ch
Feedback
Bieg myśli

Bieg myśli

前往频道在 Telegram

Krytycznie myślimy i zachęcamy do tego innych. Analizy, polemiki i dyskusje o tym, co najważniejsze. @Bieg_mysli_bot

显示更多

📈 Telegram 频道 Bieg myśli 的分析概览

频道 Bieg myśli (@bieg_mysli) 波兰语 语言赛道中的 是活跃参与者。目前社区聚集了 19 167 名订阅者,在 政治 类别中位列第 2 988,并在 波兰 地区排名第 84

📊 受众指标与增长动态

невідомо 创建以来,项目保持高速增长,吸引了 19 167 名订阅者。

根据 04 九月, 2026 的最新数据,频道保持稳定运转。过去 30 天订阅人数变化为 -505,过去 24 小时变化为 -79,整体触达仍然可观。

  • 认证状态: 未认证
  • 互动率 (ER): 平均受众互动率为 20.87%。内容发布后 24 小时内通常能获得 14.57% 的反应,占订阅者总量。
  • 帖子覆盖: 每篇帖子平均可获得 3 998 次浏览,首日通常累积 2 791 次浏览。
  • 互动与反馈: 受众积极参与,单帖平均反应数为 157

📝 描述与内容策略

作者将该频道定位为表达主观观点的平台:
Krytycznie myślimy i zachęcamy do tego innych. Analizy, polemiki i dyskusje o tym, co najważniejsze. @Bieg_mysli_bot

凭借高频更新(最新数据采集于 05 九月, 2026),频道始终保持新鲜度与高覆盖。分析显示受众积极互动,使其成为 政治 类别中的关键影响点。

19 167
订阅者
-7924 小时
-3557 天
-50530 天

数据加载中...

标签云
无数据
有任何问题?请刷新页面或联系我们的客服
进出提及
---
---
---
---
---
---
吸引订阅者
九月 '26
九月 '26
+89
在2个频道中
八月 '26
+1 299
在5个频道中
Get PRO
七月 '26
+1 149
在9个频道中
Get PRO
六月 '26
+2 085
在10个频道中
Get PRO
五月 '26
+1 109
在7个频道中
Get PRO
四月 '26
+2 977
在11个频道中
Get PRO
三月 '26
+927
在8个频道中
Get PRO
二月 '26
+915
在8个频道中
Get PRO
一月 '260
在2个频道中
Get PRO
十二月 '25
+7
在18个频道中
Get PRO
十一月 '25
+1 716
在16个频道中
Get PRO
十月 '25
+1 532
在17个频道中
Get PRO
九月 '25
+1 655
在16个频道中
Get PRO
八月 '25
+1 570
在16个频道中
Get PRO
七月 '25
+1 222
在13个频道中
Get PRO
六月 '25
+2 832
在12个频道中
Get PRO
五月 '25
+2 411
在13个频道中
Get PRO
四月 '25
+2 271
在13个频道中
Get PRO
三月 '25
+2 128
在13个频道中
Get PRO
二月 '25
+3 717
在13个频道中
Get PRO
一月 '25
+8 604
在15个频道中
Get PRO
十二月 '24
+10 759
在11个频道中
Get PRO
十一月 '24
+6 831
在7个频道中
Get PRO
十月 '24
+6 177
在3个频道中
Get PRO
九月 '24
+3 972
在2个频道中
Get PRO
八月 '24
+1 305
在3个频道中
日期
订阅者增长
提及
频道
05 九月+51
04 九月0
03 九月0
02 九月0
01 九月+38
频道帖子
🚨 Wzorcowe systemy obrony rosyjskich zakładów. Jełabuga w Tatarstanie - to właśnie tam w granicach specjalnej strefy ekonomi
🚨 Wzorcowe systemy obrony rosyjskich zakładów. Jełabuga w Tatarstanie - to właśnie tam w granicach specjalnej strefy ekonomicznej produkowane są słynne rosyjskie drony bojowe Gerań w bardzo różnych wariantach i odmianach. Być może to jedna z największych tego rodzaju fabryk na świecie. Produkuje się tam wszystko - od samych dronów po kable światłowodowe służące do sterowania niektórych jednostek. W związku z ukraińską kampanią ostrzałów rakietowych i ataków dronowych na terytorium Rosji fabryka w Jełabudze zyskała latem dodatkowe zabezpieczenia, które mogą być chyba uznane za wzorzec w tym zakresie. Dowodzą tego zdjęcia satelitarne publikowane przez niektóre portale zachodnie. Teren zakładów otoczony jest nie tylko zwykłym płotem i urządzeniami służącymi do monitoringu okolicy, ale również prawdziwym murem. Niektóre budynki pokrywają specjalne siatki zbrojeniowe, mające uniemożliwić uderzenie dronów bezpośrednio w konstrukcję. Na dodatek w minionych miesiącach powstały dziesiątki stalowych wież mających wykrywać i chronić obiekt przed atakiem. Wieże te służyć mogą zarówno do wczesnego ostrzegania przed działaniami przeciwnika, jak i do prowadzenia walki radioelektronicznej i wywoływania zakłóceń w systemach sterowniczych. Dodatkowo na terenie zakładu rozmieszczone są mobilne systemy obrony przeciwlotniczej. Natomiast w okolicy funkcjonują potężne zestawy przeciwrakietowe. Wydaje się, że Jełabuga to twierdza poza zasięgiem jakichkolwiek uderzeń przeciwnika. Studiowanie zastosowanego tam systemu obrony ma ogromne znaczenie z punktu widzenia czerpania z doświadczenia wojskowego innych. Być może właśnie w tego rodzaju infrastrukturę inwestować powinna, biorąc pod uwagę charakter współczesnych konfliktów zbrojnych i używanej w nich broni, Polska. Nasze władze wolą jednak koncentrować się na drogich zakupach nikomu już dziś nieprzydatnego sprzętu pancernego, który przerobić będzie można wkrótce na przysłowiowe żyletki. #Jełabuga #Rosja #fabryka #drony #wojna 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli

2
🚨 Logiczne pytania rosyjskiego dyplomaty. Aleksandr Gruszko udzielił wywiadu podczas Wschodniego Forum Ekonomicznego we Wład
🚨 Logiczne pytania rosyjskiego dyplomaty. Aleksandr Gruszko udzielił wywiadu podczas Wschodniego Forum Ekonomicznego we Władywostoku. Ten doświadczony dyplomata odpowiada w rosyjskim ministerstwie spraw zagranicznych za relacje ze strukturami zachodnimi oraz krajami europejskimi, sprawując funkcję wiceministra. Gruszko odniósł się do kolejnych doniesień na temat rzekomo agresywnych zamiarów Rosji wobec europejskich krajów członkowskich NATO. Zrobił to w ciekawej formie, bo zadał pytania o logikę tego rodzaju rozważań. „Po co Rosja miałaby napadać na NATO, w jakim celu? Niepodległość krajów bałtyckich została uznana jeszcze przez Związek Radziecki. Po co mielibyśmy teraz je atakować?” - pytał. Ma rację - republiki bałtyckie jako pierwsze zerwały z projektem radzieckim, a Moskwa się z tym pogodziła. „Jedną z najbardziej rozpowszechnionych tez, której nikt nie ma prawa podważać, jest twierdzenie, że Rosja w 2030 roku napadnie na kraje bałtyckie. Zadaję sobie czasem pytanie: co się stanie, jeżeli dożyjemy do tego 2030 roku i Rosja na Zachód nie napadnie? Co się wtedy stanie? Znam już odpowiedź - wtedy powiedzą, że Rosja nie napadła wyłącznie dlatego, że zdążyli się uzbroić i trzeba te zbrojenia kontynuować” - stwierdził rosyjski wiceminister. Nie ma żadnego logicznego wytłumaczenia dla twierdzenia o agresywnych planach i zamiarach strony rosyjskiej. Problem polega raczej na tym, że niektórzy anglosascy planiści uznają, że konflikt taki byłby wygodny dla Zachodu i stanowiłby otwarcie dodatkowego frontu północnego przeciwko Moskwie, skoro sypie się front południowy leżący na Ukrainie. Zapewne dlatego właśnie władze krajów bałtyckich robią konsekwentnie niemal wszystko, by Rosjan do interwencji sprowokować. Ta jednak z kamienną twarzą pokerzysty nie reaguje na zaczepki, choć wielu domaga się od niej stanowczych reakcji. Problemem polskiej klasy politycznej jest jej nieustanne uczestnictwo w tej prowokacyjnej grze, która może sprawić, że znajdziemy się w sytuacji podpalacza, który sam spłonie w pożarze. #Rosja #NATO #agresja #Bałtyk #Gruszko 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
2 004
3
🚨 Polska pod rządem dusz Skolima? 29-latek z Łukowa prezentujący się jako „król muzyki latino” (cokolwiek by to nie oznaczał
🚨 Polska pod rządem dusz Skolima? 29-latek z Łukowa prezentujący się jako „król muzyki latino” (cokolwiek by to nie oznaczało) bije rekordy popularności. Warto zadać sobie pytanie o przyczyny jego komercyjnego sukcesu, bo sporo mówią one o nas jako o społeczeństwie. Kamil Skolimowski, znany jako Skolim, jest przede wszystkim ilustracją muzyki banalnej i tekstów prymitywnych. Właściwie stanowi swoisty wzorzec prymitywizmu i przaśności polskiej kultury. Jego rekordowa popularność jest właśnie pochodną tego stylu. Polak lubi muzykę prostą, nieskomplikowaną, pozwalającą na przyśpiewki po paru kieliszkach i wywijanie na parkiecie w tancbudzie. Lubi też, albo przynajmniej mu nie przeszkadza, prostacką formę tekstową. „Seksualizujące teksty – wiele piosenek Skolima zawiera erotyczne aluzje i przedstawia relacje w sposób nieodpowiedni dla dzieci w wieku 7–14 lat. Dzieci śpiewają słowa, których znaczenia mogą nie rozumieć – powtarzają treści dotyczące seksu, ciała i relacji dorosłych, nie mając dojrzałości potrzebnej do ich właściwej interpretacji. Publiczne wykonanie może utrwalać seksualizujący wizerunek dziecka – szczególnie gdy jest nagrywane i publikowane w Internecie. Materiał może być komentowany, rozpowszechniany i pozostać on-line przez wiele lat” – komentowała niedawno psychiatra Maja Herman. Ma rację: to spustoszenie psychiki. Ciekawe jest skądinąd stosowanie wątków patriarchalnych, uprzedmiotowienia kobiety w tekstowym przekazie Skolima. Paradoks: jakoś specjalnie nie przeszkadza to deklaratywnie wyemancypowanym mieszkankom polskiej prowincji. 29-letni piosenkarz zaczyna ostatnio wypowiadać się na każdy niemal temat nurtujący polskie społeczeństwo. Ostatnio dzielił się na przykład swoimi „mądrościami” na temat Ukrainy. „Ludzie z Ukrainy bardzo ciężko pracują. Na magazynach czy w sklepach zapierdalają bardzo ciężko. Rząd ukraiński jest na pewno bardzo antypolski. Napierdala na nas, kiedy tylko się da. Takie to są moje skromne obserwacje” - perorował. Najwyraźniej stara się wpisywać w nastroje społeczne, nie idąc raczej pod prąd. Wyczuł też falę sceptycyzmu wobec Ukrainy. Ciekawe będzie jego zaangażowanie polityczne. Przy obecnej fali popularności mógłby przysporzyć nieco punktów poszczególnym środowiskom politycznym. Ostatnio pojawił się w Juracie na imprezie organizowanej przez prezydenta Karola Nawrockiego dla młodzieży. Zaryzykował, narażając na szwank wierność części swoich fanów? Nie - to wynik kalkulacji. Skolim chce być reprezentantem muzycznym (na razie) Polski powiatowej i uznał, że ta wpatrzona jest właśnie w Nawrockiego. Niezależnie od wszystkiego, ta postać, styl, estetyka i przekaz pogłębiają polskie podziały socjokulturowe, a polityka jest tu rzeczą wtórną. #Skolim #kultura #Nawrocki #Polska #prowincja 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
1 980
4
🚨 Sytuacja Alawitów w Syrii nadal niepewna. Kemal Öztürk, turecki dziennikarz i komentator, stwierdził niedawno publicznie,
🚨 Sytuacja Alawitów w Syrii nadal niepewna. Kemal Öztürk, turecki dziennikarz i komentator, stwierdził niedawno publicznie, że „chciałoby się powiedzieć, że nusajryci zasługują na to, by wymordować ich do ostatniego z nich”. Mianem nusajrytów określił właśnie zamieszkujących północno-zachodnie wybrzeże Syrii Alawitów. Według różnych szacunków, w ubiegłym roku wymordowano około 2000 Alawitów. Zajmowały się tym bojówki Ahmada asz-Szary, czyli de facto nowe władze w Damaszku, które doszły do głosu po obaleniu Baszara al-Assada w grudniu 2014 roku. Alawici są zatem wciąż zagrożoną mniejszością. Pomimo posiadania zaplecza i wsparcia w postaci wieloletnich rządów al-Assadów, nie przygotowali się w żaden sposób do obrony. Tymczasem w warunkach słabości i rozkładu państwa syryjskiego mogli przecież przypuszczać, że bezbronność oznacza faktyczne przyzwolenie na mordy i czystki w regionie. Wielu Alawitów odrzucało jednak protekcję oferowaną im przez Iran. Część liczyła, że obecne w dwóch bazach na ich terenie wojska rosyjskie będą interweniować, podobnie jak robiły to w przeszłości, w ich obronie. Nic z tych rzeczy. Rosjanie ograniczyli swoją aktywność do obiektów wojskowych, w których stacjonują, porozumiewając się w sprawie swojej dalszej obecności w Hmejmim i Tartus z Damaszkiem. Wiele wskazuje na to, że to nie koniec tragedii społeczności alawickiej. Wspomnianą wypowiedź ważnego i rozpoznawalnego tureckiego dziennikarza o dużych zasięgach uznać można za nawoływanie do ludobójstwa. I zapewne nie przejdzie ona bez echa. Być może znów nastąpią bestialskie mordy Alawitów przez sunnickie formacje terrorystyczne. Być może powrócą makabryczne historie, jak ta, gdy jeden z islamistycznych bojówkarzy po zabiciu Alawity usmażył i zjadł jego… wątrobę. Społeczność alawicka jest dziś zinfiltrowana przez różnych graczy. Swoją przychylność wobec nich deklaruje Izrael. To zrozumiałe, bo fragmentaryzacja Syrii i wewnętrzne konflikty w sąsiadującym z nimi kraju leżą w jego interesie. Na terenach prowincji Latakia pojawiają się coraz liczniej siły i służby tureckie, które uznają ten obszar za swoją strefę wpływów, a także miejsce rywalizacji z Izraelem. Posługują się przy tym bojówkami zbliżonych do nich etnicznie i językowo Turkmenów syryjskich z tego regionu. Mamy jeszcze zaangażowanie Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Wszyscy deklarują wolę zapewnienia bezpieczeństwa Alawitom, ale nikt nie podejmuje w tym kierunku żadnych konkretnych kroków. W tej sytuacji wydaje się, że jedynym gwarantem przeżycia dla Alawitów, pomimo całego sceptycyzmu tej społeczności wobec niego, mógłby być Iran. To wymagałoby jednak zgody innych graczy na pojawienie się nad syryjskim brzegiem Morza Śródziemnego jednostek Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. A tego byłoby już dla głównych graczy za wiele. #Syria #Alawici #Iran #Turcja #Izrael 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
1 981
5
🚨 Koniec izolacji Alternatywy dla Niemiec? Alternatywa dla Niemiec (AfD) lideruje we wszystkich sondażach. Jutro odbędą się
🚨 Koniec izolacji Alternatywy dla Niemiec? Alternatywa dla Niemiec (AfD) lideruje we wszystkich sondażach. Jutro odbędą się wybory do Landtagu Saksonii-Anhalt, gdzie dojść może do pierwszego w historii tej partii przypadku przejęcia przez nią władzy. Wiele wskazywało, że nie będzie ona jednak w stanie objąć rządów bez uzyskania zdolności koalicyjnej i musiałaby zyskać samodzielną większość. To się jednak może wkrótce zmienić. Brandmauer - tak określano mur izolujący Alternatywę dla Niemiec od reszty niemieckiej sceny politycznej. Żelazna reguła mówiła o tym, że z AfD nie wchodzi się nie tylko w żadne koalicje, ale nawet nie dyskutuje się z jej przedstawicielami w formacie jeden na jednego. Teraz okazuje się, że Sojusz Sahry Wagenknecht (BSW) może z owego kordonu sanitarnego zrezygnować. W Magdeburgu odbył się niedawno Festiwal Wolności Słowa zorganizowany przez tą partię. Padały tam wprost hasła o konieczności współdziałania z AfD. Pojawił się konkret: przedstawiciele landów w federalnym ustroju RFN zasiadają w wyższej izbie parlamentu - Bundesracie. Wagenknecht zaproponowała, by to właśnie tam wspólnie z Alternatywą dla Niemiec podjąć inicjatywę zablokowania ustawowego wszelkiej pomocy militarnej dla Ukrainy. „Mamy nadzieję, że wraz z głosami AfD będziemy mieli w nowym Landtagu odpowiednią większość, by to przeprowadzić” - mówiła. Sprzeciw wobec wojny i krytyka polityki kanclerza Friedricha Merza w sprawie konfliktu na Ukrainie stanowią jeden z najważniejszych punktów zbieżnych w programach obu partii. Wagenknecht, rezygnując de facto z udziału swojej partii we wspomnianym Brandmauer, dokonała pewnego przełomu, którego domagali się od dawna nie tylko niektórzy działacze, ale przede wszystkim wyborcy jej ugrupowania, szczególnie w landach wschodnich. Równolegle z wyborami w Saksonii-Anhalt BSW decydować będzie w sprawie praktycznych wniosków z nowego stanowiska tej formacji. Ważyć będą się losy koalicji rządowej ugrupowania w Turyngii, gdzie w rządzie krajowym kierowanym przez Mario Voigta z Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) obok polityków Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) zasiadają również przedstawiciele BSW z Katją Wolf na czele. Programowo z Altparteien (mianem „starych partii” w BSW i AfD określa się formacje głównego nurtu) Sahry Wagenknecht nie łączy w zasadzie nic. W szeregach BSW są jednak nadal ludzie uznający, że najważniejsza jest „walka ze skrajną prawicą”. Najbliższe tygodnie zadecydują jaki będzie kierunek ewolucji BSW, ale także całego niemieckiego systemu partyjnego. #AfD #BSW #Niemcy #Wagenknecht #wybory 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
1 987
6
🚨 Kobiety we władzy? Mamy problem z kolejnymi paniami sprawującymi funkcje polityczne w krajach europejskich, również u nas.
🚨 Kobiety we władzy? Mamy problem z kolejnymi paniami sprawującymi funkcje polityczne w krajach europejskich, również u nas. Skłania to niektórych mizoginów do przekonania, że patriarchat jest zdecydowanie lepszy od równouprawnienia, a już na pewno od matriarchatu. Dawno temu tak pisał o tym jeden z najważniejszych filozofów tradycjonalizmu Julius Evola: „W Złotym Wieku, gdy Bogowie żyli wśród ludzi i świat był sprawiedliwy, nie było patriarchatu. Istniał wówczas androginat. Była to równość mężczyzn i kobiet. Później wszakże upadła moralność. Mężczyźni przestali wypełniać swoje obowiązki. Dlatego władzę przejęły kobiety. W ten sposób powstał matriarchat. Trwał on dość długo. W Wieku Żelaza pojawił się patriarchat. Powstał on wskutek tego, że pozbawieni czci mężczyźni odebrali władzę kobietom (władzę, która służyć powinna zaprowadzaniu porządku). Świat pogrążył się w mroku. Zaczęła się Kali-yuga. Żyjemy w tej epoce od wieków”. Zwraca uwagę, że Evola w zasadzie nie wartościuje płci, lecz wskazuje, że w pradawnym stanie idealnym istniała ich równowaga. Władzę sprawowali mężczyźni wspólnie z kobietami, nie dyskryminując się nawzajem i godząc własne interesy. Był to jednak świat harmonii. Kali-yuga to epoka upadku i mroku. Dlatego mamy do czynienia z walką wszystkich przeciwko wszystkim, w tym również z rywalizacją płci. Przekroczeniem owej walki mogą się wydawać eksperymenty genderyzmu, czyli założenie, że może dojść do zaniku płci. Płeć jest jednak elementem porządku natury swoistego dla człowieczeństwa. Zanik tożsamości płciowych musi więc niechybnie doprowadzić do upadku ludzkości, samego pojęcia człowieka w dotychczasowym rozumieniu. Warto jednak wspomnieć o tym, że tradycjonalizm (Julius Evola uznawany jest za jego najważniejszego reprezentanta, przynajmniej jeśli chodzi o wiek XX) nie jest z natury mizoginistyczny ani androginiczny. Jest stanowiskiem sławiącym harmonijne współrządzenie. Przekładając to na kategorie współczesne: zakładać należy, że wśród przedstawicielek i przedstawicieli obu płci zdarzają się osoby zdolne do kierowania sprawami publicznymi, choć jest ich zdecydowanie coraz mniej. Dlatego apelujemy o porzucenie stereotypów kobiet i spoglądania na nie przez pryzmat postaci, takich jak Kaja Kallas. #tradycja #matriarchat #patriarchat #Evola #płeć 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
562
7
🚨 Rosjanie w ciągu lata zajęli 91 miejscowości na Ukrainie. Przynajmniej tak twierdzi rosyjskie ministerstwo obrony. W więks
🚨 Rosjanie w ciągu lata zajęli 91 miejscowości na Ukrainie. Przynajmniej tak twierdzi rosyjskie ministerstwo obrony. W większości przypadków dane te pokrywają się jednak z informacjami przekazywanymi przez stronę ukraińską, choć w niektórych mamy do czynienia z zaliczeniem pewnych obszarów do tzw. szarej strefy (w obecnym konflikcie istotnie często niemożliwe jest dokładne wyznaczenie linii frontu). Najwięcej miejscowości dostało się pod kontrolę Rosjan w obwodzie donieckim (Doniecka Republika Ludowa) - aż 37, w tym największa z nich należąca do ostatniej aglomeracji pod kontrolą Kijowa - Konstantinowka. Grupa armii „Północ” zdobyła w sumie 29 miejscowości w obwodzie charkowskim i sumskim (Rosjanie tworzą na tych terenach strefę buforową, na razie nie przejawiając wobec nich żadnych planów politycznych i traktując je jako zabezpieczenie przed atakami na własne przygraniczne obwody). Grupa armii Centrum” zdobyła 22 miejscowości, zaś grupa armii „Południe” - 14. O czym to wszystko świadczy? W większości przypadków mamy do czynienia z niewielkimi miejscowościami. Wiele z nich dawno zostało zrujnowanych ciągłymi ostrzałami. Dlatego przyjdzie czas konieczności ich odbudowy, bądź likwidacji (w wielu przypadkach próby ich przywrócenia do życia mijają się z celem). Zwraca też uwagę fakt powolne przejmowanie kolejnych miejscowości w obwodzie dniepropietrowskim, który do tej pory nie był jakimś ważniejszym celem aktywności militarnej Rosjan. Najważniejsze w obecnym konflikcie jest jednak coś zupełnie innego. To demilitaryzacja Sił Zbrojnych Ukrainy, czyli fakt, iż przez letnie miesiące prawdopodobnie wyeliminowano kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy ukraińskich (brak tutaj wiarygodnych danych, ale można snuć przypuszczenia na bazie zgłaszanych przez dowódców i polityków w Kijowie potrzeb mobilizacyjnych ocenianych na 30 tysięcy żołnierzy miesięcznie). Kolejny element to likwidacja istniejącej infrastruktury Ukrainy, w tym przemysłowej, mogącej mieć zastosowanie dla przemysłu obronnego. Pełzająca wojna na wyczerpanie przeciwnika może doprowadzić do realizacji głównego celu Moskwy w konflikcie, czyli neutralizacji potencjału ukraińskiego uzupełnianego nieustannie przez Zachód. #wojna #Ukraina #Rosja #Donbas #straty 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
754
8
🚨 Narasta kult Rydza-Śmigłego. Mianowany w kuriozalny sposób marszałkiem Edward Rydz-Śmigły nie miał żadnego doświadczenia w
🚨 Narasta kult Rydza-Śmigłego. Mianowany w kuriozalny sposób marszałkiem Edward Rydz-Śmigły nie miał żadnego doświadczenia wojskowego. Nie legitymował się również militarnym wykształceniem. Miał za to przeszłość w legionach Piłsudskiego i jego przychylność. Stąd przyjęło się twierdzenie o jego namaszczeniu przez lidera reżimu sanacyjnego na następcę. Po śmierci Piłsudskiego w 1935 roku Rydz-Śmigły błyskawicznie awansuje i zaczyna przejawiać ambicje polityczne. Biografowie twierdzą, że w dużym stopniu działo się to pod wpływem jego życiowej partnerki, Marty Thomas-Zaleskiej, łasej na materialne dobra (wojsko miało kupić jej willę w Monako), określanej nawet w środowiskach sanacyjnych mianem „powiatowej Kleopatry”. Błyskawicznie awansowany, wbrew wszelkim zwyczajom panującym w Wojsku Polskim, marszałek zaczął głosić tezę o polskiej mocarstwowości, która z punktu widzenia dzisiejszych czasów wydaje nam się absurdalna. Co gorsza, była równie absurdalna już wtedy, przed II wojną światową. Rydz-Śmigły próbował zbliżyć się z Niemcami i popełniał strategiczne błędy, jak na przykład polski udział w rozbiorze Czechosłowacji, czy przygotowania do wojny ze Związkiem Radzieckim przy bagatelizowaniu zagrożenia z zachodu. „Wmawiana Polakom wielkość Rydza-Śmigłego wpłynęła na świadomość społeczeństwa. Wierzyło ono zapewnieniom wodza, że ’nie oddamy ani guzika’” - pisze Paweł Dybicz. 13 lipca 1936 roku premier Felicjan Sławoj Składkowski wydał kuriozalny, niekonstytucyjny dekret, w którym postanawiał: „Zgodnie z wolą Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego zarządzam, co następuje: Generał Śmigły-Rydz, wyznaczony przez Pana Marszałka Józefa Piłsudskiego, jako Pierwszy Obrońca Ojczyzny i pierwszy współpracownik Pana Prezydenta Rzeczypospolitej w rządzeniu państwem, ma być uważany i szanowany, jako pierwsza w Polsce osoba po Panu Prezydencie Rzeczypospolitej. Wszyscy funkcjonariusze państwowi z prezesem Rady Ministrów na czele okazywać Mu winni objawy honoru i posłuszeństwa”. W latach II wojny światowej, szczególnie po jego ucieczce do Rumunii 17 września, Śmigły-Rydz uznawany był za tchórza i zdrajcę. Podobnie myślano i pisano o nim po wojnie, szczególnie w środowiskach emigracyjnych. Nie wiedzieć czemu, rehabilitowany został w czasach po 1989 roku, a w kilku miastach mamy place i ulice jego imienia. „Odradza się kult Rydza-Śmigłego. Będzie on nabierał znaczenia z wielu powodów, jednak głównie za sprawą Karola Nawrockiego, zafascynowanego postaciami, które miały symbolizować siłę i które stale o niej mówiły, do tego, jak Rydz, z zaciśniętymi pięściami. A także z racji zagrożenia wojennego wynikającego z konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Pojawi się argument, że w trudnych chwilach musimy się skupić przy prezydencie, który jest zwierzchnikiem sił zbrojnych. Nie zważając na pozakonstytucyjne posunięcia nie tylko lokatora Pałacu Prezydenckiego. Czym to się skończyło, dobrze wiemy” - przestrzega Dybicz. I ma rację. Poziom wystąpień Nawrockiego jest coraz częściej podobnie żenujący, jak niegdysiejszych przemówień Rydza-Śmigłego. #Rydz-Śmigły #wojna #sanacja #Piłsudski #Nawrocki 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
953
9
🚨 Hybryda to pojecie mgliste. Hybryda to mieszanka, połączenie, a zatem pojęcie mgliste, bo zjawisko hybrydowe zawierać może
🚨 Hybryda to pojecie mgliste. Hybryda to mieszanka, połączenie, a zatem pojęcie mgliste, bo zjawisko hybrydowe zawierać może rozmaite proporcje środków i elementów często od siebie oderwanych, a tylko pozornie skoordynowanych. Krótko mówiąc, gdybyśmy mieli określić jakoś wyznawców współczesnych teorii spiskowych, to będą nimi na Zachodzie właśnie zwolennicy i propagatorzy terminu wojna hybrydowa. Skoro jesteśmy przy tym terminie, to raz jeszcze prześledźmy jego korzenie. Samo pojęcie pojawiło się około 2005 roku w Stanach Zjednoczonych. Autorami tekstu, który ukazał się wtedy na stronach Akademii Marynarki Wojennej USA, byli James Mattis, znany pod pseudonimem „Mad Dog” („Wściekły Pies”), generał-jastrząb, który w latach 2017-2019 sprawował w pierwszej administracji Donalda Trumpa stanowisko sekretarza obrony; oraz wykładający na tej uczelni płk Frank Hoffman. Był to czas agresji amerykańskiej na Irak i Afganistan oraz pierwszych wątpliwości co do skuteczności tego rodzaju interwencji. Obaj wojskowi zastanawiali się zatem nad źródłami ówczesnych problemów. „Nasza przewaga konwencjonalna prowadzi do pojawienia się pewnej rywalizacyjnej logiki u niektórych aktorów państwowych i niepaństwowych, którzy wychodzą poza ramy tradycyjnego modelu wojny, poszukując pewnych możliwości niszowych lub określonych niespodziewanych zestawień technologii i taktyki pozwalających na uzyskanie przewagi” - pisali. Hegemonia militarna Stanów Zjednoczonych była wówczas bezsprzeczna. Słabsi rywale Amerykanów musieli więc faktycznie poszukiwać środków innych niż tradycyjna, bezpośrednia konfrontacja. Mattis i Hoffman dostrzegli, że w Iraku i Afganistanie „metody nieregularne - terroryzm, rebelie, nieregularne działania zbrojne, wojna partyzancka czy przemoc stosowana przez zorganizowaną przestępczość narkotykową - stają się coraz ważniejsze, zarówno jeśli chodzi o ich skalę, jak i poziom zaawansowania”. Te metody stawiania oporu hegemonowi przez słabszych amerykańscy oficerowie określili wówczas mianem działań hybrydowych. „Na wojnie hybrydowej możemy spodziewać się jednoczesnego starcia ze strukturami upadłego państwa, które utraciło kontrolę nad arsenałami broni biologicznej czy rakietami, walki z motywowanymi etnicznie grupami paramilitarnymi oraz szeregiem radykalnych terrorystów przemieszczających się do nowych lokalizacji. Możemy też natknąć się na resztki armii lądowej państwa zbójeckiego, które mogą używać broni konwencjonalnej, ale na nowe, nietradycyjne sposoby. Możemy również spodziewać się nietradycyjnych ataków i przypadkowych aktów przemocy dokonywanych przez grupy sympatyzujące z aktorami niepaństwowymi przeciwko naszej infrastrukturze krytycznej i sieciom komunikacyjnym. Możemy również mierzyć się z innymi formami wojny ekonomicznej lub z groźnymi atakami na naszą sieć komputerową, szczególnie jej elementy militarne i finansowe” - dodawali. I proponowali panaceum przeciwko rzucającym im wyzwanie ruchom oporu: „powstania zbrojne to wojny idei, więc nasze idee muszą konkurować z ideami wroga”. Mamy zatem wprost sformułowane zalecenie walki na płaszczyźnie ideologicznej, która - jak dziś już wiemy - w Afganistanie i Iraku Amerykanom się nie powiodła. „Operacje informacyjne stanowią czynnik pozwalający na zwiększenie naszych wpływów i mogą one wpłynąć na ludność, która odrzuci przez to błędną ideologię i nienawiść proponowaną im przez powstańców. Skuteczne operacje informacyjne pomagają ludności cywilnej zrozumieć nasze dążenie do lepszej przyszłości, którą chcemy z nimi budować” - przekonywali. Wypisz, wymaluj - USA stosują nadal koncepcję wojny hybrydowej przeciwko całemu światu zewnętrznemu. Nie widać jednak, by takie metody stosowała Rosja, o których używanie tak często się dziś ją oskarża. #wojnahybrydowa #Pentagon #USA #wojna #konflikt 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
