Bieg myśli
Krytycznie myślimy i zachęcamy do tego innych. Analizy, polemiki i dyskusje o tym, co najważniejsze. @Bieg_mysli_bot
نمایش بیشتر📈 تحلیل کانال تلگرام Bieg myśli
کانال Bieg myśli (@bieg_mysli) در بخش زبانی لهستانی بازیگری فعال است. در حال حاضر جامعه شامل 19 153 مشترک است و جایگاه 2 979 را در دسته سیاست و رتبه 83 را در منطقه بولندا دارد.
📊 شاخصهای مخاطب و پویایی
از زمان ایجاد در невідомо، پروژه رشد سریعی داشته و 19 153 مشترک جذب کرده است.
بر اساس آخرین دادهها در تاریخ 03 سپتامبر, 2026، کانال فعالیت پایداری دارد. در ۳۰ روز گذشته تغییر اعضا برابر -374 و در ۲۴ ساعت گذشته برابر -82 بوده و همچنان دسترسی گستردهای حفظ شده است.
- وضعیت تأیید: تأیید نشده
- نرخ تعامل (ER): میانگین تعامل مخاطب 21.43% است و در ۲۴ ساعت نخست پس از انتشار، محتوا معمولاً 16.26% واکنش نسبت به کل مشترکان کسب میکند.
- دسترسی پستها: هر پست به طور میانگین 4 121 بازدید دریافت میکند. در اولین روز معمولاً 3 128 بازدید جمعآوری میشود.
- واکنشها و تعامل: مخاطبان بهطور فعال حمایت میکنند؛ میانگین واکنش به هر پست 143 است.
📝 توضیح و سیاست محتوایی
نویسنده این فضا را محل بیان دیدگاههای شخصی توصیف میکند:
“Krytycznie myślimy i zachęcamy do tego innych. Analizy, polemiki i dyskusje o tym, co najważniejsze.
@Bieg_mysli_bot”
به لطف بهروزرسانیهای پرتکرار (آخرین داده در تاریخ 04 سپتامبر, 2026)، کانال همواره بهروز و دارای دسترسی بالاست. تحلیلها نشان میدهد مخاطبان بهطور فعال با محتوا تعامل دارند و آن را به نقطه اثرگذاری مهم در دسته سیاست تبدیل کردهاند.
در حال بارگیری داده...
| تاریخ | رشد مشترکین | اشارات | کانالها | |
| 04 سپتامبر | 0 | |||
| 03 سپتامبر | 0 | |||
| 02 سپتامبر | 0 | |||
| 01 سپتامبر | +38 |
„W Złotym Wieku, gdy Bogowie żyli wśród ludzi i świat był sprawiedliwy, nie było patriarchatu. Istniał wówczas androginat. Była to równość mężczyzn i kobiet. Później wszakże upadła moralność. Mężczyźni przestali wypełniać swoje obowiązki. Dlatego władzę przejęły kobiety. W ten sposób powstał matriarchat. Trwał on dość długo. W Wieku Żelaza pojawił się patriarchat. Powstał on wskutek tego, że pozbawieni czci mężczyźni odebrali władzę kobietom (władzę, która służyć powinna zaprowadzaniu porządku). Świat pogrążył się w mroku. Zaczęła się Kali-yuga. Żyjemy w tej epoce od wieków”.Zwraca uwagę, że Evola w zasadzie nie wartościuje płci, lecz wskazuje, że w pradawnym stanie idealnym istniała ich równowaga. Władzę sprawowali mężczyźni wspólnie z kobietami, nie dyskryminując się nawzajem i godząc własne interesy. Był to jednak świat harmonii. Kali-yuga to epoka upadku i mroku. Dlatego mamy do czynienia z walką wszystkich przeciwko wszystkim, w tym również z rywalizacją płci. Przekroczeniem owej walki mogą się wydawać eksperymenty genderyzmu, czyli założenie, że może dojść do zaniku płci. Płeć jest jednak elementem porządku natury swoistego dla człowieczeństwa. Zanik tożsamości płciowych musi więc niechybnie doprowadzić do upadku ludzkości, samego pojęcia człowieka w dotychczasowym rozumieniu. Warto jednak wspomnieć o tym, że tradycjonalizm (Julius Evola uznawany jest za jego najważniejszego reprezentanta, przynajmniej jeśli chodzi o wiek XX) nie jest z natury mizoginistyczny ani androginiczny. Jest stanowiskiem sławiącym harmonijne współrządzenie. Przekładając to na kategorie współczesne: zakładać należy, że wśród przedstawicielek i przedstawicieli obu płci zdarzają się osoby zdolne do kierowania sprawami publicznymi, choć jest ich zdecydowanie coraz mniej. Dlatego apelujemy o porzucenie stereotypów kobiet i spoglądania na nie przez pryzmat postaci, takich jak Kaja Kallas. #tradycja #matriarchat #patriarchat #Evola #płeć 🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅
| 2 | 🚨 Rosjanie w ciągu lata zajęli 91 miejscowości na Ukrainie.
Przynajmniej tak twierdzi rosyjskie ministerstwo obrony. W większości przypadków dane te pokrywają się jednak z informacjami przekazywanymi przez stronę ukraińską, choć w niektórych mamy do czynienia z zaliczeniem pewnych obszarów do tzw. szarej strefy (w obecnym konflikcie istotnie często niemożliwe jest dokładne wyznaczenie linii frontu).
Najwięcej miejscowości dostało się pod kontrolę Rosjan w obwodzie donieckim (Doniecka Republika Ludowa) - aż 37, w tym największa z nich należąca do ostatniej aglomeracji pod kontrolą Kijowa - Konstantinowka. Grupa armii „Północ” zdobyła w sumie 29 miejscowości w obwodzie charkowskim i sumskim (Rosjanie tworzą na tych terenach strefę buforową, na razie nie przejawiając wobec nich żadnych planów politycznych i traktując je jako zabezpieczenie przed atakami na własne przygraniczne obwody). Grupa armii Centrum” zdobyła 22 miejscowości, zaś grupa armii „Południe” - 14.
O czym to wszystko świadczy? W większości przypadków mamy do czynienia z niewielkimi miejscowościami. Wiele z nich dawno zostało zrujnowanych ciągłymi ostrzałami. Dlatego przyjdzie czas konieczności ich odbudowy, bądź likwidacji (w wielu przypadkach próby ich przywrócenia do życia mijają się z celem). Zwraca też uwagę fakt powolne przejmowanie kolejnych miejscowości w obwodzie dniepropietrowskim, który do tej pory nie był jakimś ważniejszym celem aktywności militarnej Rosjan.
Najważniejsze w obecnym konflikcie jest jednak coś zupełnie innego. To demilitaryzacja Sił Zbrojnych Ukrainy, czyli fakt, iż przez letnie miesiące prawdopodobnie wyeliminowano kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy ukraińskich (brak tutaj wiarygodnych danych, ale można snuć przypuszczenia na bazie zgłaszanych przez dowódców i polityków w Kijowie potrzeb mobilizacyjnych ocenianych na 30 tysięcy żołnierzy miesięcznie). Kolejny element to likwidacja istniejącej infrastruktury Ukrainy, w tym przemysłowej, mogącej mieć zastosowanie dla przemysłu obronnego. Pełzająca wojna na wyczerpanie przeciwnika może doprowadzić do realizacji głównego celu Moskwy w konflikcie, czyli neutralizacji potencjału ukraińskiego uzupełnianego nieustannie przez Zachód.
#wojna #Ukraina #Rosja #Donbas #straty
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 705 |
| 3 | 🚨 Narasta kult Rydza-Śmigłego.
Mianowany w kuriozalny sposób marszałkiem Edward Rydz-Śmigły nie miał żadnego doświadczenia wojskowego. Nie legitymował się również militarnym wykształceniem. Miał za to przeszłość w legionach Piłsudskiego i jego przychylność. Stąd przyjęło się twierdzenie o jego namaszczeniu przez lidera reżimu sanacyjnego na następcę.
Po śmierci Piłsudskiego w 1935 roku Rydz-Śmigły błyskawicznie awansuje i zaczyna przejawiać ambicje polityczne. Biografowie twierdzą, że w dużym stopniu działo się to pod wpływem jego życiowej partnerki, Marty Thomas-Zaleskiej, łasej na materialne dobra (wojsko miało kupić jej willę w Monako), określanej nawet w środowiskach sanacyjnych mianem „powiatowej Kleopatry”. Błyskawicznie awansowany, wbrew wszelkim zwyczajom panującym w Wojsku Polskim, marszałek zaczął głosić tezę o polskiej mocarstwowości, która z punktu widzenia dzisiejszych czasów wydaje nam się absurdalna. Co gorsza, była równie absurdalna już wtedy, przed II wojną światową. Rydz-Śmigły próbował zbliżyć się z Niemcami i popełniał strategiczne błędy, jak na przykład polski udział w rozbiorze Czechosłowacji, czy przygotowania do wojny ze Związkiem Radzieckim przy bagatelizowaniu zagrożenia z zachodu.
„Wmawiana Polakom wielkość Rydza-Śmigłego wpłynęła na świadomość społeczeństwa. Wierzyło ono zapewnieniom wodza, że ’nie oddamy ani guzika’”
- pisze Paweł Dybicz.
13 lipca 1936 roku premier Felicjan Sławoj Składkowski wydał kuriozalny, niekonstytucyjny dekret, w którym postanawiał: „Zgodnie z wolą Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego zarządzam, co następuje: Generał Śmigły-Rydz, wyznaczony przez Pana Marszałka Józefa Piłsudskiego, jako Pierwszy Obrońca Ojczyzny i pierwszy współpracownik Pana Prezydenta Rzeczypospolitej w rządzeniu państwem, ma być uważany i szanowany, jako pierwsza w Polsce osoba po Panu Prezydencie Rzeczypospolitej. Wszyscy funkcjonariusze państwowi z prezesem Rady Ministrów na czele okazywać Mu winni objawy honoru i posłuszeństwa”. W latach II wojny światowej, szczególnie po jego ucieczce do Rumunii 17 września, Śmigły-Rydz uznawany był za tchórza i zdrajcę. Podobnie myślano i pisano o nim po wojnie, szczególnie w środowiskach emigracyjnych. Nie wiedzieć czemu, rehabilitowany został w czasach po 1989 roku, a w kilku miastach mamy place i ulice jego imienia.
„Odradza się kult Rydza-Śmigłego. Będzie on nabierał znaczenia z wielu powodów, jednak głównie za sprawą Karola Nawrockiego, zafascynowanego postaciami, które miały symbolizować siłę i które stale o niej mówiły, do tego, jak Rydz, z zaciśniętymi pięściami. A także z racji zagrożenia wojennego wynikającego z konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Pojawi się argument, że w trudnych chwilach musimy się skupić przy prezydencie, który jest zwierzchnikiem sił zbrojnych. Nie zważając na pozakonstytucyjne posunięcia nie tylko lokatora Pałacu Prezydenckiego. Czym to się skończyło, dobrze wiemy”
- przestrzega Dybicz. I ma rację. Poziom wystąpień Nawrockiego jest coraz częściej podobnie żenujący, jak niegdysiejszych przemówień Rydza-Śmigłego.
#Rydz-Śmigły #wojna #sanacja #Piłsudski #Nawrocki
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 913 |
| 4 | 🚨 Hybryda to pojecie mgliste.
Hybryda to mieszanka, połączenie, a zatem pojęcie mgliste, bo zjawisko hybrydowe zawierać może rozmaite proporcje środków i elementów często od siebie oderwanych, a tylko pozornie skoordynowanych. Krótko mówiąc, gdybyśmy mieli określić jakoś wyznawców współczesnych teorii spiskowych, to będą nimi na Zachodzie właśnie zwolennicy i propagatorzy terminu wojna hybrydowa.
Skoro jesteśmy przy tym terminie, to raz jeszcze prześledźmy jego korzenie. Samo pojęcie pojawiło się około 2005 roku w Stanach Zjednoczonych. Autorami tekstu, który ukazał się wtedy na stronach Akademii Marynarki Wojennej USA, byli James Mattis, znany pod pseudonimem „Mad Dog” („Wściekły Pies”), generał-jastrząb, który w latach 2017-2019 sprawował w pierwszej administracji Donalda Trumpa stanowisko sekretarza obrony; oraz wykładający na tej uczelni płk Frank Hoffman.
Był to czas agresji amerykańskiej na Irak i Afganistan oraz pierwszych wątpliwości co do skuteczności tego rodzaju interwencji. Obaj wojskowi zastanawiali się zatem nad źródłami ówczesnych problemów.
„Nasza przewaga konwencjonalna prowadzi do pojawienia się pewnej rywalizacyjnej logiki u niektórych aktorów państwowych i niepaństwowych, którzy wychodzą poza ramy tradycyjnego modelu wojny, poszukując pewnych możliwości niszowych lub określonych niespodziewanych zestawień technologii i taktyki pozwalających na uzyskanie przewagi”
- pisali. Hegemonia militarna Stanów Zjednoczonych była wówczas bezsprzeczna. Słabsi rywale Amerykanów musieli więc faktycznie poszukiwać środków innych niż tradycyjna, bezpośrednia konfrontacja.
Mattis i Hoffman dostrzegli, że w Iraku i Afganistanie
„metody nieregularne - terroryzm, rebelie, nieregularne działania zbrojne, wojna partyzancka czy przemoc stosowana przez zorganizowaną przestępczość narkotykową - stają się coraz ważniejsze, zarówno jeśli chodzi o ich skalę, jak i poziom zaawansowania”.
Te metody stawiania oporu hegemonowi przez słabszych amerykańscy oficerowie określili wówczas mianem działań hybrydowych.
„Na wojnie hybrydowej możemy spodziewać się jednoczesnego starcia ze strukturami upadłego państwa, które utraciło kontrolę nad arsenałami broni biologicznej czy rakietami, walki z motywowanymi etnicznie grupami paramilitarnymi oraz szeregiem radykalnych terrorystów przemieszczających się do nowych lokalizacji. Możemy też natknąć się na resztki armii lądowej państwa zbójeckiego, które mogą używać broni konwencjonalnej, ale na nowe, nietradycyjne sposoby. Możemy również spodziewać się nietradycyjnych ataków i przypadkowych aktów przemocy dokonywanych przez grupy sympatyzujące z aktorami niepaństwowymi przeciwko naszej infrastrukturze krytycznej i sieciom komunikacyjnym. Możemy również mierzyć się z innymi formami wojny ekonomicznej lub z groźnymi atakami na naszą sieć komputerową, szczególnie jej elementy militarne i finansowe”
- dodawali.
I proponowali panaceum przeciwko rzucającym im wyzwanie ruchom oporu: „powstania zbrojne to wojny idei, więc nasze idee muszą konkurować z ideami wroga”. Mamy zatem wprost sformułowane zalecenie walki na płaszczyźnie ideologicznej, która - jak dziś już wiemy - w Afganistanie i Iraku Amerykanom się nie powiodła.
„Operacje informacyjne stanowią czynnik pozwalający na zwiększenie naszych wpływów i mogą one wpłynąć na ludność, która odrzuci przez to błędną ideologię i nienawiść proponowaną im przez powstańców. Skuteczne operacje informacyjne pomagają ludności cywilnej zrozumieć nasze dążenie do lepszej przyszłości, którą chcemy z nimi budować”
- przekonywali.
Wypisz, wymaluj - USA stosują nadal koncepcję wojny hybrydowej przeciwko całemu światu zewnętrznemu. Nie widać jednak, by takie metody stosowała Rosja, o których używanie tak często się dziś ją oskarża.
#wojnahybrydowa #Pentagon #USA #wojna #konflikt
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 922 |
| 5 | 🚨Hybrydowy wytrych.
Coraz częściej w codziennych komentarzach czytamy o rosyjskim zagrożeniu i planowanej rzekomo przez Rosję agresji przeciwko europejskim krajom członkowskim NATO. Problem polega jednak na tym, że nie bardzo jest jak zdefiniować i dowieść istnienia owego zagrożenia. W sytuacji braku wojny mamy do czynienia z rozpowszechnianiem nowych terminów mających w zasadzie przekonać nas, że trwa quasi-wojna czy pół-wojna.
Temperatura w większości krajów europejskich nieco spadła, gdy z Moskwy do Waszyngtonu powrócił w ubiegłym tygodniu po jednodniowej wizycie John Ratcliffe. Najwyraźniej jego rozmowy z Rosjanami miały wpływ na zmianę nastrojów na naszym kontynencie. Wysoki, lecz występujący anonimowo (to powszechna praktyka w tych sprawach) urzędnik Komisji Europejskiej zapewnił kilka dni temu:
„można jasno stwierdzić, że europejskie służby nie dostrzegają ryzyka ataku na kraje europejskie”.
Najwyraźniej Waszyngton poprosił europejskie gorące głowy o ochłonięcie.
Skoro nie mamy więc groźby wojny, to trzeba wykoncypować inny termin opisujący stan ni to pokoju, ni to wojny. Tu przydatne okazuje się określenie „wojna hybrydowa”. To właśnie wokół niego toczą się obecnie dyskusje wśród osób zaangażowanych w zwalczanie i stawianie czoła zagrożeniu rosyjskiemu. Na czym polegać ma owa hybrydowość? Przede wszystkim na operacjach specjalnych rzekomo autorstwa rosyjskiej agentury bądź tamtejszych służb specjalnych. Przykłady? Na lipskim lotnisku transporty broni na Ukrainę miały być zaatakowane przez drony znalezione nieopodal pasa startowego. Na zamiarach się skończyło, nikt ani nic nie ucierpiało. Kanclerz Friedrich Merz uznał jednak to zdarzenie za wystarczające uzasadnienie, by po raz kolejny uderzyć w dzwony alarmowe. Inne przejawy to na przykład rzekome plany zamachów na prezesów dużych europejskich spółek zbrojeniowych, takich jak Rheinmetall czy Saab.
Znów mamy tu do czynienia z niezrealizowanymi groźbami, które jednak wywołały panikę i spowodowały wzmocnienie ochrony tych osób. Te konkretne przypadki pokazują, że firmy wspierające Kijów w jego atakach na terytorium rosyjskie muszą się liczyć z określonym ryzykiem, choć do tej pory rosyjskie działania wyglądają niezbyt imponująco - żadna z planowanych podobno operacji nie została uwieńczona sukcesem. Każe to poważnie powątpiewać w prawdziwość informacji na ten temat.
Najdalej w swoich fantazjach, jak często bywa, idą nasi rodacy. Spółka DataWalk oferuje swoje usługi stronie ukraińskiej w obecnym konflikcie. I to jej prezes, Paweł Wieczyński, wypowiedział w zagranicznych mediach następujące frazy:
„Powinnismy po prostu mówić o konflikcie. W grudniu ubiegłego roku Rosja niemal doprowadziła do zamknięcia niemal wszystkich sieci przesyłu energii w naszym kraju. Od wyłączenia w całym kraju dostaw prądu elektrycznego dzieliły nas minuty. Teraz próbują wysadzać w powietrze tory kolejowe - co najmniej jeden raz z powodzeniem. Wysyłają paczki z materiałami wybuchowymi. Mamy ogromną liczbę cyberataków: Polska jest najbardziej atakowanym cybernetycznie krajem Europy”
.
Wieczyński woli zatem mówić o wojnie niż o wojnie hybrydowej, co przecież miałoby określone skutki prawne i polityczne.
Komisja Europejska pozostaje jednak przy słowie-wytrychu. Jak definiuje „hybrydowość”? To „mieszanina środków z użyciem przemocy ze środkami wywrotowymi, metodami konwencjonalnymi i niekonwencjonalnymi (na przykład dyplomatycznymi, militarnymi, ekonomicznymi, technologicznymi, które mogą być wykorzystywane w sposób skoordynowany przez państwa lub podmioty niepaństwowe do osiągnięcia założonych celów, przy czym w sposób znajdujący się poniżej progu formalnie wypowiedzianej wojny”. A zatem to wszystko i nic, w zależności od subiektywnej interpretacji.
#Rosja #UE #wojna #agresja #hybryda
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 931 |
| 6 | 🚨 Iran i Turcja tworzą strefę wolnej wymiany handlowej.
Sekretarz irańskiej Najwyższej Rady ds. Wolnego Handlu, Przemysłu i Specjalnych Stref Ekonomicznych, Hossein Forouzan, zapowiedział, że w położonym w prowincji Azerbejdżan Zachodni mieście Choj powstanie irańsko-turecka strefa wolnego handlu. W Teheranie oczekują jedynie na zielone światło Ankary i przyjęcie przez nią stosownych przepisów.
To kolejny wyraz współpracy irańsko-tureckiej. Wbrew przekonaniu niektórych Amerykanów, którzy twierdzą, że dobre relacje administracji Donalda Trumpa z tureckim prezydentem Recepem Erdoǧanem mogą przełożyć się na odcięcie się strony tureckiej od swojego południowo-wschodniego sąsiada, nic na to nie wskazuje. W Choj powstać ma infrastruktura pozwalająca na rozwój wolnego handlu. Powstaje terminal odpraw celnych, zaś cały projekt ma nadać impuls rozwojowy pogranicznym regionom. Może też stanowić wstęp do zmiany charakteru granicy irańsko-tureckiej z zamkniętego na otwarty i sprzyjający zacieśnianiu współpracy.
Turcja i Iran nie mają na obecnym etapie sprzecznych interesów. Dekady blokad i sankcji stosowanych przez Zachód wobec irańskiej gospodarki sprawiły zresztą, że powstał cały szereg często nieformalnych powiązań pozwalających stronie irańskiej na handel za pośrednictwem partnerów tureckich. Ci ostatni oczywiście również na takim pośrednictwie zarabiali. W efekcie mówić można o synergii obu regionalnych potęg.
Nie bez znaczenia jest również fakt wspólnoty kulturowej łączącej obszary przygraniczne. Po stronie irańskiej zamieszkuje tam mniejszość azerska, zbliżona etnicznie, językowo i kulturowo do Turków. Ankara może zatem wykorzystać ten fakt do budowania więzi ponadgranicznych i rozwijania transgranicznej współpracy. Teheran zaś czerpać będzie korzyści z tureckiego pośrednictwa w eksporcie niektórych towarów.
W szerszej perspektywie mamy do czynienia z kolejnym przejawem współpracy krajów niezachodnich między sobą. Świat wielobiegunowy oparty będzie na całej sieci tego rodzaju wolnych od hegemonizmu powiązań regionalnych, które zaczynają się od stref wolnego handlu, a kończą nierzadko docelowo na blokach ekonomicznych pogłębionej współpracy i zaniku barier.
Współpraca z Ankarą to również symbol fiaska operacji izolowania Iranu przez Zachód na czele ze Stanami Zjednoczonymi. Nie da się bowiem poddać realnej blokadzie kraju tak dużych rozmiarów i tak istotnego w regionalnym układzie sił. Po prostu nikomu się to nie opłaca.
#Iran #Turcja #handel #integracja #Azja
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 1 030 |
| 7 | 🚨 Najmniej saudyjskiej ropy od początku stulecia.
Mamy dane na temat eksportu ropy naftowej z Arabii Saudyjskiej. Okazuje się, że w sierpniu mieliśmy do czynienia z najniższym poziomem eksportu w tym wieku.
Oczywiście wiąże się to z blokadą Cieśniny Ormuz, przez którą docierała na rynki światowe większość surowca wydobywanego przez arabską monarchię. Saudyjczycy próbowali przeciwdziałać kryzysowi poprzez przekierowanie transportu ropy na Morze Czerwone. Miał temu służyć rurociąg biegnący z roponośnych regionów kraju na wschodzie na wybrzeże czerwonomorskie, przede wszystkim terminale porcie Yanbu. Okazało się jednak, że w Rijadzie najwyraźniej nie wzięli pod uwagę czynnika jemeńskiego.
Iran zapowiadał tymczasem od dawna, że posiada instrumenty umożliwiające niemal całkowite przerwanie eksportu surowca z krajów Półwyspu Arabskiego. Tak się właśnie stało. Statystyki pokazują, że w kwietniu i maju niemal cała ropa wydobywana ze złóż Ras Tanura w Prowincji Wschodniej królestwa docierała na eksport przez Morze Czerwone. W czerwcu, wraz z podpisaniem amerykańsko-irańskiego listu intencyjnego, znów doszło do przekierowania części dostaw na Cieśninę Ormuz, lecz tylko w niewielkim stopniu. Sierpień zaś oznaczał poważną redukcję eksportu wszystkimi istniejącymi szlakami.
Problem nie zostanie rozwiązany bez geopolitycznej rekonfiguracji w Azji Zachodniej, przede wszystkim polegającej na wyparciu Stanów Zjednoczonych z tego regionu. Dopiero wtedy liczyć będzie można na przywrócenie względnej stabilności dostaw. Być może ich gwarantem mógłby stać się Pakt Mekkański, czyli zawarty na początku sierpnia sojusz wojskowy Arabii Saudyjskiej, Pakistanu i Turcji. Pod warunkiem jednak, że Iran albo do niego przystąpi (pojawiły się już w tej sprawie propozycje), albo zawrze z nim porozumienie zakładające przyjazne bądź neutralne stosunki z tą koalicją.
Tymczasem spójrzmy na nasze ceny paliw i bezpieczeństwo energetyczne. W ubiegłym roku prawie 47% ropy naftowej przeznaczonych dla naszych rafinerii pochodziło właśnie z Arabii Saudyjskiej i dostarczanych było w ramach umów zawartych z koncernem Saudi Aramco. Korporacja ta kupiła też znaczne udziały w Rafinerii Gdańskiej. W ten sposób monarchia w Zatoce Perskiej stała się naszym największym dostawcą strategicznie istotnego surowca. A wszystko to w ramach dywersyfikacji, która w rzeczywistości stanowiła spore uzależnienie od innego niż dotychczas partnera (Rosji).
Czy jest jakieś rozwiązanie obecnego kryzysu? Owszem, bardzo proste technicznie: wznowienie importu ropy rosyjskiej istniejącym rurociągiem Przyjaźń. Politycznie zupełnie niewykonalne.
#ropa #ArabiaSaudyjska #blokada #paliwa #energia
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 1 034 |
| 8 | 2️⃣ Zastanawiające źródła sojuszu żydowsko-neobanderowskiego na Ukrainie.
„W ten oto sposób powstała dziwaczna konstrukcja: bezideowa ekipa polityczna z Kijowa (z licznymi osobami pochodzenia żydowskiego) zaczerpnęła od zachodniej części kraju szowinistyczną ideologię banderyzmu, a całą operację wsparli oligarchowie z rosyjskojęzycznej Ukrainy Wschodniej, bojący się ukrócenia neofeudalnych stosunków przez Putina. Oczywiście banderyzm ten został starannie oczyszczony z wątków antysemickich, nadano mu kierunek antyrosyjski. W ramach ocieplania wizerunku przedstawiciele Azowa w grudniu 2022 r. odbyli oficjalną wizytę w Izraelu, aby nauczać, że ich antysemityzm to ’rosyjska propaganda’. Kierunek antypolski jest trzymany pod pierzyną, aby eksplodować nienawiścią od czasu do czasu, gdy polscy politycy wspomną coś o Wołyniu lub nie chcą oddać darmo polskiej broni” -
wyjaśnia.
Mamy do tego podział wśród Żydów w Stanach Zjednoczonych i Izraelu na tle stosunku do konfliktu na Ukrainie.
„Środowiska żydowskie w Stanach Zjednoczonych cechuje głęboka niechęć do Rosji, gdyż ta, jeszcze od czasów carskich, zawsze postrzegana była tutaj jako głęboko antysemicka. Stąd poparcie lobby żydowskiego dla polityki światowej amerykańskich neokonserwatystów, którzy najpierw stanowili pierwszą linię antysowietyzmu, a potem ogłosili Rosję jednym z ’państw zbójeckich’. Pośród neokonserwatystów żydowskiego pochodzenia wymienić można takie nazwiska jak Irving Kristol, Norman Podhoretz, William Kristol, Paul Wolfowitz, Richard Perle i Robert Kagan (mąż Victorii Nuland, która przygotowała rewolucję na Majdanie)”
- przypomina Wielomski. W Izraelu stosunek do banderyzmu jest już jednak nieco inny.
#Ukraina #Żydzi #USA #Izrael #wojna
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 1 033 |
| 9 | 1️⃣ Zastanawiające źródła sojuszu żydowsko-neobanderowskiego na Ukrainie.
Od wielu lat zastanawiamy się nad paradoksem w postaci poparcia przez środowiska żydowskie nad Dnieprem dla najbardziej skrajnej wersji ukraińskiego nacjonalizmu pod postacią banderyzmu. Paradoks, bo przecież mamy do czynienia z rehabilitacją i gloryfikacją przez Żydów ideologii jednoznacznie antysemickiej, a nawet ludobójczej w stosunku do ich narodu.
Gdy spojrzymy na skład ukraińskiej klasy politycznej i oligarchii, przekonamy się, iż istnieje w niej nadreprezentacja osób pochodzenia żydowskiego. Pisze o tym prof. Adam Wielomski:
„W ukraińskiej elicie rządzącej obecnie w Kijowie znajduje się wiele osób pochodzenia żydowskiego. W poważnych źródłach wylicza się, poza samym prezydentem Zełenskim, Witalija Kliczkę (mera Kijowa), Ołeksija Reznikowa (ministra obrony i wicepremiera w latach 2021–2023), Andrija Jermaka (byłego szefa Biura Prezydenta w latach 2020–2025), Irynę Mudrą (byłą wicedyrektor Biura Prezydenta). Do grupy tej zaliczyć też trzeba Timura Mindycza – szarą eminencję w obozie Zełenskiego, legitymującego się także obywatelstwem izraelskim. Prawdopodobnie żydowskie korzenie ma również była premier Julia Tymoszenko, ale pytana o to przez dziennikarzy sprawę bagatelizuje i nie chce na ten temat się wypowiadać, co jest traktowane jako pośrednie potwierdzenie”.
Moglibyśmy zapewne długo wyliczać innych przedstawicieli kijowskich elit tego pochodzenia. Sądząc po ich udziale w uroczystościach chanukowych i kontaktach utrzymywanych z Chabad Lubawicz oraz innymi grupami polityczno-religijno-biznesowymi, są oni swojego pochodzenia świadomi i w jakiś sposób przywiązani do posiadanej tożsamości.
Odrzucając teorie spiskowe, na przykład popularną tezę chazarską czy „Niebiańską Jerozolimę”, Wielomski przypomina opinię prof. Emmanuela Todda z jego ostatniej książki na temat klęski Zachodu. Otóż francuski demograf przeanalizował skład etniczny poszczególnych przedstawicieli klasy politycznej w Kijowie. Doszedł do zaskakujących wniosków: większość polityków nad Dnieprem wywodzi się z centralnych regionów kraju, duża część oligarchicznego kapitału - z regionów wschodnich, zaś z zachodnich obwodów ukraińskojęzycznych nie ma u władzy praktycznie nikogo. Skąd zatem nacjonalistyczny kształt projektu ukraińskiej państwowości?
„Kresowa elita, pośród której było wielu Żydów dotąd lojalnych wobec internacjonalistycznego i wrogiego nacjonalizmom imperium, postanowiła stanąć na czele suwerennego państwa i dokonać procesu sztucznej ’budowy narodu’ (ang. nation-building). Pomysł suwerenistyczny finansowo poparli oligarchowie, bojący się zwierzchności Putina, gdyż już ujrzeli rozgonienie nieposłusznych oligarchów w Rosji. Putin był dla nich politycznym antychrystem, gdyż kojarzył się z porządkiem i końcem bezkarnego rozkradania ukraińskiej gospodarki. Dlatego oligarchowie, także ci żydowskiego pochodzenia, zaczęli finansować polityków z Kijowa, a także paramilitarne grupy o charakterze banderowskim i nazistowskim, które za Ukrainę były gotowe oddać życie”
- zauważa Wielomski.
#Ukraina #Żydzi #USA #Izrael #wojna
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 1 033 |
| 10 | 🚨 Kijów ma realny problem z ukrainizacją.
Doskonale zdajemy sobie sprawę, że Ukraina jest w dużym stopniu krajem rosyjskojęzycznym. Po ukraińsku na co dzień mówią wyłącznie ludzie pochodzący z kilku zachodnich regionów tego kraju. Słyszymy zatem na polskich ulicach głównie Ukraińców rozmawiających właśnie w języku Puszkina (większość Polaków owych języków zapewne nie odróżnia, stąd nikły poziom świadomości tego faktu).
Na Ukrainie po rosyjsku mówi cała klasa polityczna. Nawet podsłuchane rozmowy między czołowymi zwolennikami ukrainizacji językowej i kulturowej okazują się być zazwyczaj prowadzone w języku wschodniego sąsiada (słychać to było na nagraniach służb antykorupcyjnych nagrywających otoczenie Zełenskiego).
Dlatego zadziwiają kolejne ataki na osoby publiczne, które nie stosują w życiu codziennym hipokryzji i publicznie wyrażają swe myśli po rosyjsku. Rzecz dotyczy również celebrytów. Jedną z nich jest Nastia Kamienskich, pochodząca z Kijowa popularna piosenkarka. Niedawno poddana została ona wraz ze swym mężem Potapem fali krytyki za publiczne rozmowy w języku urzędowym Rosji, eliminowanym zaciekle na Ukrainie.
„Urodziłam się w rosyjskojęzycznym Kijowie, w którym wszyscy mówili po rosyjsku. To język mojego dzieciństwa. Kijów nie należy do Federacji Rosyjskiej, ani do reżimu totalitarnego. Na początku wojny zebraliśmy dla Ukrainy miliony dolarów, ale nasza ojczyzna się nas wyrzekła”
- stwierdziła w mediach społecznościowych artystka. Faktycznie, w 2022 roku i później koncertowała ona w wielu krajach, zbierając wsparcie dla ukraińskiej armii i ludności cywilnej. Koncertowała po rosyjsku, bo w tym języku śpiewa od lat.
Forsowana przez Kijów sztuczna ukrainizacja przestrzeni językowo-kulturowej prowadzi do konkretnych strat strony ukraińskiej, przede wszystkim tych wizerunkowych. Nie da się bowiem zadekretować ukrainizacji, ani wyplenić z użycia języka komunikacji milionów Ukraińców. W efekcie reżim Zełenskiego uzyskuje efekt odwrotny: coraz więcej Ukraińców nie chce mieć z obecną formułą państwowości nic wspólnego. I jest to całkowicie naturalna reakcja przeciwko w istocie dyskryminacyjnej polityce kijowskich władz.
Kamieńskich jest jednym z wielu przykładów utraty wiary w dalsze funkcjonowanie Ukrainy. Piosenkarka mówi wprost, że dziś chodzi jej przede wszystkim o to, by jak najwięcej jej rodaków przeżyło wojnę. Dlatego nie obawia się publicznej krytyki polityki kontynuowania konfliktu zbrojnego.
#Ukraina #rosyjski #wojna #Kamieńskich #język
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 1 064 |
| 11 | 🚨 Chińsko-rosyjskie korytarze.
Północny Szlak Morski wzdłuż arktycznych wybrzeży Rosji będzie wykorzystywany w coraz większym stopniu przez Chiny, które już od dawna przygotowują się do inwestycji w transport tą drogą. Podobne kroki podejmuje Korea Południowa.
To dość logiczne z ekonomicznego punktu widzenia, biorąc pod uwagę obecne i potencjalne kryzysy na innych szlakach morskich na świecie. Ostatnio doszło do istotnej rozmowy chińskiego ministra transportu Liu Wei i szefa rosyjskiej korporacji państwowej Rosatom, odpowiedzialnej za obsługę północnej drogi morskiej. Obaj uzgodnili rozwój tej trasy i kolejne inwestycje w nią, w których partycypować ma kapitałowo mająca dużo większe zasoby finansowe strona chińska.
Minister Liu Wei wspomniał, że chodzi tu o korzystne dla obu stron
„zwiększenie skali przewozów morskich i ciągłe pomnażanie konkurencyjności arktycznego szlaku morskiego, które przyczynia się do rozwoju ekonomicznego i handlowego obu krajów, a także stabilizacji regionalnych logistycznych łańcuchów dostaw”.
Istnieją jednak pewne ograniczenia.
Wprawdzie klimat się ociepla i pokrywa lodowa w Arktyce staje się coraz cieńsza, ale w dalszym ciągu żegluga może odbywać się zaledwie przez cztery miesiące w roku, przynajmniej bez zaawansowanych lodołamaczy o napędzie atomowym.
Dlatego obie strony muszą zdecydować się na przyspieszenie i sfinansowanie budowy większej liczby tego rodzaju jednostek. Wymaga to nie tylko funduszy, ale również zdolności produkcyjnych, którymi na ten moment dysponuje przede wszystkim Rosja.
To jednak nie jedyny problem. Wykorzystanie żeglugi Północną Drogą Morską przyspiesza wprawdzie transport z Chin do Europy o około 40 dni. Trasą tą pływać mogą jednak jednostki pięciokrotnie mniejsze od tych, które korzystają z dotychczasowych szlaków morskich przez Kanał Sueski. Tu również liczy się postęp technologiczny - przede wszystkim zwiększenie mocy lodołamaczy, które jeszcze przez lata będą niezbędne do całorocznego korzystania ze szlaku.
Chińczycy zapowiedzieli ponadto, że pomogą Rosjanom w realizacji inwestycji portowych oraz udrożnieniu przewozów rzecznych (Ob, Irtysz) do Arktyki, tak by przestrzeń od Morza Barentsa do Cieśniny Beringa mogła być wykorzystywana w jak największym zakresie. To wszystko jednak przedsięwzięcia, które z definicji zająć muszą sporo czasu. I jeszcze ostatnia kwestia: czy upadek ekonomiczny Europy nie sprawi, że nie będzie już do kogo eksportować azjatyckich towarów?
#Chiny #Rosja #Arktyka #transport #handel
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 1 076 |
| 12 | 🚨 Von der Leyen sięgnie do kieszeni Europejczyków?
Szefowa Komisji Europejskiej wygłosiła programowe przemówienie na kongresie przedsiębiorców we Francji. Można z niego wysunąć jeden podstawowy wniosek: będzie gorzej i drożej. Ale po kolei, spójrzmy na najważniejsze punkty wystąpienia i zarazem najbardziej niepokojące zawarte w nim twierdzenia.
„Przez długi czas europejski model gospodarczy bazował na kilku oczywistych założeniach. Tania energia z importu. Wolny handel na świecie. Coraz większy dostęp do rynku chińskiego. Strategiczna ochrona amerykańska. I zachodni postęp technologiczny. To wszystko zniknęło”
- stwierdziła. Nie sposób się z nią nie zgodzić. Warto jednak zastanowić się dlaczego zniknęło. Pierwszym i fundamentalnym problemem jest oczywiście energia. Ktoś powie, że zniknęła, bo Donald Trump z Benjaminem Netanjahu rozpętali wojnę w Zatoce Perskiej. Częściowo to prawda.
To wydarzenia niezależne od woli Brukseli. Jednak już z własnej i nieprzymuszonej woli zrezygnowaliśmy jako kontynent z tanich i przewidywalnych w ramach kontraktów długoterminowych dostaw surowców energetycznych z Rosji, które kreowały eurazjatycki efekt synergii. I to jest podstawowy problem ekonomiczny Starego Kontynentu, na własne życzenie Komisji Europejskiej i większości krajów członkowskich.
Ursula von der Leyen bije też na alarm w sprawie naszych relacji handlowych z Chinami. Przytacza statystyki, które faktycznie nie wyglądają najlepiej. W ciągu ostatnich pięciu lat eksport chiński do UE wzrósł o 45%, choć jednocześnie nasz eksport do ChRL spada (wszystkie państwa członkowskie mają już ujemny bilans handlowy). Deficyt unijny w handlu ze stroną chińską wynosi miliard euro dziennie. Od początku tego roku zwiększył się o kolejne 10 punktów procentowych. Na dodatek z Chin dociera do nas 80% niektórych strategicznie ważnych podzespołów i 90% metali ziem rzadkich. Von der Leyen ubolewa, że uczciwa konkurencja gospodarki europejskiej z chińską nie jest możliwa, bo Pekin stosuje ogromne subsydia. Wystarczy jednak obniżyć koszty produkcji przez powrót do tanich surowców energetycznych z Rosji, o czym szefowa KE nawet nie wspomina. Tym bardziej, że w innym miejscu sama przyznaje, że mamy w Europie ceny energii dwukrotnie wyższe niż w Chinach i Stanach Zjednoczonych.
A jaki von der Leyen ma dla nas pomysł? Jakie rozwiązania proponuje? Nieco przerażające. Przede wszystkim dalszą transformację energetyczną, czyli doktrynę klimatyzmu sprawiającą, że za energię zapłacimy jeszcze więcej.
Panaceum uzdrawiającym europejską gospodarkę ma być rozwój sztucznej inteligencji. Tyle że do jej rozwoju niezbędne są ogromne ilości… energii. Szefowa KE stwierdza zatem, że trzeba sięgnąć do naszych kieszeni. Zauważa, że Europejczycy mają łącznie oszczędności na poziomie 10 bln euro. I myśli jak je wyciągnąć na ratowanie unijnej gospodarki, zapowiadając, że dzięki nim rocznie moglibyśmy inwestować o 470 mld więcej.
Strach się bać.
#vonderLeyen #UE #gospodarka #energia #handel
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 1 608 |
| 13 | 🚨 Jeszcze o wizycie szefa CIA w Moskwie.
Nie milkną echa ubiegłotygodniowej krótkiej wizyty dyrektora amerykańskiej agencji wywiadowczej w stolicy Rosji. John Ratcliffe miał się tam spotkać z szefem Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Siergiejem Naryszkinem oraz szefem Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), Aleksandrem Bortnikowem. Oczywiście, jak to w przypadku każdego spotkania szefów agencji wywiadowczych i służb specjalnych, szczegółów nie znamy. Żadna ze stron nie wydała do tej pory oficjalnego komunikatu. Zresztą nawet gdyby wydała, zapewne byłby on lakoniczny i trudno byłoby wierzyć w przekazywane treści.
Mamy zatem spekulacje od anonimowych źródeł. Jedną z nich jest informacja, jakoby Ratcliffe spotkał się ze zrozumieniem ze strony Aleksandra Bortnikowa. Szef FSB miałby, według tej wersji, zadeklarować swojemu amerykańskiemu rozmówcy podjęcie próby przekonania do argumentacji USA na rzecz zakończenia konfliktu na Ukrainie Władimira Putina. Tego rodzaju dywagacje całkowicie abstrahują od mechanizmów sprawowania władzy w Rosji, podobnie zresztą jak w innych mocarstwach. Zakładają bowiem błędnie, że prezydent Rosji podejmuje indywidualnie najważniejsze, strategiczne decyzje. Tymczasem są one efektem deliberacji czołowych osób w państwie, do których Bortnikow z pewnością również należy i mógłby już teraz lobbować za zawarciem porozumienia w sprawie Ukrainy. Najwyraźniej jednak w rosyjskich elitach panuje konsensus co do tego, że zakładane cele operacji militarnej nie zostały jeszcze osiągnięte i będą realizowane nadal w dającej się przewidzieć przyszłości.
Równie absurdalnie brzmią doniesienia o propozycji spotkania trójstronnego, którą Rosjanom przekazać miał Ratcliffe. W spotkaniu takim Władimir Putin z Donaldem Trumpem mieliby rozmawiać z Wołodymyrem Zełenskim. Tymczasem ten ostatni ani dla Moskwy, ani dla Waszyngtonu nie jest przedstawicielem żadnego decyzyjnego podmiotu (może co najwyżej decydować o korupcyjnym podziale łupów w swoim kraju). Decyzje o przerwaniu konfliktu zbrojnego zapadać muszą w ramach konsultacji USA i Rosji na najwyższym szczeblu. Spotkanie Ratcliffe’a z Bortnikowem i Naryszkinem może zaliczać się właśnie do takich konsultacji, ale to zaledwie mały krok na trudnej i wyboistej drodze.
Stany Zjednoczone są stroną konfliktu na Ukrainie i to one mogą ten konflikt w każdej właściwie chwili zakończyć.
#USA #Rosja #Ukraina #Ratcliffe #rozmowy
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 1 439 |
| 14 | 🚨 Koalicja rządowa i prezydent przerzucają się odpowiedzialnością za wzrost cen paliw.
Ceny Paliwa Niżej, czyli CPN przestał obowiązywać od początku tygodnia. W efekcie za litr paliwa płacimy znów powyżej ośmiu złotych, mniej więcej o złotówkę więcej niż w czasie ostatnich tygodni obowiązywania pakietu przeciwko drożyźnie.
Minister energii Miłosz Motyka z PSL głosi, że to ceny Karola Nawrockiego. Prezydent zablokował bowiem wejście w życie ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Jej założeniem było pozyskanie do budżetu państwa w tym i przyszłym roku łącznie 4 mld złotych w postaci opłaty wnoszonej przez największe korporacje paliwowe. Te ostatnie zarobiły bowiem wyjątkowo dużo dzięki obecnemu kryzysowi na rynku. Nawrocki uznał jednak, że byłoby to złamanie zasady stanowiącej, że prawo nie działa wstecz i ustawę uznał za sprzeczną z konstytucją. Zdaniem Motyki, wystąpił w ten sposób jako obrońca interesów wielkich koncernów energetycznych, zapewne głównie amerykańskich. Trudno się dziwić - minister energii może mieć rację. Nie wykluczamy, że Karol Nawrocki ustawę zablokował na prośbę swoich amerykańskich patronów. Nie od dziś wiadomo, że w administracji Donalda Trumpa sporą rolę odgrywają przedstawiciele ExxonMobil czy Chevronu.
Nie ma to jednak większego znaczenia, bo to rząd w taki czy inny sposób określa kierunki wydatkowania środków z budżetu. Przypomnijmy: ostatnie wydatki na umowy z koreańskim przemysłem zbrojeniowym to około 50 mld złotych. Dotychczasowe koszty programów CPN (pierwszej edycji przed wakacjami i ostatniej, trwającej przez dwa sierpniowe tygodnie) to około 5 mld złotych. Czyli kwota wsparcia obywateli wyniosła dziesięciokrotnie mniej niż kupno sprzętu, w tym przede wszystkim czołgów, które kompletnie nie są potrzebne na współczesnym polu walki, czego dowodzi konflikt na Ukrainie. Decyzje w sprawie współpracy i kontraktów z Koreańczykami podejmowane były jeszcze za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości i ministra obrony Mariusza Błaszczaka. Kolejny rząd nie odstąpił od wynegocjowanych przez poprzedników wielomiliardowych umów.
Za ceny paliw na stacjach benzynowych odpowiada zatem cała klasa polityczna - na czele z PiS i Koalicją Obywatelską oraz jej rządowymi sojusznikami. Odpowiadają również ci, którzy nie byli w stanie wynegocjować dla nas dostaw rosyjskiej ropy rurociągiem Przyjaźń z odpowiednim dyskontem i po korzystnych dla nas cenach.
Odpowiadają też ci, którzy w ramach „dywersyfikacji” doprowadzili do tego, że połowa naszych dostaw ropy naftowej pochodzi z Arabii Saudyjskiej.
Odpowiadają oni - płacimy my.
#paliwo #ceny #gospodarka #ropa #CPN
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 1 435 |
| 15 | 🚨 Wyspa Larak znów atakowana przez Amerykanów.
Od kilku dni siły amerykańskie atakują irańska wyspę Larak przy pomocy dronów. Na ich celowniku znalazły się położone na niej instalacje wojskowe należące do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i ich sił morskich.
Jeśli spojrzymy na mapę, dostrzeżemy, że wspomniana wyspa położona jest niedaleko od portowego miasta Bandar Abbas, w najwęższym przesmyku Cieśniny Ormuz. Ataki na nią są zatem częścią rywalizacji o strategiczny szlak morski. To właśnie z Larak, według Amerykanów, dokonywano kolejnych ataków na nie dysponujące zgodą na tranzyt statki próbujące wydostać się z Zatoki Perskiej lub do niej wpłynąć. Bez jej kontrolowania Irańczycy mieliby znacznie trudniej, jeśli chodzi o kontrolę wspomnianego korytarza.
Larak zamieszkana jest przez zaledwie kilkuset mieszkańców. Jej znaczenie polega na tym, że właśnie na wyspie mają znajdować się wyrzutnie rakietowe Teheranu. Przede wszystkim są tam jednak wyrzutnie min morskich. Dzięki nim Irańczycy nie muszą dokonywać ryzykownych wypadów morskich na wody Cieśniny Ormuz, lecz mogą ją minować z bezpiecznej odległości. Należy się zatem spodziewać zmasowanych ataków amerykańskich na ten obszar.
W odwecie najprawdopodobniej Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej dokonał ataków na bazy wojskowe Stanów Zjednoczonych położone w regionie. Po raz kolejny irańskie rakiety przyleciały do Jordanii. Tak właśnie w ostatnich tygodniach wyglądały kolejne wymiany ciosów między stronami. Larak to skalista wysepka, dość niewielki obszar. Można jednak na jej terenie umiejscowić ukryte pod ziemią instalacje minujące i rakietowe. Amerykanom nie będzie zatem łatwo zdemilitaryzować tego punktu.
Dodatkowo można spodziewać się, że Irańczycy będą ustawiali na wyspie obronę przeciwlotniczą i antydronową.
Rywalizacja o niepozorną wyspę może mieć w tym kontekście istotne znaczenie dla losów całego konfliktu.
#Larak #Iran #Ormuz #USA #wojna
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 976 |
| 16 | 🚨 Słynny zamach na Lenina rodzi coraz więcej wątpliwości.
30 sierpnia 1918 roku Władimir Lenin występował na wiecu w moskiewskich zakładach Michelsona. Nagle trzy strzały oddać miała do niego niepozorna kobieta. Fania Kapłan, pochodząca z Ukrainy żydowska rewolucjonistka, miała strzelać, by zabić. Strzelać w imię prawdziwej rewolucji, o której zdradę socjaliści-rewolucjoniści oskarżali już wtedy lidera bolszewików.
Ciekawe są wszakże dalsze wydarzenia. Lenin przeżył mimo dwóch ran postrzałowych (trzecia wystrzelona przez Kapłan kula trafiła w przypadkową kobietę będącą na miejscu).
Domniemana sprawczyni zamachu trafiła na przesłuchanie do ówczesnego zastępcy szefa Czeka Feliksa Dzierżyńskiego, Łotysza Jakowa Petersa. O treści jej zeznań niewiele wiadomo. 3 września miała zostać rozstrzelana na Kremlu, bez większego śledztwa i postępowania sądowego.
W odległym Pietrogradzie w dniu zamachu na Lenina miał miejsce inny akt terroru. Jego ofiarą padł Moisiej Uricki, szef tamtejszej Czeka. Sprawcą był Leonid Kanegisser, inny socjalista-rewolucjonista. Wyglądało to wszystko na skoordynowaną akcję eserów przeciwko bolszewikom coraz bardziej umacniającym swoją władzę.
31 sierpnia 1918 roku bolszewicy wdarli się do budynku poselstwa brytyjskiego w Pietrogradzie. Zastrzelili tam attaché wojskowego i morskiego Wielkiej Brytanii, kapitana Francisa Cromie’go. Być może już wtedy krążyła wśród nich narracja, która zyskała rozgłos dopiero później: o inspirowaniu aktów terroru przeciwko nowej władzy przez Londyn.
Wróćmy jednak do Fani Kapłan. Choć miała strzelać do przywódcy bolszewików z Browninga, nie bardzo wiadomo jak to możliwe. Kolejne, w tym prowadzone ostatnio badania wskazują bowiem, że prawdopodobnie cierpiała ona na bardzo poważną wadę wzroku, graniczącą ze ślepotą. Wszystko wskazuje zatem na to, że to nie ona strzelała w zakładach Michelsona. Była po prostu kozłem ofiarnym, bo rzeczywiście przebywała w tym miejscu. Kto zatem mógł zorganizować zamach na Lenina? Zapewne eserowcy, ale być może za wiedzą wspomnianego Petersa. Łotewski czekista został rozstrzelany w 1938 roku w ramach wielkich stalinowskich czystek. Jednym z podstawowych postawionych mu zarzutów było… działanie na rzecz wywiadu brytyjskiego. Być może 20 lat wcześniej to na jego polecenie zastrzelono Kapłan, by nie mogła ona nic powiedzieć na ewentualnym procesie sądowym. Jaki cel w tym wszystkim mieliby Anglicy, uruchamiający swoje aktywa jednocześnie w szeregach antybolszewickiej opozycji, jak i służb specjalnych państwa radzieckiego? Istnieją co najmniej trzy wyjaśnienia:
1️⃣ chcieli pozbyć się Lenina, doprowadzając do osłabienia państwowości ówczesnej bolszewickiej Rosji i jej ewentualnej dekompozycji;
2️⃣ chcieli stworzyć pretekst do tzw. czerwonego terroru, który rzeczywiście wkrótce nastąpił i na czele którego stanął Peters - to również służyć miało delegitymizacji władzy radzieckiej;
3️⃣ w przypadku udanego zamachu ich najbardziej optymistyczny scenariusz zakładać mógł przejęcie władzy w porewolucyjnej Rosji przez ich ludzi.
Kapłan nie była zatem żadną bohaterką, lecz ofiarą krwawych czasów.
#Rosja #Lenin #historia #Kapłan #terror
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 985 |
| 17 | 🚨 Prezydent Estonii też nie wierzy w wojnę z Rosją.
Alar Karis pełni urząd głowy państwa od 2021 roku. Ten estoński naukowiec już ogłosił, że nie zamierza ubiegać się o reelekcję. Może zatem pozwolić sobie na wypowiedzi bardziej racjonalne niż większość klasy politycznej w Tallinie.
W wywiadzie dla ukraińskiej telewizji Espresso stwierdził: „jestem przekonany, że w najbliższych latach Rosja nie dokona agresji przeciwko nam. Znajduje się ona obecnie w dużo słabszej kondycji. Nikt jednak nie wie co stanie się za 5, 10 czy 15 lat. Zawsze przywołuję przykład okresu sprzed II wojny światowej. Mieliśmy wówczas świetną armię, ale byliśmy osamotnieni, bez sojuszników”. Karis najwyraźniej wciąż asekuruje się, by nie zostać zaatakowany jako polityk „prorosyjski”.
Wyraźnie jednak dementuje opowieści o przygotowaniach do rosyjskiej agresji na kraje bałtyckie, od których roi się w ostatnich tygodniach w przestrzeni informacyjnej Zachodu i które replikowane są również przez polityków polskich.
A przypomnijmy, że chodzi o Estonię, czyli kraj z dyskryminowaną mniejszością rosyjskojęzyczną, w znacznym stopniu pozbawioną praw obywatelskich (bezpaństwowcy - apatrydzi), a jednocześnie prowokujący kolejne zdarzenia, przede wszystkim w Zatoce Fińskiej na Morzu Bałtyckim. To jednocześnie kraj, który w sensie militarnym mógłby zostać opanowany zapewne w ciągu kilku dni. Gotowi jesteśmy się założyć, że nikt z Sojuszu Północnoatlantyckiego nie kiwnąłby nawet palcem w jej obronie. Brakuje tam bowiem strategicznych interesów Zachodu. Karis mówi wprawdzie, że nie spodziewa się agresji w najbliższych latach, ale w zasadzie może nie spodziewać się jej wcale, bo najzwyczajniej w świecie również Rosja nie ma (poza kwestiami humanitarnymi) żadnych interesów na ziemi estońskiej. Warto zauważyć, że choć kraj ten znajduje się w niewielkiej odległości od dawnej (niektórzy mówią: drugiej, północnej) stolicy, Petersburga, Moskwa nie protestowała również zbytnio przeciwko przyjęciu jej do NATO. Po prostu są to europejskie peryferie, z minimalnym potencjałem przemysłowym, demograficznym czy strategicznym.
Dlatego tym bardziej dziwić muszą wypowiedzi naszych wojennych jastrzębi o nadchodzącej rosyjskiej agresji na republiki bałtyckie. Podstawowe pytanie brzmi: po co niby miałoby do niej dojść?
#Estonia #Karis #Rosja #wojna #agresja
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 2 002 |
| 18 | 🚨 Amerykański prekursor trzeciej drogi.
Często poszukujemy w różnych miejscach idei i nurtów politycznych znajdujących się poza zimnowojenną dychotomią zachodni kapitalizm - wschodni etatyzm. Te poszukiwania są nadal aktualne, bo współcześnie żyjemy nadal w próżni i dogmacie TINA (There Is No Alternative) sformułowanej przez premier Wielkiej Brytanii i propagatorkę neoliberalizmu Margaret Thatcher.
Jako że moda na myśl anglosaską nie przemija, spójrzmy na przykład alternatywy dla kapitalizmu i socjalizmu zza oceanu. Przykład zapomniany, ale jak najbardziej praktyczny, bo zrealizowany jako konkretny program dla jednego ze stanów USA. Chodzi o gubernatora Luizjany Huey’a Longa (sprawował swój urząd w latach 1928-1932), do 1935 roku również senatora z tego południowego stanu.
Long pochodził z rodziny luizjańskich farmerów, ale uzyskał wykształcenie prawnicze i praktykował jako adwokat. Gubernatorem został z nadania Partii Demokratycznej i pozostawał w jej szeregach, choć jednocześnie był jednym z niewielu otwartych krytyków Nowego Ładu prezydenta Franklina Delano Roosevelta (uznaje się go za jednego z nielicznych lewicowych kontestatorów New Deal). Huey Long uznawał za najistotniejsze swoje sztandarowe hasło „każdy jest królem”, które nie miało jednak nic wspólnego z libertarianizmem. Chodziło o postawę antyelitarną i sprawiedliwy podział bogactwa, bez uciekania się do dążeń komunistycznych. Trochę przypominać mogło to brytyjski dystrybucjonizm Gilberta Keitha Chestertona i Hillaire Belloca.
Z tą różnicą, że większość tylko teoretyzowała, zaś Long był praktykiem jako gubernator. Podczas jego krótkich rządów w Luizjanie zbudowano i wyremontowano 9700 kilometrów dróg stanowych, 111 mostów. Wprowadzono bezpłatne podręczniki szkolne dla dzieci. Przeciętna rodzina zaoszczędziła wskutek wprowadzanych przez niego reform 425 dolarów rocznie (dziś byłoby to około 8000 dolarów rocznie). Przypomnijmy, że były to lata Wielkiego Kryzysu. W Stanach Zjednoczonych doszło wówczas do bankructwa i zamknięcia 4800 banków. W Luizjanie nie przetrwało zaledwie 11 z nich. Choć funkcjonował w szeregach Demokratów, Long nie stronił też od konserwatyzmu i obrony wartości w życiu publicznym. W 1929 roku nakazał Gwardii Narodowej likwidację wszystkich domów publicznych w stanie.
W 1936 roku planował kandydować na prezydenta USA. Rok wcześniej zginął jednak w zamachu. Był to już moment, gdy jego doktryna i polityka „populistyczna”, znana jako longizm, budzić zaczęła obawy amerykańskiego establishmentu. Najpierw nasłano na niego służby podatkowe i kontrole oraz użyto całego arsenału FBI. Zginął, gdy nie udało się go wyeliminować z polityki innymi metodami. Mimo to, jego niektóre pomysły legły u podstaw wielu programów realizowanych przez kolejne amerykańskie administracje powojenne.
I najciekawsze: do dziedzictwa Longa odwołuje się obecnie wiceprezydent i potencjalny kandydat na prezydenta w kolejnych wyborach J. D. Vance. Jeśli potraktuje je poważnie, mogłoby to oznaczać zwrot w amerykańskiej polityce. Jakoś jednak wątpimy, że system mu na to pozwoli.
#Long #Vance #USA #Luizjana #populizm
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 2 173 |
| 19 | 🚨 Nawrocki ubolewa nad postawą samorządowców i naukowców wobec pomników.
Karol Nawrocki postanowił kilka dni temu spotkać się nad polskim morzem z młodzieżą. Poza zorganizowaniem dla młodych ludzi koncertu Skolima, czyli wykonawcy w warstwie tekstowej niezbyt konserwatywnego, uznał, że odpowie na pytania uczestników.
I wtedy wyszedł z niego w pełnej krasie były prezes Instytutu Pamięci Narodowej, dewastator miejsc pamięci na naszych ziemiach i cenzor. Na pytanie uczestnika spotkania z Olsztyna, który nazwał Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińskiej i Mazurskiej „śmieciem” (cóż za finezja!), Nawrocki stwierdził, że walczył o usunięcie tego ważnego dla Olsztynian symbolu zwycięstwa w II wojnie światowej. Jego heroiczne zmagania nie zostały jednak uwieńczone sukcesem, bo na przeszkodzie stanęli mu samorządowcy i miejscowi naukowcy.
Olsztyński pomnik dłuta Xawerego Dunikowskiego jest elementem tożsamości stolicy Warmii i Mazur. Samorządowcy sprzeciwili się jego zniszczeniu, bo doskonale zdają sobie sprawę z odbioru społecznego takich decyzji. Niezależnie od własnych przekonań i preferencji ideologicznych, wiedzą przecież, że mamy do czynienia z obiektem, który wrósł w przestrzeń miejską i nikt nie chce się go pozbywać. Naukowcy zaś przypominają historię tych ziem i samego pomnika, próbując przekazać opinie nieskażone doktryną „antykomunizmu” i rusofobii a la IPN. Nawrockiemu wyraźnie się to nie podoba i stwierdził wprost, że do tematu wróci, choć aktualnie jako prezydent nie ma do tego właściwych kompetencji.
Warto zastanowić się nad charakterem obecnej prezydentury. Szczególnie trzeba o to apelować do tych, którzy mieli tu jakieś złudzenia. Złudzeń mieć więcej nie wolno. Nawrocki jest klasycznym produktem POPiS i mitologii stojącej za tą formacją polityczną. Jest nieodrodnym synem systemu III RP, choć próbował pozyskać (czasem skutecznie) poparcie ludzi wobec tego systemu krytycznych. Na dodatek - co udowodniła impreza w Juracie - jest przedstawicielem pseudoluzackiego kiczu (nie chodzi wyłącznie o zaproszenie wspomnianego Skolima), odpustowego, bezrefleksyjnego „antykomunizmu” bez komunistów, który najchętniej usunąłby okres państwowości, w czasie którego sam Nawrocki się urodził, z podręczników historii i ludzkiej pamięci.
Pisaliśmy dziś o tym, do czego ta walka z historią prowadzi, na przykładzie Litwy. Otóż obecny prezydent redukuje nas wizerunkowo do lilipucich rozmiarów krajów bałtyckich.
#Nawrocki #historia #pomniki #komunizm #IPN
Amerykański prekursor trzeciej drogi.
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 1 003 |
| 20 | 🚨 Litwa ekshumuje ciała radzieckich żołnierzy.
Skoro już wspomnieliśmy dziś o prowokacyjnych działaniach krajów bałtyckich wobec Rosji, to nie sposób pominąć kolejnych inicjatyw mających na celu „oczyszczenie” przestrzeni publicznej z miejsc pamięci po II wojnie światowej (skąd my to znamy?). Litewskie władze poszły ostatnio śmiało do przodu w tej dziedzinie - pomniki radzieckie już zlikwidowano i teraz biorą się za cmentarze.
W Vievis w rejonie wileńskim ekshumowano szczątki pochowanych tam 81 żołnierzy radzieckich poległych w II wojnie światowej. Spoczywali oni w grobach w centrum miasta, nieopodal kościoła św. Anny. Przez dekady miejscowi mieszkańcy szanowali to miejsce pochówku, które raczej nikomu nie przeszkadzało.
W 2023 roku władze Litwy przyjęły jednak nową ustawę „dekomunizacyjną”, która w istocie pozwala nie tylko na likwidację pomników czy elementów architektury pochwalających system radziecki, lecz również - jak się okazuje w praktyce - niszczenie cmentarzy. Wszystko zainicjował Gediminas Ratkevičius, burmistrz miasta, wywodzący się wcale nie z ugrupowań nacjonalistycznych, lecz z Ruchu Liberalnego (formacje liberalne są coraz bardziej w realiach litewskich „antykomunistyczne” i antyrosyjskie, podobnie zresztą jak na szczeblu europejskim).
Ratkevičius zaprosił do swojego miasta państwową Komisję ds. Desowietyzacji, czyli odpowiednik naszego Instytutu Pamięci Narodowej w zakresie dokonywania ocen symboli w przestrzeni publicznej. Komisja, zgodnie z przewidywaniami, uznała, że groby naruszają przepisy o zakazie propagowania totalitaryzmu oraz ideologii totalitarnych lub autorytarnych. Zapaliła zielone światło dla zniszczenia cmentarzyka. Procedura ruszyła. Dokonano ekshumacji, zaś ciała żołnierzy II wojny światowej przekazano do zakładu badań medycyny sądowej, co samo w sobie jest dość zagadkowe (zastawia co owa komisja zamierza badać). Następnie ciała mają zostać pochowane na pobliskim cmentarzu prawosławnym.
Wspomniana komisja państwowa uznała cmentarzyk w Vievis za miejsce promowania „mitu o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, propagowanego przez Związek Radziecki i promowanego przez Rosję”. W sumie Litwinów rozumiemy.
Aktualną państwowość litewska, podobnie jak w przypadku innych limitrofów dawnego ZSRR, opiera się na idei kolaboracjonizmu z III Rzeszą wynikającego z przekonania, że warto sprzymierzyć się z każdym, kto walczył ze Związkiem Radzieckim jako formułą państwa rosyjskiego. Tylko trzeba otwarcie przyznać, że jest się spadkobiercą szaulisów, żeby wszystko było jasne. Litewska polityka historyczna, będąc antyrosyjską i negując dokonania obozu zwycięzców II wojny światowej, jest z automatu również antypolska.
Czy to się komuś podoba, czy nie - w II wojnie światowej to my wraz z żołnierzami radzieckimi rozgromiliśmy stolicę III Rzeszy.
#Litwa #groby #wojna #historia #Rosja
🧠 Włącz myślenie - subskrybuj Bieg myśli ✅ | 1 003 |
