że Kijów przyjął nowe regulacje, w myśl których władze będą powtórnie rozpatrywać poziom krytycznego znaczenia poszczególnych firm. Te ostatnie będą musiały do 1 września przedstawić stosowne dokumenty z odpowiednią argumentacją. Następnie odbędzie się procedura ich rozpatrywania i ewentualnego przyjmowania. Wsród nowych wymogów jest wysokość wynagrodzenia - będzie ono musiało u pracowników nie podlegających mobilizacji wynosić co najmniej trzykrotność minimalnej płacy, czyli na tą chwilę 25 941 hrywien miesięcznie brutto (około 2200 złotych). Oznacza to, że firma chcąca utrzymać niezbędne zatrudnienie będzie musiała podwyższyć płace i jednocześnie przygotować obszerny pakiet dokumentów umożliwiających jej znalezienie się na stosownej liście. Efekt: wiele przedsiębiorstw, w tym publicznych i świadczących usługi dla sektora publicznego, będzie musiało zdecydować się na cięcia kadrowe. A to wiąże się z paraliżem, na przykład komunikacyjnym, w nieodległej perspektywie. #Ukraina #komunikacja #transport #mobilizacja #Iwano-Frankowsk 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

🚨 Ukraina jest naszym przeciwnikiem i czas się z tym pogodzić. Pisze o tym wprost bardzo niewielu, bo szok poznawczy po lata
🚨 Ukraina jest naszym przeciwnikiem i czas się z tym pogodzić. Pisze o tym wprost bardzo niewielu, bo szok poznawczy po latach udawanej kordialnej przyjaźni oraz wielomiliardowych nakładach z naszych do ukraińskich kieszeni w formie pomocowych transferów byłby zbyt wielki. Kolejnym wnioskiem, do którego musi doprowadzić pogodzenie się z rzeczywistością, czyli z istnieniem wroga w Kijowie, to poszukiwanie sojuszników - zgodnie z klasyczną zasadą logiki międzynarodowej - wśród przeciwników / wrogów naszego wroga. Na razie w przestrzeni publicznej mówi i pisze o tym bardzo niewielu. Zrobił to znany z bezkompromisowych wypowiedzi Janusz Korwin-Mikke. Większość jednak milczy i zakłada, że Ukraina nawet jako przeciwnik jest podmiotem, z którym poradzimy sobie sami. Zagrożeniem jedynie teoretycznym, a jeśli już to niewielkim. Możemy się jednak przeliczyć, bo warto pamiętać, że niekoniecznie dojść musi do konfrontacji zbrojnej Warszawy i Kijowa. Są inne formuły rywalizacyjne - od lobbingu w rozmaitych stolicach, po wykorzystanie sabotażowe, dywersyjne, a nawet terrorystyczne diaspory (my takowej nie posiadamy, zaś Kijów dysponuje potężną w naszych granicach). Historia uczy, że Kijów wykorzystywany był tradycyjnie przez wrogie nam ośrodki zachodnie do osłabiania naszej pozycji. Tak było początkowo w okresie austro-węgierskim, gdy Wiedeń rozbudzał poczucie odrębności narodowej wsród mieszkańców Galicji Wschodniej, by stanowili oni przeciwwagę dla prób emancypacyjnych Polaków. Tak było w okresie późniejszym, gdy Niemcy jeszcze w czasie I wojny światowej postawili na hetmana Pawła Skoropadskiego w Kijowie. Tak było też w przededniu II wojny światowej i w jej trakcie. Jednocześnie można uznać, że jedynym krajem / narodem zdolnym rzucić nam wyzwanie na wschodzie jest obecnie Ukraina / część narodu ukraińskiego. Rosja - i to trzeba sobie w końcu uświadomić - nie rości sobie wobec nas żadnych pretensji, a w naszych interesach nie występują większe sprzeczności. Moskwa myśli w kategoriach imperium, które chce zachowania bezpiecznych rubieży zachodnich i posiadania na tym kierunku wiarygodnych