956
10
🚨Hybrydowy wytrych. Coraz częściej w codziennych komentarzach czytamy o rosyjskim zagrożeniu i planowanej rzekomo przez Rosj
🚨Hybrydowy wytrych. Coraz częściej w codziennych komentarzach czytamy o rosyjskim zagrożeniu i planowanej rzekomo przez Rosję agresji przeciwko europejskim krajom członkowskim NATO. Problem polega jednak na tym, że nie bardzo jest jak zdefiniować i dowieść istnienia owego zagrożenia. W sytuacji braku wojny mamy do czynienia z rozpowszechnianiem nowych terminów mających w zasadzie przekonać nas, że trwa quasi-wojna czy pół-wojna. Temperatura w większości krajów europejskich nieco spadła, gdy z Moskwy do Waszyngtonu powrócił w ubiegłym tygodniu po jednodniowej wizycie John Ratcliffe. Najwyraźniej jego rozmowy z Rosjanami miały wpływ na zmianę nastrojów na naszym kontynencie. Wysoki, lecz występujący anonimowo (to powszechna praktyka w tych sprawach) urzędnik Komisji Europejskiej zapewnił kilka dni temu: „można jasno stwierdzić, że europejskie służby nie dostrzegają ryzyka ataku na kraje europejskie”. Najwyraźniej Waszyngton poprosił europejskie gorące głowy o ochłonięcie. Skoro nie mamy więc groźby wojny, to trzeba wykoncypować inny termin opisujący stan ni to pokoju, ni to wojny. Tu przydatne okazuje się określenie „wojna hybrydowa”. To właśnie wokół niego toczą się obecnie dyskusje wśród osób zaangażowanych w zwalczanie i stawianie czoła zagrożeniu rosyjskiemu. Na czym polegać ma owa hybrydowość? Przede wszystkim na operacjach specjalnych rzekomo autorstwa rosyjskiej agentury bądź tamtejszych służb specjalnych. Przykłady? Na lipskim lotnisku transporty broni na Ukrainę miały być zaatakowane przez drony znalezione nieopodal pasa startowego. Na zamiarach się skończyło, nikt ani nic nie ucierpiało. Kanclerz Friedrich Merz uznał jednak to zdarzenie za wystarczające uzasadnienie, by po raz kolejny uderzyć w dzwony alarmowe. Inne przejawy to na przykład rzekome plany zamachów na prezesów dużych europejskich spółek zbrojeniowych, takich jak Rheinmetall czy Saab. Znów mamy tu do czynienia z niezrealizowanymi groźbami, które jednak wywołały panikę i spowodowały wzmocnienie ochrony tych osób. Te konkretne przypadki pokazują, że firmy wspierające Kijów w jego atakach na terytorium rosyjskie muszą się liczyć z określonym ryzykiem, choć do tej pory rosyjskie działania wyglądają niezbyt imponująco - żadna z planowanych podobno operacji nie została uwieńczona sukcesem. Każe to poważnie powątpiewać w prawdziwość informacji na ten temat. Najdalej w swoich fantazjach, jak często bywa, idą nasi rodacy. Spółka DataWalk oferuje swoje usługi stronie ukraińskiej w obecnym konflikcie. I to jej prezes, Paweł Wieczyński, wypowiedział w zagranicznych mediach następujące frazy: „Powinnismy po prostu mówić o konflikcie. W grudniu ubiegłego roku Rosja niemal doprowadziła do zamknięcia niemal wszystkich sieci przesyłu energii w naszym kraju. Od wyłączenia w całym kraju dostaw prądu elektrycznego dzieliły nas minuty. Teraz próbują wysadzać w powietrze tory kolejowe - co najmniej jeden raz z powodzeniem. Wysyłają paczki z materiałami wybuchowymi. Mamy ogromną liczbę cyberataków: Polska jest najbardziej atakowanym cybernetycznie krajem Europy” . Wieczyński woli zatem mówić o wojnie niż o wojnie hybrydowej, co przecież miałoby określone skutki prawne i polityczne. Komisja Europejska pozostaje jednak przy słowie-wytrychu. Jak definiuje „hybrydowość”? To „mieszanina środków z użyciem przemocy ze środkami wywrotowymi, metodami konwencjonalnymi i niekonwencjonalnymi (na przykład dyplomatycznymi, militarnymi, ekonomicznymi, technologicznymi, które mogą być wykorzystywane w sposób skoordynowany przez państwa lub podmioty niepaństwowe do osiągnięcia założonych celów, przy czym w sposób znajdujący się poniżej progu formalnie wypowiedzianej wojny”. A zatem to wszystko i nic, w zależności od subiektywnej interpretacji. #Rosja #UE #wojna #agresja #hybryda 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
961
11
🚨 Iran i Turcja tworzą strefę wolnej wymiany handlowej. Sekretarz irańskiej Najwyższej Rady ds. Wolnego Handlu, Przemysłu i
🚨 Iran i Turcja tworzą strefę wolnej wymiany handlowej. Sekretarz irańskiej Najwyższej Rady ds. Wolnego Handlu, Przemysłu i Specjalnych Stref Ekonomicznych, Hossein Forouzan, zapowiedział, że w położonym w prowincji Azerbejdżan Zachodni mieście Choj powstanie irańsko-turecka strefa wolnego handlu. W Teheranie oczekują jedynie na zielone światło Ankary i przyjęcie przez nią stosownych przepisów. To kolejny wyraz współpracy irańsko-tureckiej. Wbrew przekonaniu niektórych Amerykanów, którzy twierdzą, że dobre relacje administracji Donalda Trumpa z tureckim prezydentem Recepem Erdoǧanem mogą przełożyć się na odcięcie się strony tureckiej od swojego południowo-wschodniego sąsiada, nic na to nie wskazuje. W Choj powstać ma infrastruktura pozwalająca na rozwój wolnego handlu. Powstaje terminal odpraw celnych, zaś cały projekt ma nadać impuls rozwojowy pogranicznym regionom. Może też stanowić wstęp do zmiany charakteru granicy irańsko-tureckiej z zamkniętego na otwarty i sprzyjający zacieśnianiu współpracy. Turcja i Iran nie mają na obecnym etapie sprzecznych interesów. Dekady blokad i sankcji stosowanych przez Zachód wobec irańskiej gospodarki sprawiły zresztą, że powstał cały szereg często nieformalnych powiązań pozwalających stronie irańskiej na handel za pośrednictwem partnerów tureckich. Ci ostatni oczywiście również na takim pośrednictwie zarabiali. W efekcie mówić można o synergii obu regionalnych potęg. Nie bez znaczenia jest również fakt wspólnoty kulturowej łączącej obszary przygraniczne. Po stronie irańskiej zamieszkuje tam mniejszość azerska, zbliżona etnicznie, językowo i kulturowo do Turków. Ankara może zatem wykorzystać ten fakt do budowania więzi ponadgranicznych i rozwijania transgranicznej współpracy. Teheran zaś czerpać będzie korzyści z tureckiego pośrednictwa w eksporcie niektórych towarów. W szerszej perspektywie mamy do czynienia z kolejnym przejawem współpracy krajów niezachodnich między sobą. Świat wielobiegunowy oparty będzie na całej sieci tego rodzaju wolnych od hegemonizmu powiązań regionalnych, które zaczynają się od stref wolnego handlu, a kończą nierzadko docelowo na blokach ekonomicznych pogłębionej współpracy i zaniku barier. Współpraca z Ankarą to również symbol fiaska operacji izolowania Iranu przez Zachód na czele ze Stanami Zjednoczonymi. Nie da się bowiem poddać realnej blokadzie kraju tak dużych rozmiarów i tak istotnego w regionalnym układzie sił. Po prostu nikomu się to nie opłaca. #Iran #Turcja #handel #integracja #Azja 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
1 048
12
🚨 Najmniej saudyjskiej ropy od początku stulecia. Mamy dane na temat eksportu ropy naftowej z Arabii Saudyjskiej. Okazuje si
🚨 Najmniej saudyjskiej ropy od początku stulecia. Mamy dane na temat eksportu ropy naftowej z Arabii Saudyjskiej. Okazuje się, że w sierpniu mieliśmy do czynienia z najniższym poziomem eksportu w tym wieku. Oczywiście wiąże się to z blokadą Cieśniny Ormuz, przez którą docierała na rynki światowe większość surowca wydobywanego przez arabską monarchię. Saudyjczycy próbowali przeciwdziałać kryzysowi poprzez przekierowanie transportu ropy na Morze Czerwone. Miał temu służyć rurociąg biegnący z roponośnych regionów kraju na wschodzie na wybrzeże czerwonomorskie, przede wszystkim terminale porcie Yanbu. Okazało się jednak, że w Rijadzie najwyraźniej nie wzięli pod uwagę czynnika jemeńskiego. Iran zapowiadał tymczasem od dawna, że posiada instrumenty umożliwiające niemal całkowite przerwanie eksportu surowca z krajów Półwyspu Arabskiego. Tak się właśnie stało. Statystyki pokazują, że w kwietniu i maju niemal cała ropa wydobywana ze złóż Ras Tanura w Prowincji Wschodniej królestwa docierała na eksport przez Morze Czerwone. W czerwcu, wraz z podpisaniem amerykańsko-irańskiego listu intencyjnego, znów doszło do przekierowania części dostaw na Cieśninę Ormuz, lecz tylko w niewielkim stopniu. Sierpień zaś oznaczał poważną redukcję eksportu wszystkimi istniejącymi szlakami. Problem nie zostanie rozwiązany bez geopolitycznej rekonfiguracji w Azji Zachodniej, przede wszystkim polegającej na wyparciu Stanów Zjednoczonych z tego regionu. Dopiero wtedy liczyć będzie można na przywrócenie względnej stabilności dostaw. Być może ich gwarantem mógłby stać się Pakt Mekkański, czyli zawarty na początku sierpnia sojusz wojskowy Arabii Saudyjskiej, Pakistanu i Turcji. Pod warunkiem jednak, że Iran albo do niego przystąpi (pojawiły się już w tej sprawie propozycje), albo zawrze z nim porozumienie zakładające przyjazne bądź neutralne stosunki z tą koalicją. Tymczasem spójrzmy na nasze ceny paliw i bezpieczeństwo energetyczne. W ubiegłym roku prawie 47% ropy naftowej przeznaczonych dla naszych rafinerii pochodziło właśnie z Arabii Saudyjskiej i dostarczanych było w ramach umów zawartych z koncernem Saudi Aramco. Korporacja ta kupiła też znaczne udziały w Rafinerii Gdańskiej. W ten sposób monarchia w Zatoce Perskiej stała się naszym największym dostawcą strategicznie istotnego surowca. A wszystko to w ramach dywersyfikacji, która w rzeczywistości stanowiła spore uzależnienie od innego niż dotychczas partnera (Rosji). Czy jest jakieś rozwiązanie obecnego kryzysu? Owszem, bardzo proste technicznie: wznowienie importu ropy rosyjskiej istniejącym rurociągiem Przyjaźń. Politycznie zupełnie niewykonalne. #ropa #ArabiaSaudyjska #blokada #paliwa #energia 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
1 048
13
2️⃣ Zastanawiające źródła sojuszu żydowsko-neobanderowskiego na Ukrainie. „W ten oto sposób powstała dziwaczna konstrukcja: b
2️⃣ Zastanawiające źródła sojuszu żydowsko-neobanderowskiego na Ukrainie. „W ten oto sposób powstała dziwaczna konstrukcja: bezideowa ekipa polityczna z Kijowa (z licznymi osobami pochodzenia żydowskiego) zaczerpnęła od zachodniej części kraju szowinistyczną ideologię banderyzmu, a całą operację wsparli oligarchowie z rosyjskojęzycznej Ukrainy Wschodniej, bojący się ukrócenia neofeudalnych stosunków przez Putina. Oczywiście banderyzm ten został starannie oczyszczony z wątków antysemickich, nadano mu kierunek antyrosyjski. W ramach ocieplania wizerunku przedstawiciele Azowa w grudniu 2022 r. odbyli oficjalną wizytę w Izraelu, aby nauczać, że ich antysemityzm to ’rosyjska propaganda’. Kierunek antypolski jest trzymany pod pierzyną, aby eksplodować nienawiścią od czasu do czasu, gdy polscy politycy wspomną coś o Wołyniu lub nie chcą oddać darmo polskiej broni” - wyjaśnia. Mamy do tego podział wśród Żydów w Stanach Zjednoczonych i Izraelu na tle stosunku do konfliktu na Ukrainie. „Środowiska żydowskie w Stanach Zjednoczonych cechuje głęboka niechęć do Rosji, gdyż ta, jeszcze od czasów carskich, zawsze postrzegana była tutaj jako głęboko antysemicka. Stąd poparcie lobby żydowskiego dla polityki światowej amerykańskich neokonserwatystów, którzy najpierw stanowili pierwszą linię antysowietyzmu, a potem ogłosili Rosję jednym z ’państw zbójeckich’. Pośród neokonserwatystów żydowskiego pochodzenia wymienić można takie nazwiska jak Irving Kristol, Norman Podhoretz, William Kristol, Paul Wolfowitz, Richard Perle i Robert Kagan (mąż Victorii Nuland, która przygotowała rewolucję na Majdanie)” - przypomina Wielomski. W Izraelu stosunek do banderyzmu jest już jednak nieco inny. #Ukraina #Żydzi #USA #Izrael #wojna 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
1 050
14
1️⃣ Zastanawiające źródła sojuszu żydowsko-neobanderowskiego na Ukrainie. Od wielu lat zastanawiamy się nad paradoksem w post
1️⃣ Zastanawiające źródła sojuszu żydowsko-neobanderowskiego na Ukrainie. Od wielu lat zastanawiamy się nad paradoksem w postaci poparcia przez środowiska żydowskie nad Dnieprem dla najbardziej skrajnej wersji ukraińskiego nacjonalizmu pod postacią banderyzmu. Paradoks, bo przecież mamy do czynienia z rehabilitacją i gloryfikacją przez Żydów ideologii jednoznacznie antysemickiej, a nawet ludobójczej w stosunku do ich narodu. Gdy spojrzymy na skład ukraińskiej klasy politycznej i oligarchii, przekonamy się, iż istnieje w niej nadreprezentacja osób pochodzenia żydowskiego. Pisze o tym prof. Adam Wielomski: „W ukraińskiej elicie rządzącej obecnie w Kijowie znajduje się wiele osób pochodzenia żydowskiego. W poważnych źródłach wylicza się, poza samym prezydentem Zełenskim, Witalija Kliczkę (mera Kijowa), Ołeksija Reznikowa (ministra obrony i wicepremiera w latach 2021–2023), Andrija Jermaka (byłego szefa Biura Prezydenta w latach 2020–2025), Irynę Mudrą (byłą wicedyrektor Biura Prezydenta). Do grupy tej zaliczyć też trzeba Timura Mindycza – szarą eminencję w obozie Zełenskiego, legitymującego się także obywatelstwem izraelskim. Prawdopodobnie żydowskie korzenie ma również była premier Julia Tymoszenko, ale pytana o to przez dziennikarzy sprawę bagatelizuje i nie chce na ten temat się wypowiadać, co jest traktowane jako pośrednie potwierdzenie”. Moglibyśmy zapewne długo wyliczać innych przedstawicieli kijowskich elit tego pochodzenia. Sądząc po ich udziale w uroczystościach chanukowych i kontaktach utrzymywanych z Chabad Lubawicz oraz innymi grupami polityczno-religijno-biznesowymi, są oni swojego pochodzenia świadomi i w jakiś sposób przywiązani do posiadanej tożsamości. Odrzucając teorie spiskowe, na przykład popularną tezę chazarską czy „Niebiańską Jerozolimę”, Wielomski przypomina opinię prof. Emmanuela Todda z jego ostatniej książki na temat klęski Zachodu. Otóż francuski demograf przeanalizował skład etniczny poszczególnych przedstawicieli klasy politycznej w Kijowie. Doszedł do zaskakujących wniosków: większość polityków nad Dnieprem wywodzi się z centralnych regionów kraju, duża część oligarchicznego kapitału - z regionów wschodnich, zaś z zachodnich obwodów ukraińskojęzycznych nie ma u władzy praktycznie nikogo. Skąd zatem nacjonalistyczny kształt projektu ukraińskiej państwowości? „Kresowa elita, pośród której było wielu Żydów dotąd lojalnych wobec internacjonalistycznego i wrogiego nacjonalizmom imperium, postanowiła stanąć na czele suwerennego państwa i dokonać procesu sztucznej ’budowy narodu’ (ang. nation-building). Pomysł suwerenistyczny finansowo poparli oligarchowie, bojący się zwierzchności Putina, gdyż już ujrzeli rozgonienie nieposłusznych oligarchów w Rosji. Putin był dla nich politycznym antychrystem, gdyż kojarzył się z porządkiem i końcem bezkarnego rozkradania ukraińskiej gospodarki. Dlatego oligarchowie, także ci żydowskiego pochodzenia, zaczęli finansować polityków z Kijowa, a także paramilitarne grupy o charakterze banderowskim i nazistowskim, które za Ukrainę były gotowe oddać życie” - zauważa Wielomski. #Ukraina #Żydzi #USA #Izrael #wojna 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
1 050
15
🚨 Kijów ma realny problem z ukrainizacją. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że Ukraina jest w dużym stopniu krajem rosyjskojęz
🚨 Kijów ma realny problem z ukrainizacją. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że Ukraina jest w dużym stopniu krajem rosyjskojęzycznym. Po ukraińsku na co dzień mówią wyłącznie ludzie pochodzący z kilku zachodnich regionów tego kraju. Słyszymy zatem na polskich ulicach głównie Ukraińców rozmawiających właśnie w języku Puszkina (większość Polaków owych języków zapewne nie odróżnia, stąd nikły poziom świadomości tego faktu). Na Ukrainie po rosyjsku mówi cała klasa polityczna. Nawet podsłuchane rozmowy między czołowymi zwolennikami ukrainizacji językowej i kulturowej okazują się być zazwyczaj prowadzone w języku wschodniego sąsiada (słychać to było na nagraniach służb antykorupcyjnych nagrywających otoczenie Zełenskiego). Dlatego zadziwiają kolejne ataki na osoby publiczne, które nie stosują w życiu codziennym hipokryzji i publicznie wyrażają swe myśli po rosyjsku. Rzecz dotyczy również celebrytów. Jedną z nich jest Nastia Kamienskich, pochodząca z Kijowa popularna piosenkarka. Niedawno poddana została ona wraz ze swym mężem Potapem fali krytyki za publiczne rozmowy w języku urzędowym Rosji, eliminowanym zaciekle na Ukrainie. „Urodziłam się w rosyjskojęzycznym Kijowie, w którym wszyscy mówili po rosyjsku. To język mojego dzieciństwa. Kijów nie należy do Federacji Rosyjskiej, ani do reżimu totalitarnego. Na początku wojny zebraliśmy dla Ukrainy miliony dolarów, ale nasza ojczyzna się nas wyrzekła” - stwierdziła w mediach społecznościowych artystka. Faktycznie, w 2022 roku i później koncertowała ona w wielu krajach, zbierając wsparcie dla ukraińskiej armii i ludności cywilnej. Koncertowała po rosyjsku, bo w tym języku śpiewa od lat. Forsowana przez Kijów sztuczna ukrainizacja przestrzeni językowo-kulturowej prowadzi do konkretnych strat strony ukraińskiej, przede wszystkim tych wizerunkowych. Nie da się bowiem zadekretować ukrainizacji, ani wyplenić z użycia języka komunikacji milionów Ukraińców. W efekcie reżim Zełenskiego uzyskuje efekt odwrotny: coraz więcej Ukraińców nie chce mieć z obecną formułą państwowości nic wspólnego. I jest to całkowicie naturalna reakcja przeciwko w istocie dyskryminacyjnej polityce kijowskich władz. Kamieńskich jest jednym z wielu przykładów utraty wiary w dalsze funkcjonowanie Ukrainy. Piosenkarka mówi wprost, że dziś chodzi jej przede wszystkim o to, by jak najwięcej jej rodaków przeżyło wojnę. Dlatego nie obawia się publicznej krytyki polityki kontynuowania konfliktu zbrojnego. #Ukraina #rosyjski #wojna #Kamieńskich #język 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
1 072
16
🚨 Chińsko-rosyjskie korytarze. Północny Szlak Morski wzdłuż arktycznych wybrzeży Rosji będzie wykorzystywany w coraz większy
🚨 Chińsko-rosyjskie korytarze. Północny Szlak Morski wzdłuż arktycznych wybrzeży Rosji będzie wykorzystywany w coraz większym stopniu przez Chiny, które już od dawna przygotowują się do inwestycji w transport tą drogą. Podobne kroki podejmuje Korea Południowa. To dość logiczne z ekonomicznego punktu widzenia, biorąc pod uwagę obecne i potencjalne kryzysy na innych szlakach morskich na świecie. Ostatnio doszło do istotnej rozmowy chińskiego ministra transportu Liu Wei i szefa rosyjskiej korporacji państwowej Rosatom, odpowiedzialnej za obsługę północnej drogi morskiej. Obaj uzgodnili rozwój tej trasy i kolejne inwestycje w nią, w których partycypować ma kapitałowo mająca dużo większe zasoby finansowe strona chińska. Minister Liu Wei wspomniał, że chodzi tu o korzystne dla obu stron „zwiększenie skali przewozów morskich i ciągłe pomnażanie konkurencyjności arktycznego szlaku morskiego, które przyczynia się do rozwoju ekonomicznego i handlowego obu krajów, a także stabilizacji regionalnych logistycznych łańcuchów dostaw”. Istnieją jednak pewne ograniczenia. Wprawdzie klimat się ociepla i pokrywa lodowa w Arktyce staje się coraz cieńsza, ale w dalszym ciągu żegluga może odbywać się zaledwie przez cztery miesiące w roku, przynajmniej bez zaawansowanych lodołamaczy o napędzie atomowym. Dlatego obie strony muszą zdecydować się na przyspieszenie i sfinansowanie budowy większej liczby tego rodzaju jednostek. Wymaga to nie tylko funduszy, ale również zdolności produkcyjnych, którymi na ten moment dysponuje przede wszystkim Rosja. To jednak nie jedyny problem. Wykorzystanie żeglugi Północną Drogą Morską przyspiesza wprawdzie transport z Chin do Europy o około 40 dni. Trasą tą pływać mogą jednak jednostki pięciokrotnie mniejsze od tych, które korzystają z dotychczasowych szlaków morskich przez Kanał Sueski. Tu również liczy się postęp technologiczny - przede wszystkim zwiększenie mocy lodołamaczy, które jeszcze przez lata będą niezbędne do całorocznego korzystania ze szlaku. Chińczycy zapowiedzieli ponadto, że pomogą Rosjanom w realizacji inwestycji portowych oraz udrożnieniu przewozów rzecznych (Ob, Irtysz) do Arktyki, tak by przestrzeń od Morza Barentsa do Cieśniny Beringa mogła być wykorzystywana w jak największym zakresie. To wszystko jednak przedsięwzięcia, które z definicji zająć muszą sporo czasu. I jeszcze ostatnia kwestia: czy upadek ekonomiczny Europy nie sprawi, że nie będzie już do kogo eksportować azjatyckich towarów? #Chiny #Rosja #Arktyka #transport #handel 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
1 084
17
🚨 Von der Leyen sięgnie do kieszeni Europejczyków? Szefowa Komisji Europejskiej wygłosiła programowe przemówienie na kongres
🚨 Von der Leyen sięgnie do kieszeni Europejczyków? Szefowa Komisji Europejskiej wygłosiła programowe przemówienie na kongresie przedsiębiorców we Francji. Można z niego wysunąć jeden podstawowy wniosek: będzie gorzej i drożej. Ale po kolei, spójrzmy na najważniejsze punkty wystąpienia i zarazem najbardziej niepokojące zawarte w nim twierdzenia. „Przez długi czas europejski model gospodarczy bazował na kilku oczywistych założeniach. Tania energia z importu. Wolny handel na świecie. Coraz większy dostęp do rynku chińskiego. Strategiczna ochrona amerykańska. I zachodni postęp technologiczny. To wszystko zniknęło” - stwierdziła. Nie sposób się z nią nie zgodzić. Warto jednak zastanowić się dlaczego zniknęło. Pierwszym i fundamentalnym problemem jest oczywiście energia. Ktoś powie, że zniknęła, bo Donald Trump z Benjaminem Netanjahu rozpętali wojnę w Zatoce Perskiej. Częściowo to prawda. To wydarzenia niezależne od woli Brukseli. Jednak już z własnej i nieprzymuszonej woli zrezygnowaliśmy jako kontynent z tanich i przewidywalnych w ramach kontraktów długoterminowych dostaw surowców energetycznych z Rosji, które kreowały eurazjatycki efekt synergii. I to jest podstawowy problem ekonomiczny Starego Kontynentu, na własne życzenie Komisji Europejskiej i większości krajów członkowskich. Ursula von der Leyen bije też na alarm w sprawie naszych relacji handlowych z Chinami. Przytacza statystyki, które faktycznie nie wyglądają najlepiej. W ciągu ostatnich pięciu lat eksport chiński do UE wzrósł o 45%, choć jednocześnie nasz eksport do ChRL spada (wszystkie państwa członkowskie mają już ujemny bilans handlowy). Deficyt unijny w handlu ze stroną chińską wynosi miliard euro dziennie. Od początku tego roku zwiększył się o kolejne 10 punktów procentowych. Na dodatek z Chin dociera do nas 80% niektórych strategicznie ważnych podzespołów i 90% metali ziem rzadkich. Von der Leyen ubolewa, że uczciwa konkurencja gospodarki europejskiej z chińską nie jest możliwa, bo Pekin stosuje ogromne subsydia. Wystarczy jednak obniżyć koszty produkcji przez powrót do tanich surowców energetycznych z Rosji, o czym szefowa KE nawet nie wspomina. Tym bardziej, że w innym miejscu sama przyznaje, że mamy w Europie ceny energii dwukrotnie wyższe niż w Chinach i Stanach Zjednoczonych. A jaki von der Leyen ma dla nas pomysł? Jakie rozwiązania proponuje? Nieco przerażające. Przede wszystkim dalszą transformację energetyczną, czyli doktrynę klimatyzmu sprawiającą, że za energię zapłacimy jeszcze więcej. Panaceum uzdrawiającym europejską gospodarkę ma być rozwój sztucznej inteligencji. Tyle że do jej rozwoju niezbędne są ogromne ilości… energii. Szefowa KE stwierdza zatem, że trzeba sięgnąć do naszych kieszeni. Zauważa, że Europejczycy mają łącznie oszczędności na poziomie 10 bln euro. I myśli jak je wyciągnąć na ratowanie unijnej gospodarki, zapowiadając, że dzięki nim rocznie moglibyśmy inwestować o 470 mld więcej. Strach się bać. #vonderLeyen #UE #gospodarka #energia #handel 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
1 623
18
🚨 Jeszcze o wizycie szefa CIA w Moskwie. Nie milkną echa ubiegłotygodniowej krótkiej wizyty dyrektora amerykańskiej agencji
🚨 Jeszcze o wizycie szefa CIA w Moskwie. Nie milkną echa ubiegłotygodniowej krótkiej wizyty dyrektora amerykańskiej agencji wywiadowczej w stolicy Rosji. John Ratcliffe miał się tam spotkać z szefem Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Siergiejem Naryszkinem oraz szefem Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), Aleksandrem Bortnikowem. Oczywiście, jak to w przypadku każdego spotkania szefów agencji wywiadowczych i służb specjalnych, szczegółów nie znamy. Żadna ze stron nie wydała do tej pory oficjalnego komunikatu. Zresztą nawet gdyby wydała, zapewne byłby on lakoniczny i trudno byłoby wierzyć w przekazywane treści. Mamy zatem spekulacje od anonimowych źródeł. Jedną z nich jest informacja, jakoby Ratcliffe spotkał się ze zrozumieniem ze strony Aleksandra Bortnikowa. Szef FSB miałby, według tej wersji, zadeklarować swojemu amerykańskiemu rozmówcy podjęcie próby przekonania do argumentacji USA na rzecz zakończenia konfliktu na Ukrainie Władimira Putina. Tego rodzaju dywagacje całkowicie abstrahują od mechanizmów sprawowania władzy w Rosji, podobnie zresztą jak w innych mocarstwach. Zakładają bowiem błędnie, że prezydent Rosji podejmuje indywidualnie najważniejsze, strategiczne decyzje. Tymczasem są one efektem deliberacji czołowych osób w państwie, do których Bortnikow z pewnością również należy i mógłby już teraz lobbować za zawarciem porozumienia w sprawie Ukrainy. Najwyraźniej jednak w rosyjskich elitach panuje konsensus co do tego, że zakładane cele operacji militarnej nie zostały jeszcze osiągnięte i będą realizowane nadal w dającej się przewidzieć przyszłości. Równie absurdalnie brzmią doniesienia o propozycji spotkania trójstronnego, którą Rosjanom przekazać miał Ratcliffe. W spotkaniu takim Władimir Putin z Donaldem Trumpem mieliby rozmawiać z Wołodymyrem Zełenskim. Tymczasem ten ostatni ani dla Moskwy, ani dla Waszyngtonu nie jest przedstawicielem żadnego decyzyjnego podmiotu (może co najwyżej decydować o korupcyjnym podziale łupów w swoim kraju). Decyzje o przerwaniu konfliktu zbrojnego zapadać muszą w ramach konsultacji USA i Rosji na najwyższym szczeblu. Spotkanie Ratcliffe’a z Bortnikowem i Naryszkinem może zaliczać się właśnie do takich konsultacji, ale to zaledwie mały krok na trudnej i wyboistej drodze. Stany Zjednoczone są stroną konfliktu na Ukrainie i to one mogą ten konflikt w każdej właściwie chwili zakończyć. #USA #Rosja #Ukraina #Ratcliffe #rozmowy 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
1 448
19
🚨 Koalicja rządowa i prezydent przerzucają się odpowiedzialnością za wzrost cen paliw. Ceny Paliwa Niżej, czyli CPN przestał
🚨 Koalicja rządowa i prezydent przerzucają się odpowiedzialnością za wzrost cen paliw. Ceny Paliwa Niżej, czyli CPN przestał obowiązywać od początku tygodnia. W efekcie za litr paliwa płacimy znów powyżej ośmiu złotych, mniej więcej o złotówkę więcej niż w czasie ostatnich tygodni obowiązywania pakietu przeciwko drożyźnie. Minister energii Miłosz Motyka z PSL głosi, że to ceny Karola Nawrockiego. Prezydent zablokował bowiem wejście w życie ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Jej założeniem było pozyskanie do budżetu państwa w tym i przyszłym roku łącznie 4 mld złotych w postaci opłaty wnoszonej przez największe korporacje paliwowe. Te ostatnie zarobiły bowiem wyjątkowo dużo dzięki obecnemu kryzysowi na rynku. Nawrocki uznał jednak, że byłoby to złamanie zasady stanowiącej, że prawo nie działa wstecz i ustawę uznał za sprzeczną z konstytucją. Zdaniem Motyki, wystąpił w ten sposób jako obrońca interesów wielkich koncernów energetycznych, zapewne głównie amerykańskich. Trudno się dziwić - minister energii może mieć rację. Nie wykluczamy, że Karol Nawrocki ustawę zablokował na prośbę swoich amerykańskich patronów. Nie od dziś wiadomo, że w administracji Donalda Trumpa sporą rolę odgrywają przedstawiciele ExxonMobil czy Chevronu. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo to rząd w taki czy inny sposób określa kierunki wydatkowania środków z budżetu. Przypomnijmy: ostatnie wydatki na umowy z koreańskim przemysłem zbrojeniowym to około 50 mld złotych. Dotychczasowe koszty programów CPN (pierwszej edycji przed wakacjami i ostatniej, trwającej przez dwa sierpniowe tygodnie) to około 5 mld złotych. Czyli kwota wsparcia obywateli wyniosła dziesięciokrotnie mniej niż kupno sprzętu, w tym przede wszystkim czołgów, które kompletnie nie są potrzebne na współczesnym polu walki, czego dowodzi konflikt na Ukrainie. Decyzje w sprawie współpracy i kontraktów z Koreańczykami podejmowane były jeszcze za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości i ministra obrony Mariusza Błaszczaka. Kolejny rząd nie odstąpił od wynegocjowanych przez poprzedników wielomiliardowych umów. Za ceny paliw na stacjach benzynowych odpowiada zatem cała klasa polityczna - na czele z PiS i Koalicją Obywatelską oraz jej rządowymi sojusznikami. Odpowiadają również ci, którzy nie byli w stanie wynegocjować dla nas dostaw rosyjskiej ropy rurociągiem Przyjaźń z odpowiednim dyskontem i po korzystnych dla nas cenach. Odpowiadają też ci, którzy w ramach „dywersyfikacji” doprowadzili do tego, że połowa naszych dostaw ropy naftowej pochodzi z Arabii Saudyjskiej. Odpowiadają oni - płacimy my. #paliwo #ceny #gospodarka #ropa #CPN 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
1 444
20
🚨 Wyspa Larak znów atakowana przez Amerykanów. Od kilku dni siły amerykańskie atakują irańska wyspę Larak przy pomocy dronów
🚨 Wyspa Larak znów atakowana przez Amerykanów. Od kilku dni siły amerykańskie atakują irańska wyspę Larak przy pomocy dronów. Na ich celowniku znalazły się położone na niej instalacje wojskowe należące do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i ich sił morskich. Jeśli spojrzymy na mapę, dostrzeżemy, że wspomniana wyspa położona jest niedaleko od portowego miasta Bandar Abbas, w najwęższym przesmyku Cieśniny Ormuz. Ataki na nią są zatem częścią rywalizacji o strategiczny szlak morski. To właśnie z Larak, według Amerykanów, dokonywano kolejnych ataków na nie dysponujące zgodą na tranzyt statki próbujące wydostać się z Zatoki Perskiej lub do niej wpłynąć. Bez jej kontrolowania Irańczycy mieliby znacznie trudniej, jeśli chodzi o kontrolę wspomnianego korytarza. Larak zamieszkana jest przez zaledwie kilkuset mieszkańców. Jej znaczenie polega na tym, że właśnie na wyspie mają znajdować się wyrzutnie rakietowe Teheranu. Przede wszystkim są tam jednak wyrzutnie min morskich. Dzięki nim Irańczycy nie muszą dokonywać ryzykownych wypadów morskich na wody Cieśniny Ormuz, lecz mogą ją minować z bezpiecznej odległości. Należy się zatem spodziewać zmasowanych ataków amerykańskich na ten obszar. W odwecie najprawdopodobniej Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej dokonał ataków na bazy wojskowe Stanów Zjednoczonych położone w regionie. Po raz kolejny irańskie rakiety przyleciały do Jordanii. Tak właśnie w ostatnich tygodniach wyglądały kolejne wymiany ciosów między stronami. Larak to skalista wysepka, dość niewielki obszar. Można jednak na jej terenie umiejscowić ukryte pod ziemią instalacje minujące i rakietowe. Amerykanom nie będzie zatem łatwo zdemilitaryzować tego punktu. Dodatkowo można spodziewać się, że Irańczycy będą ustawiali na wyspie obronę przeciwlotniczą i antydronową. Rywalizacja o niepozorną wyspę może mieć w tym kontekście istotne znaczenie dla losów całego konfliktu. #Larak #Iran #Ormuz #USA #wojna 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
981