partnerów handlowych, gotowych też na wymianę surowce za technologię (my wprawdzie tej ostatniej własnej nie mamy, ale moglibyśmy forsować jej przekazywanie w ramach Unii Europejskiej). Dlatego wniosek jak najbardziej logiczny z naszej strony, do którego - miejmy nadzieję - prędzej czy później dojdzie nasza klasa polityczna, brzmi: Rosja jest naszym sojusznikiem w próbach przykrócenia rozbuchanego nacjonalizmu ukraińskiego, podobnie zresztą jak nacjonalizmów innych państw położonych między nami. A są to nacjonalizmy równie antyrosyjskie, co antypolskie. #Ukraina #Niemcy #Rosja #geopolityka #Zachód 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

🚨Iran będzie się dalej zbroił. Minister obrony republiki islamskiej Majid Ebn-e-Reza zapowiedział po swoim spotkaniu z Komis
🚨Iran będzie się dalej zbroił. Minister obrony republiki islamskiej Majid Ebn-e-Reza zapowiedział po swoim spotkaniu z Komisją ds. Gospodarki irańskiego parlamentu, że kontynuowane będą programy rozwoju broni rakietowej i dronów. Być może Irańczycy przeznaczą na nie dodatkowe środki. Ebn-e-Reza w zasadzie potwierdził realny efekt agresji amerykańsko-izraelskiej na Iran. Jest nim militarne wzmocnienie Iranu. Szef ministerstwa obrony w Teheranie to urzędnik, który wcześniej odpowiadał właśnie za rozwój przemysłu zbrojeniowego. Swoje aktualne stanowisko objął w marcu, po śmierci w wyniku ataku amerykańskiego jego poprzednika wywodzącego się z kolei z sił powietrznych. Iran stawia na sprawdzoną kombinację - zmasowane ataki rakietowe, którym towarzyszą intensywne uderzenia dronów. Stosowanie odpowiednich kombinacji tych rodzajów broni powoduje ogromne straty przeciwnika. Mamy na przykład możliwość najpierw użycia dronów, nawet tych najprostszych i najtańszych, które ściągają na siebie działania obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Po wyczerpaniu jej amunicji do ataku przystępują siły rakietowe, skutecznie niszczące wyznaczony cel, który okazuje się już wtedy bezbronny lub jego obrona jest osłabiona. Irański minister podkreśla przy tym, że w dziedzinie dronów i w obszarze broni rakietowej Irańczycy są w zasadzie samowystarczalni. Ich kadry inżynierskie i moce produkcyjne umożliwiają masową produkcję bez udziału partnerów zewnętrznych. Wiemy skądinąd, że Iran otrzymuje wsparcie wywiadowcze, przede wszystkim dane pochodzące z wywiadu satelitarnego jego sojuszników - w pierwszej kolejności Chin i Rosji. Teheran wychodzi z obecnego konfliktu niewątpliwie mocniejszy. Będzie też z większą determinacją dbał o rozwijanie najskuteczniejszych do obrony technologii. Zasięg irańskich rakiet, jak się okazuje, był znacznie większy od szacowanego przez Zachód (przypuszczano, że wynosi 2000 km, gdy tymczasem Teheran uderzał obiekty położone w promieniu 4000 km, na przykład bazę amerykańską Diego Garcia). Iran udowodnił jednocześnie, że - pomimo braku posiadania broni atomowej - jest w stanie skutecznie odpierać agresję zewnętrzną. Niewykluczone, że irańscy specjaliści doradzać będą po zdobyciu praktycznych doświadczeń w konflikcie zbrojnym niektórym swoim partnerom w kwestiach obronnych. Na pewno rola republiki islamskiej we wszystkich niemal dziedzinach po agresji USA i Izraela wzrosła. Autorytet również. #Iran #armia #zbrojenia #drony #rakiety 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli